19-11-2025, 14:11
Dzisiejszy sen:
Miałam taki sen, gdzie na początku kradłam mopa od kogoś z firmy. Pracowałam na dwa etaty, w jednej firmie, gdzie nie chciałam całkiem rezygnować z tej pracy, oraz w drugiej firmie, gdzie miałam lepiej zarabiać. W każdej firmie pracowałam na pół etatu. Zamierzałam powiedzieć przełożonej z tej pierwszej firmy o tym, że muszę zacząć pracę na pół etatu, ze względu na drugi etat. Zastanawiałam się jak to zrobić i czy będą problemy. Pracowałam w jednym i drugim miejscu i w obu firmach miałam bardzo fajne towarzystwo. Zastanawiałam się w której pracy zostać na dłużej, by przejść następnie na cały etat, a z której pracy zrezygnować. W końcu czułam akceptację w grupie. Rozmawialiśmy w jednej z tych firm z ziomkami na temat wolnego dnia, chcieliśmy iść na miasto na obiad. Powiedziałam żartem, że na dłuższą metę to braknie nam hajsu na takie balowanie co chwila na mieście. Rozmawialiśmy też o kredytach, o braniu kredytów, naliczaniu odsetek i latach spłaty. Ogólnie bardzo dużo rozmów było w tym śnie. Długich i nawet w większości logicznych. Następnie robię u siebie w domu rodzinnym fotki aparatem Nikon, testuję aparat, siedząc w szlafroku na fotelu, przybliżam na szlafrom i robię makro zdjęcia. Ale okazuje się że do aparatu musi być 100 lub 200 zł włożone, żeby móc "wywołać" zdjęcia (jak z kliszy). Głowiłam się jakim cudem robiłam zawsze zdjęcia lustrzanką na wycieczkach szkolnych i kto ryzykował dając mi tak dużo banknotów do aparatu, skoro to jedno zdjęcie kosztowało te 100-200zł, a ja zawsze robiłam mnóstwo zdjęć. Potem w tym śnie miałam jakiegoś kochanka, wskoczyłam na łóżko w sypialni rodziców i on tam był. Wskoczyłam jako pies(?), bo czułam, że jestem na czterech łapach. I nagle znów zmiana sceny. Byłam na kuchni z szefową jednej z tych firm i rozmawiałyśmy, pierw ona opowiadała o tym jak pewien mężczyzna kiedyś w pracy wziął herbatę za podryw. Ona zaniosła mu herbatę, on podziękował i uznał taki gest za zaloty, natomiast nie powinien, bo herbata z cytryną oznaczała podryw, a on dostał bez. Następnie ja opowiadałam jej (historia z jawy, nie z poprzednich snów) o tym jak kiedyś z mężem spizgaliśmy się i on wziął kubrak psa za sukienkę i zapytał, czy przymierzę. Opowiedziałam tą historię bardzo szczegółowo. Następnie byłam znów w domu rodziców w salonie i opiekowałam się kotami Agnieszki (koleżanki). Były jej dwa koty, Leon i jakiś nowy, oraz Ignac. Chciałam wszystkie brać na ręce, ale tylko Ignac na to pozwalał. Inne koty szarpały się a jeden nawet uderzył mnie (mocno) w brodę, po czym uciekł. Potem poprosiłam siostrę, by zrobiła mi zdjęcie z kotami, abym mogła wysłać tej koleżance. Siedziałam wtedy na dywanie a koty wchodziły mi na kolana. Potem poszłam do mojego pokoju, było ciemno, miałam zrobić sobie kilka selfie przed dużym lustrem (na jawie go nie mam w pokoju), w bieliźnie, żeby były widoczne tatuaże. To lustro było rodzajem krzywego zwierciadła, gdzie w lusterku moje tatuaże były widoczne jako zniekształcone, lub zamieniały się w zboczone obrazki i teksty.






