04-12-2025, 09:34
Dzisiejszy sen:
Jechaliśmy samochodem z koleżankami z pracy na spacer, do parku. Wcześniej byliśmy w jakimś pokoju hotelowym, gdzie byłam na golasa i chodziłam po pokoju, szukając ubrań, zasłaniałam tylko rękami moje bimbały. Miałam zaprezentować jakiejś młodszej koleżance jak będziemy tańczyć na imprezie, więc na golasa zatańczyłam Kazaczoka. Kiedy jechaliśmy autem, skapłam się, że nie zrobiłam makijażu, więc próbowałam go zrobić w aucie. Uznałam, że pomaluję tylko rzęsy. Po kolei nakładałam korektor pod oczy i puder. Nie zdążyłam z rzęsami. Po drodze stanęłyśmy, bo coś działo się na ulicy - stary wóz Milicji zatrzymał inny stary wóz, również milicji/policji i policjant z pierwszego wozu przeszukiwał policjanta z drugiego wozu. Z policjantami z drugiego wozu byli też zwyczajni cywile. Jeden chłop trzymał wiadro przy ryju, pomyślałam, że może mu niedobrze. Nagle drugi wóz stał się kajakiem, w którym siedzieli ludzie. Policjanci z pierwszego wozu dali im już spokój, by mogli ruszyć dalej. Potem dojechałyśmy na miejsce i dziewczyny wyszły pierwsze, ja dokańczałam makijaż. Próbuję zakryć cienie pod oczami, ale im więcej korektora nakładam, tym wyraźniejsze te cienie się robiły. W końcu zawołały mnie i poszłyśmy wszystkie na spacer. Doszłyśmy do jakiejś restauracji, której wnętrze wyglądało jak amerykański McDonald's. Zajęłyśmy miejsca przy stoliku, po czym przyszedł kelner i oznajmił, że ten stolik ma rezerwację dla prawnika i jego ludzi. Nie ruszam się z miejsca, ale mówię że poderwę tego prawnika. Prawnik z towarzystwem zjawia się i zajmuje stolik obok nas (za moimi plecami). Wstaję, i zaczyna się show. Idę do kuchni, która jest zaraz obok stolika prawnika, staję tyłem do towarzystwa i biorę szklankę z zimnym napojem herbacianym. Piję, ale spostrzegam, że w ustach mam pestki cytryny. Wyjmuję je z ust. Kosz na śmieci jest pod szafką. Otwieram szafkę, schylam się i wypinam tyłek, wrzucając pestki do kosza. Po tym odwracam się i idę do swojego stolika. Ze stolika prawnika wszyscy się na mnie patrzą, kiedy ich mijam, słyszę komentarze: "Ładna!", "Fajna!". Przy naszym stoliku stoi dyrektorka z poprzedniej pracy i tępo się uśmiecha. Siadam, po chwili koleżanki pytają czy już idziemy. Mówię, że tak, i skrycie liczę na to, że prawnik ruszy za mną. Zgodnie z moimi oczekiwaniami prawnik i jego towarzysze ruszają za nami. I wtedy impreza flirtu i zakazanych czynności rusza na całego. Flirtuję po kolei z każdym z nich, po czym mają miejsce intymne wydarzenia w różnych miejscach i pokojach. Jeden z nich wkłada mi rękę do stanika i maca moją pierś, mówię mu, że jak chce to może sobie tą rękę tam trzymać, nie przeszkadza mi to. Innego z nich całuję w miejscu publicznym i udaję się z nim do pokoju socjalnego - jest tam ciemnozielona kanapa, ja jestem już nago, pikantność i napięcie rośnie między mną a tym mężczyzną. I nagle cała reszta towarzystwa wchodzi do tego pokoju, wiedząc, że ja tam jestem i zapewne czekam na nich. Jestem zdruzgotana tym, że taka chwila zostaje brutalnie przerwana. Wszyscy wchodzą nago, co ma stać, to stoi... Ja też już stoję, bo właśnie zamierzam wyjść, speszona. Nagle zmiana sceny, siedzę w tym pokoju jakby "jakiś czas później" z koleżankami, i komentujemy całą akcję. Pojawiają się spekulacje na temat tego, dlaczego tak urzekłam tych facetów. Podobno dlatego, że miałam największe cycki wśród koleżanek.






