19-12-2025, 14:34
Dzisiejsze sny:
Dzisiaj miałam bardzo beznadziejny sen, należący do tych, których wolałabym nie pamiętać. Zastanawiałam się nawet czy w ogóle go zapisać czy po prostu zatrzeć z pamięci. To był tak intensywny sen, że nawet po przebudzeniu się myślałam, że to wszystko jest prawdą i miałam żal, że nigdy mi o tym rodzice nie powiedzieli. Poszłam potem znowu spać, dopiero kiedy obudziłam się już rano, zaczęłam ogarniać rzeczywistość i to, że to był tylko sen i wszystko było złudzeniem. Rankiem myślałam jednak o tym na tyle intensywnie, że aż polały mi się łzy. Ale do rzeczy. Rozmawiałam z jakimś członkiem rodziny, chyba babką moją, o tym, że rodzice ukrywali jakiś sekret. Babka nie chciała powiedzieć o co chodzi, wtedy zjawiła się mama i wszystko mi opowiedziała. Okazało się, że moi rodzice nigdy nie chcieli mnie mieć i wielokrotnie próbowali mnie zabić i zostawić przy życiu tylko moją siostrę. Mama mówiła, że jak tylko dowiedziała się, że jest w ciąży z moją młodszą siostrą (miałam wtedy kilka lat), tata planował zanieść mi zatrutego cukierka, kiedy przebywałam w przedszkolu na stołówce. Miałam go zjeść i po prostu umrzeć. Moja mama powiedziała mi też, że żałuje, że nie zrobiła aborcji, kiedy była w ciąży ze mną, bo kiedy pojawiła się moja siostra na świecie, mama ogarnęła, że źle się jej żyje z dwójką dzieci. Nagle pojawiłam się nad rwącym potokiem z moją mamą, weszłam do rzeki i brodziłam nogami w niej. Powiedziałam jej, że nie rozumiem dlaczego chciała mnie zgładzić, skoro zawsze byłam dobrym dzieckiem i byłam tak bardzo za nią, lojalna, ufna i przywiązana. Że ciągle jako dziecko ją wołałam i mówiłam: "mamo, mamo!", a nawet nie wiedziałam o tym, że planowała na mnie zamach i otrucie mnie zatrutym cukierkiem. Ten sen był chyba najsmutniejszym co w życiu mi się przyśniło. Nawet teraz płaczę, kiedy to piszę... Więc na tym zakończę opis tego beznadziejnego snu.
Notatki:
Ten sen był dla mnie jednym z najsmutniejszych, jakie kiedykolwiek przeżyłam. Nie był zwykłym koszmarem – dotknął czegoś bardzo głębokiego we mnie. Kiedy się obudziłam, przez chwilę wierzyłam, że to wszystko jest prawdą. Czułam żal, rozpacz i poczucie zdrady, jakby ktoś odebrał mi fundament mojego istnienia. Dopiero po kolejnym śnie i porannym przebudzeniu zaczęłam odzyskiwać kontakt z rzeczywistością, ale emocje pozostały. Rano płakałam, bo ten sen nadal we mnie żył.
Ten sen nie był opowieścią o moich prawdziwych rodzicach. Był opowieścią o moim lęku przed byciem niechcianą i o strachu, że moja obecność w czyimś życiu była ciężarem. Pokazał bardzo pierwotne pytanie, które gdzieś we mnie istnieje: czy zasługiwałam na miłość i na to, żeby żyć?
Motyw zatrutego cukierka był dla mnie symbolem miłości, która zamiast chronić – rani. Czegoś, co powinno być słodkie, bezpieczne i niewinne, a w moim śnie stało się śmiertelnie niebezpieczne. To obraz zaufania dziecka, które nie wie, że może zostać skrzywdzone właśnie przez tych, od których najbardziej oczekuje dobra.
W tym śnie byłam dzieckiem lojalnym, ufającym, wołającym „mamo”. I to jest bardzo ważne – ja w tym śnie niczemu nie zawiniłam. Nie byłam zła, trudna ani niewystarczająca. Byłam dzieckiem, które kochało i chciało być kochane. Ból tego snu nie wynika z winy, tylko z odrzucenia.
