08-09-2025, 09:45
Dzisiejszy sen:
Na początku tego snu była ciężarna koza, która miała urodzić dwa maluchy. No i urodziła jednego, łaciatego w ciemne łaty i kiedy on się urodził to jakby zza niego wyszedł drugi maluch, mniejszy od tego pierwszego, łaciaty w rude łaty. I ta koza-matka miała iść na śmierć, po prostu miała zostać pozbawiona życia, żeby ludność miasta mogła ją skonsumować. I zabrali tą kozę a ja poszłam gdzieś... I nagle znalazłam się w jakimś biurze, sekretariacie. Była tam moja koleżanka Martyna, ja chciałam coś wydrukować, jakieś swoje badania. I to było chyba też takie biuro turystyczne bo ludzie omawiali tam plany wakacyjne. I potem przyszła Doda, przywitała się z nami a ja zacytowałam jej stary opis na GG. Chciałam od niej wziąć autograf, ale zauważyłam, że mam przy sobie tylko jakiś stary brudnopis i głupio mi było, żeby Doda mi się tam wpisała. I potem ja dalej czekałam na te wydruki badań a Doda i Martyna miały iść na shopping do galerii, bo ta drukarnia była połączona z galerią. No i ja ją i tą Dodę przytuliłam, pożyczyłam im udanych zakupów i sama wyszłam już z tej drukarni. Wróciłam i były tam te małe kozy, które nagle wyglądały jak Papillony (psy). I one też miały zostać zabite na pokarm, ale było mi ich tak szkoda, uznałam, że chcę uratować chociaż jedną i wybrałam tą mniejszą. A tą większą ktoś zabrał. Ale ostatecznie żadna z nich nie zginęła, bo oto nagle ktoś zaczął podbiegać do mnie i do innych ludzi i ogłaszać, że wybuchła właśnie wojna w Egipcie (aha, okej, czyli już wiedziałam, że jestem w Egipcie) i że trzeba uciekać. No to zostawiłam tą kozę i biegnę. Razem z ludźmi biegłam przez ten Egipt, te Egipskie ulice, jakieś kanały ulepione z gliny, targowiska... I nagle OLŚNIENIE - to przecież sen! No to niewiele dłużej myśląc, uznałam, że zrobię porządek jako smoczyca. Zwizualizowałam sobie swoją przemianę, widziałam jak robię się coraz większa a moje dłonie zamieniają się w łapy ze szponami i upadają ciężko na trawnik (stałam na dużym, trawiastym polu) i wielkie pazury wbijają się w ziemię. Tak naprawdę tego nie widziałam, tylko tak jakby.... Wyobraziłam to sobie w tym śnie? No ale byłam tym smokiem i stanęłam na dwóch łapach tylnych, ryknęłam po czym wzbiłam się w powietrze i lecę. Zionęłam ogniem i faktycznie ten ogień pojawiał się i uderzał o budynki i ulice. Wiedziałam, że ogień to potężny żywioł i nie zawsze władanie nim działa w snach, dlatego starałam się być maksymalnie skupiona. No i nagle byłam z powrotem człowiekiem i pojawiłam się obok takiej jakby komórki, małego budynku z dużymi, przeszklonymi drzwiami. Tam w tym budynku byli "wrogowie", zbiłam szybę w górnej części przeszklonych drzwi i wskazując palcem na róg pokoju, podpaliłam go. Pojawił się płomień i fragment tego pokoju zajął się ogniem. Ludzie, którzy tam byli, trochę spanikowali, jeden z nich rzucił we mnie petardą, a ktoś inny krzyczał, że to wybuchnie i mnie spali i żebym uciekała. Ja wiedziałam, że ogień nie zrobi mi krzywdy. Widziałam jak jakaś osoba przydeptuje tą petardę, żeby stłumić wybuch, ale petarda i tak wybuchła i faktycznie moje ubrania i ciało zajęły się ogniem, jednak płomienie nie robiły mi krzywdy. Podniosłam ręce w górę, żeby wszyscy widzieli, że jestem piromaniakiem odpornym na ogień i podziwiałam jak płomienie tańczą mi na skórze. Czułam, że ci ludzie panikują, bo wcześniej w międzyczasie wskazałam palcem na również inne miejsca w pokoju, które zapłonęły. Tym razem odwróciłam się w kierunku tego budynku i uznałam, że dość już nastraszyłam tych ludzi i pora zgasić płomienie. Więc wykonałam szybki ruch ręką i jeden płomień zgasł. Potem znowu ruch ręką i kolejny zgasł. A potem coś się zepsuło. Kolejne machnięcie ręką i kolejny płomień zgasł, ale za chwilę pojawił się na nowo, kiedy ja gasiłam kolejne. Jedne gasły, a poprzednie znów się pojawiały. Czułam, że nie panuję już nad tym ogniem. I próbowałam od nowa, bardziej się