04-11-2025, 17:02
Dzisiejszy sen:
Miałam sen, w którym byłam jakąś Królową. Pierw był jakiś dziki seks. Ja byłam u góry, ktoś na dole (nie znałam człowieka), lizał mi cycki, sutki, strasznie się ślinił przy tym. Ten człowiek mnie jednocześnie podniecał i obrzydzał. Potem ja byłam na dole, była pozycja misjonarska, moje nogi jednak były uniesione wysoko w górze. Czułam wielką pałę, która wypełniała mnie po brzegi (XD). I nagle zmiana scenerii. Stałam na swoim podwórku, po kostce brukowej zapierdalała dmuchawa (taka do dogrzewania się nią) i płonęła. Po prostu jakby była żywa i skakała przez całe podwórko, płonąc. Na niebie latały samoloty, dużo samolotów. Każdy z nich za sobą ciągnął dym - biały lub czarny. Bałam się samolotów z czarnym dymem, myślałam, że za chwilę eksplodują. Wtem nagle nadleciał ptak - duży, czarny, jak z filmu "Maleficient" i przysiadł obok mnie. Nie myśląc długo, wspięłam się na niego i położyłam wygodnie, przytulając się do jego szyi. Odleciał, niosąc mnie ze sobą. Wylądowaliśmy na placu zabaw, gdzie bawiła się córka szwagra. Zeszłam z ptaka, dumnie krocząc, ptak odleciał. Córka szwagra i inne dzieci podziwiały mnie, w końcu byłam Królową. Uznałam, że fajniejsze jest latanie na ptaku od latania jako smok. Mimo tego zamieniłam się w smoka na krótką chwilę tylko po to, by naryczeć na te dzieci. XDDDD Wtem nagle byłam w jakimś pomieszczeniu z Martyną (koleżanką) i innymi ludźmi, którzy zachęcali mnie do testów DNA w celu wykrycia Królewskiego genu. Bałam się, że te testy nie wykryją we mnie tego genu, w końcu wszystko sobie wymyśliłam i była to po prostu ściema. Nie byłam Królową, choć ludzie mnie za nią uważali. Wszyscy nagle wstali z krzeseł i zaczęli klękać przede mną. Niektórzy płakali, jakby wzruszeni. Zrobiło mi się głupio i kazałam im wstać.