Rzeka, do której weszłam, była granicą moich emocji. Weszłam w nie, ale nie dałam się im porwać. To znaczy, że byłam gotowa je poczuć, ale jednocześnie miałam w sobie siłę, by nie zniknąć. Rozmowa z matką nad rzeką była próbą zrozumienia czegoś, co dla dziecka jest niezrozumiałe: dlaczego miłość miała warunki, skoro ja dawałam ją bezwarunkowo?
To, że ten sen był tak intensywny, oznacza, że dotknął mojej tożsamości i mojego prawa do istnienia. Dlatego tak długo w nim tkwiłam nawet po przebudzeniu. To nie był „głupi sen” ani przesada – to był sygnał, że we mnie jest bardzo wrażliwa część, która nadal potrzebuje bezpieczeństwa, czułości i potwierdzenia swojej wartości.
Ten sen nie jest prawdą o mnie. Jest prawdą o moich lękach i o mojej wrażliwości. Pokazuje, jak bardzo potrafię kochać, ufać i być lojalna – nawet wtedy, gdy boję się, że mogę zostać odrzucona.
Zapisując ten sen, daję mu granice. Nie wypieram go, ale też nie pozwalam mu definiować mnie. Widzę ból, który się w nim pojawił, i uznaję go – ale wiem, że moje życie, moja wartość i moje istnienie nie podlegają negocjacjom.
*
Następnie poszłam spać i śnił mi się sen, który był jakby naznaczony czy napiętnowany snem poprzednim. W tym śnie pamiętałam wydarzenia ze snu poprzedniego. W tym śnie pojawiła się zmywarka, która miała na sobie miętową okleinę, która zrywała się, odklejała pod moim dotykiem. Czułam, że ją psuję. Zmywarka też była zepsuta. Stała w szczerym polu. Odeszłam od niej, zaczęła wydawać dźwięki. Odwróciłam się i zobaczyłam, że pracuje z otwartymi drzwiami i bucha z niej para. Podeszłam z powrotem, by ją zamknąć. Następnie udaję się do szkoły, pod drzwi klasy, gdzie mają odbywać się zajęcia. Wspominam sobie słowa mamy z poprzedniego snu. Ktoś stoi obok mnie, pyta czy często się cięłam za młodu z powodu problemów - okazuje się, że to nie zajęcia szkolne ale terapia grupowa. Odpowiedziałam, że tak, czasami też rzucałam się ze schodów. Ta osoba odpowiedziała, że nie widać siniaków. Mówię, że nie widać, bo upadałam na brzuch i uda i tam były siniaki. Mówiłam, że poza ranieniem się, zadawałam się też ze złymi osobami, prowadziłam samochód w sposób niebezpieczny i brawurowy. Spoglądam na podłogę, w siatce mam ze sobą te miętowe drzwi od zmywarki. Następnie zmiana sceny, idziemy z tą grupą ludzi, nocą, wchodzimy za bramę do jakiegoś gotyckiego budynku. Na niebie latają ogromne orły, ludzie są szczęśliwi, widząc je, bo to ich obrońcy. Wystawiam ręce i przywołuję myślami kolejne orły. Grucham do nich, komunikując się z nimi. Następnie myślę sobie, że przecież moje zwierzęta duchowe to smoki - i przywołuję je. Krążą na niebie, jeden z nich jest wkurzony, słyszę to w jego myślach. Obniża się nad nami i grozi jakiemuś człowiekowi ogniem. Uspokajam go telepatycznie. Uspokojony smok siada na podłodze, głaszczę jego pysk. Następnie jesteśmy już jakby wewnątrz budynku. Mój mąż i ja wsiadamy w auto, by jechać po jakieś produkty. Inny, srebrny samochód jednak toruje nam drogę. Wychodzę z naszego wozu i z całej siły odpycham nogą srebrne auto, które z lekkością zostaje odrzucone na bok. Adrian wrzuca pitbulla (psa) oraz