skupiając, wykonując wolniejsze ruchy ręką. Pamiętałam, że we śnie nie mogę się frustrować na żywioł ale spróbować nad nim zapanować w sposób wolniejszy, delikatniejszy i łagodniejszy. Jednak to nie działało i w dalszym ciągu te płomienie nie chciały zgasnąć. W końcu uciekłam stamtąd i znów byłam smokiem. Leciałam nad budynkami, ale już nie podpalałam niczego w obawie, że mój ogień nie zadziała. Wleciałam na szczyt budynku, gdzie przebywała jakaś dziewczyna. Nagle byłam znów człowiekiem i ta dziewczyna opowiadała mi o perfumach. Pokazała mi jedne (wyglądały jak Andaleeb) i pytała mnie, czy znam tą wersję, czy ją mam. Dała mi przy tym korek tych perfum do powąchania. Miały bordową butelkę i złoty korek.. Powiedziałam, że nie znam tego zapachu i spojrzałam na jej szafkę z perfumami, gdzie stała ta moja wersja, którą mam. Powiedziałam jej więc, że tej wersji nie znam ale znam i mam tą, która jest w szafce. Poczułam żal, bo wiedziałam, że zrobiłam tej dziewczynie odlewki perfum i właśnie użyłam też tych, które ona miała w szafce, więc je znała. I ta dziewczyna uznała, że podzieli się ze mną połową tych swoich perfum, które trzymała w ręce. I nagle zaczęła je pić. Pomyślałam sobie, okej, może wypija swoją połowę a drugą mi odda... Ale dziwiło mnie, że ona pije perfumy. Zapytałam jej czemu to robi a ona odpowiedziała, że bardzo chce się jej pić. Więc jej powiedziałam, by napiła się wody. Ale ona dalej piła te perfumy. I potem się obudziłam.
Notatki:
1. Klasyczny trigger świadomego śnienia - nagła nieprawdopodobna sytuacja, która uświadamia, że wszystko jest możliwe. Oznacza to potencjał do świadomego wchodzenia w sny i doświadczania w nich sytuacji z pełną kontrolą. Moment uświadomienia można wykorzystać jako „punkt startowy” do eksperymentów w śnie.
2. Wizualizacja przemiany (łapy, pazury, unoszenie się w powietrze) świadczy o tym, że moje wyobrażenie fizyki i anatomii działa w śnie, ale na moich zasadach. Oznacza to, że umiem eksperymentować ze swoją cielesnością i zdolnościami w świecie snu. To dobry moment, by ćwiczyć kontrolę nad emocjami, siłą i przestrzenią w śnie – czyli np. zbliżać się do trudnych miejsc lub rzeczy, które w rzeczywistości budzą lęk.
3. Ogień w tym śnie jest potężnym symbolem władzy, siły, emocji i transformacji. Najpierw ogień działa zgodnie z moją wolą – płonie tam, gdzie wskazuję, a ja obserwuję jego efekt. Potem przestaje się całkowicie podporządkowywać – niektóre płomienie gasną, a inne pojawiają się znowu, mimo moich ruchów. Moja reakcja – spokój, wolniejsze i delikatniejsze ruchy – to typowa strategia świadomego śnienia przy trudnych żywiołach: w snach ważne jest, aby nie walczyć z energią, tylko ją „prowadzić” i akceptować.
4. Powtarzające się przejścia: smok → człowiek → obserwowanie innych → interakcja → smok. To klasyczna technika w świadomych snach: zmiana perspektywy lub postaci pozwala badać różne aspekty własnej świadomości i władzy w śnie. Moje działania w snach – wybór, co podpalić, co zgasić, komu pomóc – są aktywnym eksperymentowaniem z rzeczywistością snu.
3. Ogień w tym śnie jest potężnym symbolem władzy, siły, emocji i transformacji. Najpierw ogień działa zgodnie z moją wolą – płonie tam, gdzie wskazuję, a ja obserwuję jego efekt. Potem przestaje się całkowicie podporządkowywać – niektóre płomienie gasną, a inne pojawiają się znowu, mimo moich ruchów. Moja reakcja – spokój, wolniejsze i delikatniejsze ruchy – to typowa strategia świadomego śnienia przy trudnych żywiołach: w snach ważne jest, aby nie walczyć z energią, tylko ją „prowadzić” i akceptować.
4. Powtarzające się przejścia: smok → człowiek → obserwowanie innych → interakcja → smok. To klasyczna technika w świadomych snach: zmiana perspektywy lub postaci pozwala badać różne aspekty własnej świadomości i władzy w śnie. Moje działania w snach – wybór, co podpalić, co zgasić, komu pomóc – są aktywnym eksperymentowaniem z rzeczywistością snu.






