18-12-2025, 17:04
Kolejne sny:
W tym śnie pierw grałam w GTA San Andreas, ale to ja byłam postacią w tej grze. Zaczepiałam Triadę (gang) i uciekając przed nimi, wskakiwałam na dachy niewielkich budynków i budek miejskich. Gonili mnie, ale na dach nie mogli wejść a ja będąc na dachu, rzucałam w nich granatami. Jeden granat wybuchnął niebezpiecznie blisko mnie i prawie zmiótł mnie z planszy. Widziałam na ekranie (bo tak jakby trochę grałam na ekranie a trochę ja sama uczestniczyłam w akcji) prawie pusty pasek życia. Uznałam, że szybko muszę wpisać kod na przywrócenie pełni zdrowia i wpisałam kod: HESOYAM (kto grał w GTA SA, ten zna XD). Następnie siedziałam w klasie na zajęciach z moim ex chłopakiem ze studiów, Michałem. W tym śnie on był jakimś informatykiem. Moja siostra podeszła do nas i chciała od niego coś, chciała by informatycznie coś jej ogarnął. Zaczęłam schlebiać chłopu do siostry, że on na pewno to ogarnie, bo jest najlepszy w swoim fachu. Potem zmiana scenerii. Moja babka (Alka) wysłała do mamy jakieś wideo, na którym widać jak dziadek chodzi na kolanach po mieszkaniu, aby dogonić kota. W ręce ma strzykawkę z lekiem, ma podać kotu zastrzyk, ale kot ucieka i chowa się. Dziadek jest zrozpaczony z powodu uciekania kota, zaczyna rozpaczliwie wyć na środku podłogi. Jest mi strasznie szkoda dziadka. Mam ochotę pomóc, ale przypominam sobie, że ta część rodziny odrzuciła nas. Pytam mamy czy Aśka (kuzynka) nie może dać zastrzyku kotu jak taka kociara z niej i ona taka chętna do pomocy. Chcę zadzwonić do babki i iść tam, by pomóc dziadkowi, bo mi go szkoda. Ale nie mogę, bo zaczynają się zajęcia w szkole, na których muszę być. Mam w planach, by na przerwie zadzwonić do babki i zapytać czy poradzili sobie z kotem i że jeśli nie, to po szkole przyjdę. Wchodzimy do klasy, mam na sobie krótką, czarną spódniczkę. Dotykam się z tyłu i spostrzegam, że podwinęła mi się na tyle, że widać mi było tyłek. Od razu obciągam spódniczkę w dół. Siadamy na krzesłach, te krzesła są takie podłużne jak w kościele (lub na korytarzu w szkole w dawnych latach). Przesuwamy te krzesła, żeby zrobić więcej miejsca i żeby uczniowie siedzący przed nami mogli dosunąć się lub odsunąć swobodnie od ławek. Oddali nam testy. Ja swój zdałam, ale dostałam tylko "dst". Kolega z ławki przede mną, Adrian P., odwraca się do mnie i tłumaczy gdzie popełniłam błędy. Okazuje się, że w interpunkcji. Biorę papier i mówię mu, że w moich zdaniach nie ma przecinków tu i tu. Że nie ma ich przed "że", "ale", etc. A potem, uwaga, HIT. Byłam w domu u mamy, siedziałam w kuchni przy stole a w miejscu okna było duże lustro. Było ubrudzone, więc myłam je szmatką. Potem poszłam na górę, w łazience była wkurzona mama. Okazało się, że nie spuściłam wody w sedesie po dwójce. Mama spuściła tą wodę i podała mi szczotkę do kibla, która była ubrudzona kupą. Miałam umyć sobie zęby tą kupą. XD JA PIERDOLĘ. Bez wahania wsadziłam wielką szczotę do japy i zaczęłam szorować zęby. Myślałam sobie dlaczego muszę to robić i że po tym muszę koniecznie iść do barku po gorzałę i wypłukać cały ryj z tej kupy, żeby zdezynfekować usta. I że w przyszłości wolę jednak myć zęby szczoteczką do zębów i pastą, a nie kupą. No i plułam potem pianę do kibla z mycia zębów i ta piana była brązowa od kupy, od razu po tym poleciałam szukać wódki, aby wypłukać usta. XDDDDDDD BOŻE CO ZA SEN.
*
Bardzo chaotyczny sen. W tym śnie mieszkałam w kamienicy w Katowicach. Wyszłam z mieszkania, by obserwować okolicę i obadać teren. W tle były smutne, żółte bloki z płyt. Potem robiłam zakupy w sklepiku. Za ladą po szynkach i serach biegały szczury. Ekspedientka powiedziała, żeby się nie obawiać, bo te szczury biegają tylko po papierosach, które są wystawione na sprzedaż. Kupiłam trzy mini pizze i pięć bułek. Wyszłam ze sklepu i spostrzegłam, że nie mam kluczy od domu. Dzwoniłam szybko do męża, ale kiedy odebrał, usłyszałam w tle muzykę z radia samochodu - czyli jechał już do pracy. Polecił mi, żebym poszła do domu rodziców po klucze zapasowe. Byłam wkurzona. Potem w kolejnym śnie jechałam pociągiem, za oknem machała mi Ilona, koleżanka z pracy. Wygłupiamy się, robimy głupie miny i się śmiejemy. Potem jem krokiety i w krokiecie mam zakrętkę słoika - po prostu znalazłam ją, jedząc. Ktoś zawinął ją w krokieta. Mówię, że to nie pierwszy raz. Potem byłam na lodowisku, jeździłam z moim ex, Patrykiem. Następnie była jakaś akcja w lesie. Jakieś wróżki strzegły lasu z mieczami, które się zamieniały w strzelby Winchester. Wróżki strzelały z nich do wrogich duchów leśnych. Ktoś zgubił telefon w lesie, znalazłam go. Zapytałam kogo on jest. Okazało się, że jest Patryka, ale Patryk nie odbierał telefonu. Potem nagle siedzieliśmy na łóżku i całowaliśmy się. Widziałam kantem oka, że jakiś ziomek bacznie nam się przygląda i wiedziałam, że planuje nakapować do mojego męża o całym zajściu. Na łóżku leżały moje ciuchy, które siostra pożyczyła ode mnie i teraz je oddała. Potem znów biegłam przez ten las, znalazłam aparat - lustrzankę. Były też inne przedmioty, których już nie podnosiłam z ziemi, bo musiałam uciekać. A przed kim? Ano przed wróżkami, które strzelały ze strzelb i goniły mnie.






