28-10-2025, 14:52
Dzisiejszy sen:
Miałam sen, że jechałam z jakimś grubym strażakiem na akcję gaszenia pożaru. Grubas ten był zakochany we mnie. Wsiadam do wozu strażackiego i jedziemy, on prowadzi. Przy sobie mam czarną torbę materiałową, w której jest jakaś teczka i moja szara szmatka do mycia podłóg, którą grubas zabrał ode mnie z domu. Jestem wkurzona, że ją wziął, ale następnie śmieję się z tego i mówię mu, że skoro dom płonie to chyba nie jest jeszcze pora na mycie w nim podłogi. Grubas jednak nie śmieje się razem ze mną, ale też nic nie komentuje. W międzyczasie dzwonię do męża (jest strażakiem) i pytam co to za pożar. On mówi mi, że ten pożar już trwa kilka godzin, ale jeden pojazd strażacki wystarczy, by ugasić. Jedziemy i grubas ogląda się za siebie do tyłu. Przed nami jedzie czerwone Seicento i zatrzymuje się, natomiast nasz wóz nie zatrzymuje się i grubas uderza w tył Seicento. Ziomek wychodzi z osobówki a grubas ma do mnie pretensje, że nie powiedziałam mu, że samochód przed nami się zatrzymał. Zestresowałam się, ale cofnęłam czas i akcja cofnęła się do tyłu. Akcja toczy się więc teraz ponownie, czerwone Seicento hamuje przed nami a ja daję znać grubemu, żeby zahamował. On hamuje. Zatrzymujemy się, bo mam odebrać przesyłkę z paczkomatu. Wychodzę, sprawdzam na aplikacji, jednak okazuje się, że nie czeka na mnie żadna przesyłka w paczkomacie. Wsiadam więc z powrotem do wozu i jedziemy dalej. Później znów wysiadam, mam na sobie buty do kolan na wysokim obcasie, tańczę na ulicy z jakąś inną dziewczyną. Wóz strażacki jedzie i ja tym razem nie wsiadam do niego a wdrapuję się na dach i kładę na brzuchu. Jedziemy dalej. Patrzę na swoje spodnie w kolorze piaskowym i spostrzegam, że są całe mokre i ubrudzone błotem a na nogach mam nagle kalosze pełne wody. Podnoszę nogi w górę i woda wylewa się z kaloszy. W wozie strażackim jest szyberdach, który nagle otworzył grubas. Pali papierosa. Pytam go jakie pali papierosy, pokazuje mi czerwone Marlboro. Ja wyciągam swoje zielone RGD z torebki i pokazuję mu, że ja palę takie. Zbliżamy się do miejsca akcji i widzę mojego kolegę Daniela, który w tym śnie również jest strażakiem i ma swój strażacki wóz. Wołam go i macham mu, ten odmachuje. Grubas pyta mnie czy zrobiłam przegląd wozu, odpowiedziałam, że tak i że jest sprawny. On pyta jak i za co, odpowiadam, że za pieniądze ze straży. Jedziemy dalej, przed nami wielki słup aż do nieba. Patrzę w górę, próbując dostrzec dokąd sięga. Zauważam, że zaczynamy się wlec, więc schodzę z wozu i mówię, że ja dotrę na miejsce szybciej i dam znać jak sytuacja. Zamieniam się w wielkiego smoka, odwracam się, ale nagle nie ma ani wozu ani żywej duszy, nie widzę nikogo, ale wiem, że grubas i inni ludzie tam są. Ryczę na nich, po czym odwracam się tyłem i wzbijam do lotu. Zalatuję na miejsce, gdzie mieści się niewielka wioska. Kilka chatek płonie i kilka stosów siana oraz roślin. Wracam do swoich ludzi (już na nogach jako człowiek) i razem dobiegamy do miejsca pożaru. Podbiegam do płonącego stosu siana, podnoszę rękę do góry i manipuluję ogniem, gasząc go. O dziwo udaje mi się ugasić siano i kilka roślin, ale niektóre płomienie na innych roślinach i chatkach nie chcą już gasnąć, więc mówię grubemu, żeby podjechał tu wozem i zgasił wodą ten ogień. W dalszym ciągu kontynuuję gaszenie poprzez manipulację i myśli. Zbliżam dłoń do ognia i on maleje i gaśnie. Czuję gorąco bijące od płomieni. Boję się sparzyć, ale wiem, że to sen i płomienie nie zrobią mi krzywdy. Podchodzę więc do innego źródła ognia i wkładam w niego rękę - nie płonę i ogień nie robi mi krzywdy. Wchodzę więc cała w ogień i zaczynam się nim bawić. Nagle pojawia się na niebie inny smok, niebieski. To on jest odpowiedzialny za pożary. Muszę działać i go pokonać, więc znów zamieniam się w smoka i wzbijam do lotu, by z nim walczyć. Wrogi smok rzuca się na mnie i powala mnie, upadamy oboje z nieba na ziemię i smok gryzie mnie w szyję, próbując udusić. Bronię się i pazurami wszystkich łap drapię i rozszarpuję jego skórę. Smok puszcza mnie a wtedy ja znów wzbijam się do lotu i nawołuję swoje smocze dzieci (motyw z mojej książki fantasy, gdzie główna bohaterka jest smoczycą i ma smocze dzieci XD) Na niebie pojawiają się wizerunki smoków, mają różne kolory. Przybywają te młode smoki i razem walczymy z wrogim smokiem. Niestety nie wiem jaki jest wynik walki, bo budzi mnie budzik.






