24-11-2025, 23:27
Plus za b. płynne obudzenie się i brak luki w pamięci.
Ach, hipnagogi... magiczny portal do mega realistycznego lub nawet świadomego snu. Ni to sen, ni jawa, dryfowanie na granicy dwóch światów, avelanowski bordersurfing czy inny senny edging... niczym radio, które próbuje odbierać dwie stacje jednocześnie, aż w końcu dostrojenie do niematerialnego świata zwycięża i następuje pełna immersja w sennej wizji. Niezwykłe doświadczenie.
Masz już ukończone 18 lat, więc zdecydowałam się poruszyć ten temat.
Faktem jest, iż buddyjskie ćwiczenia koncentracyjno-uważnościowe mogą poprawić jakość śnienia, przynieść sny megauważne, przejrzyste, klarowne i świadome. Wspomagają zapamiętywanie snów. Tak jest przynajmniej na wstępnych etapach praktyki. Jako theravadysta zapewne zdajesz sobie sprawę z celu buddyjskiej medytacji, którym jest wyjście poza wszelkie doświadczenie. Wiąże się z tym odkrycie natury umysłu, przynoszące bardzo głębokie zrozumienie rzeczywistości.
Bajecznie kolorowe i błogie przeżycia, podczas których uwaga drobiazgowo chłonie każdy szczegół, ustępują miejsca stanom coraz bardziej okrojonej percepcji. Aktywność umysłowa medytatora stopniowo zanika. Z czasem przestaje kreować alternatywne światy nazywane przez nas astralem.
Najgłębszy stopień buddyjskiej medytacji nosi nazwę samadhi of extinction i czyni sny gatunkiem zagrożonym wyginięciem. Z tego powodu u naprawdę zaawansowanych medytatorów sleep is strikingly dreamless. Tak twierdzi pewien czeski tenisista, który zainteresował się buddyzmem jako nastolatek i nawet przez kilka lat był mnichem. Zaliczył cały komplet buddyjskich pochłonięć i napisał o tym książkę. Zdecydował się nauczać innych, będąc na równi ze świeckim ludem.
Aby zapewnić ajsenowi ciągłe dostawy świeżego kontentu, należy więc praktykować ostrożnie, tak, aby nie wylać dziecka z kąpielą. Nie da się tego zrobić, mając w nocy jedynie fazę NREM.
Ach, hipnagogi... magiczny portal do mega realistycznego lub nawet świadomego snu. Ni to sen, ni jawa, dryfowanie na granicy dwóch światów, avelanowski bordersurfing czy inny senny edging... niczym radio, które próbuje odbierać dwie stacje jednocześnie, aż w końcu dostrojenie do niematerialnego świata zwycięża i następuje pełna immersja w sennej wizji. Niezwykłe doświadczenie.
Masz już ukończone 18 lat, więc zdecydowałam się poruszyć ten temat.
Faktem jest, iż buddyjskie ćwiczenia koncentracyjno-uważnościowe mogą poprawić jakość śnienia, przynieść sny megauważne, przejrzyste, klarowne i świadome. Wspomagają zapamiętywanie snów. Tak jest przynajmniej na wstępnych etapach praktyki. Jako theravadysta zapewne zdajesz sobie sprawę z celu buddyjskiej medytacji, którym jest wyjście poza wszelkie doświadczenie. Wiąże się z tym odkrycie natury umysłu, przynoszące bardzo głębokie zrozumienie rzeczywistości.
Bajecznie kolorowe i błogie przeżycia, podczas których uwaga drobiazgowo chłonie każdy szczegół, ustępują miejsca stanom coraz bardziej okrojonej percepcji. Aktywność umysłowa medytatora stopniowo zanika. Z czasem przestaje kreować alternatywne światy nazywane przez nas astralem.
Najgłębszy stopień buddyjskiej medytacji nosi nazwę samadhi of extinction i czyni sny gatunkiem zagrożonym wyginięciem. Z tego powodu u naprawdę zaawansowanych medytatorów sleep is strikingly dreamless. Tak twierdzi pewien czeski tenisista, który zainteresował się buddyzmem jako nastolatek i nawet przez kilka lat był mnichem. Zaliczył cały komplet buddyjskich pochłonięć i napisał o tym książkę. Zdecydował się nauczać innych, będąc na równi ze świeckim ludem.
Aby zapewnić ajsenowi ciągłe dostawy świeżego kontentu, należy więc praktykować ostrożnie, tak, aby nie wylać dziecka z kąpielą. Nie da się tego zrobić, mając w nocy jedynie fazę NREM.
Planowane wyłączenie sieci DMN w godzinach 23:00 - 04:00