szczeniaka do pudła kartonowego, jedzie sam, ja zostaję, by zająć się psami. Na rękach trzymam po chwili tego czarnego szczeniaka. Następnie nagle jest większy, kiedy przypominam sobie, że chwilę mnie nie było. Szczeniak ma czarny, kręcony włos i jest ubrudzony pyłem i gruzem. Telepatycznie pytam go, czy mogę zanurzyć go w wodzie i zanurzyć jego łebek na moment, by go umyć. Szczenię odpowiada, że lepiej abym polała jego łebek wodą. Szukam umywalki, widzę tylko wiadra z wodą. Potem sama zamierzam się kąpać i jestem nago. Ale w moim pokoju obok ktoś buszuje, odchodzę więc od wanny i zaglądam do pokoju naprzeciwko. Jakiś facet trzaska się, rzucając rzutkami w telewizor, jak w tarczę. Chowam się za ścianą, wychylam tylko głowę, proszę go, aby przestał. On jedynie zaczyna się śmiać. Wychodzę więc do niego goła, aby wyrzucić go z pokoju. Facet widzi moje nagie ciało i uznaje, że zrobi sensację, nagrywając mnie w takim stanie. Bierze mały, czarny aparacik i zaczyna nagrywać. Nie zwracam na to uwagi, zaczynam wyszarpywać go z pokoju, po czym zamykam drzwi i wracam do łazienki. Staję przed lustrem, teraz to ja przyglądam się sobie nago, licząc na to, że na tych wideo będę chociaż dobrze wyglądać. Uznaję, że wszystko ujdzie, ale cycki mogłabym mieć mniejsze. Wraca po chwili mój mąż, ma na sobie biały t-shirt, i mówię mu że jakiś chłop tu był, rzucał rzutkami a potem nagrywał mnie na golasa. Mój mąż bez słowa wychodzi, wyczuwam, że chce znaleźć tego faceta i go zrugać.
Notatki:
Drugi sen był wyraźną kontynuacją pierwszego. Niosłam w nim pamięć wcześniejszego snu, jakby moja psychika nie mogła jeszcze zamknąć tego doświadczenia. Pojawiająca się zmywarka stojąca w szczerym polu symbolizuje dla mnie brak systemu wsparcia i mechanizmu regulacji emocji. Była zepsuta, a ja miałam poczucie, że to mój dotyk ją niszczy, co odzwierciedla głęboko zakorzenione w DDD przekonanie, że moja obecność i potrzeby psują wszystko, czego dotknę.
Terapia zamiast szkoły pokazuje, że moje doświadczenia z dzieciństwa nie były zwykłym dorastaniem, lecz materiałem do leczenia. Samookaleczenia i ryzykowne zachowania były sposobami regulowania bólu, który nie miał innego ujścia. Niewidoczne siniaki podkreślają, że cierpienie DDD często pozostaje ukryte.
Niesienie drzwi od zmywarki oznacza noszenie w sobie poczucia wadliwości i odpowiedzialności za to, co było zepsute w systemie, który mnie wychował. Pojawienie się orłów i smoków symbolizuje odzyskiwanie dostępu do ochrony i własnej mocy. Smok, którego potrafię uspokoić, jest moją zintegrowaną siłą i gniewem, który nie musi już niszczyć.
Szczeniak jest obrazem mojego wewnętrznego dziecka – przetrwałego, ale poranionego. To, że ono samo komunikuje swoje granice, pokazuje, że uczę się troszczyć o siebie w sposób nienaruszający. Motyw intruza i nagrania mojego nagiego ciała obrazuje dawne naruszenia granic, ale tym razem potrafię zareagować, wyrzucić go i zamknąć drzwi.
Postać mojego męża jest symbolem bezpiecznej relacji, w której nie muszę walczyć o ochronę. Ten sen pokazuje, że mimo doświadczeń DDD mam dziś dostęp do siły, granic i opieki nad sobą.






