18-03-2025, 13:50
7 grudnia 2024
Byłem w moim miasteczku. Podobno było miejsce, w którym byli chasydzi. Poszedłem w to miejsce, było rano, ok . 10 i padał deszcz. Nagle w (szarym?) aucie w dali zobaczyłem pana ubranego na czarno biało z dłuugą brodą - Chasyd! W takim malutkim, katolickim zadupiu jak *nazwa*! Nie mogłem się powstrzymać przed wyjęciem telefonu z kieszeni i zrobieniem mu zdjęcia i nagrałem również krótki filmik, zoomując. Podszedłem do niego i powiedziałem:
"Excuse me, are you Satmar?" chyba powiedział, że nie. Powiedziałem "Are you Hasidic?" a on się uśmiechnął i skinął głową. "How do you know? Are you learning about us?" Ja na to "Yes". Potem się zapytał ile mam lat, potem coś się zapytał a ja powiedziałem "I know Satmar, Viznitz, Toldos Aharon...,"
8 grudnia
Byłem w moim miasteczku na chodniku, prze de mną długa ulica. Była noc. Nagle w dali zobaczyłem długi wywieszony napis. "Yom Kippur" zrobiony z balonu? zrobiłem zdjęcie. Przyszła do mnie mama i chyba też babcia. Dały mi (wciąż na ulicy) prezenty na jom kipur.. (nie daje się prezentów w ten dzień lol). Jednym z prezentów była chałka. Powiedziałem 'czekaj, nagrywwam. zoomując, ale było za ciemno. Potem się wyostrzyło i się rozjasniło.
Potem ludzie ??? i ktoś powiedział o jakimś rabinie. Dowiedziałem się, że w moim miasteczku, niedaleko jest synagoga i kehilla i dają poczęstunek. Chciałem się zapisać,(chyba na seder) ale było za późno. Widziałem przez chwilę jak dzieci Żydowskie jadły sobie wpokoju z czerwonymi ścianami. Potem wszedłem do dużęgo budynku. Był on piękny i ogromny, z wysokim sufitem. Ogólnie wyglądał jak galeria handlowa trochę i to było jakieś jakby lobby. Był tam rabin oraz parę Chasydów. Nosili czarne kapelusze a inni sztrajmle. Zapytałem się Coś się zapytałem. Potem byłem w czymś, co wyglądało jak sierociniec Żydowski. Było dużo tych dzieci, chłopcy mieli duże jarmułki, niektórzy mieli długie pejsy. Potem jakiś pracownik zapytał się, czy chcą posłuchać *coś tam*. Jakieś dziewczynki chciały posłuchać czegoś przed snem i puściły jakąś piosenkę, ale taka cringową - to była jakaś parodia typu slay queen. Potem jakiś Chasyd czytał dzieciom modlitwę do snu. Chciałem oglądać. Zapytałem się jednego z pracowników/opiekunów czy mogę się patrzeć i zostać.
10 grudnia
LD
Wyjeżdałem do Krakowa. Zapytałem się ojca, czy mogę do Kazimierza. Zgodził się. Byłem tam i z mamą i z tatą. Zapytał się, czy chcę chodzić z mamą teraz a ja powiedziałem tak. Szukałem gdzie jest Kazimierz na google maps. Potem pomyślałem, że ostatnim razem, kiedy byłem w Kazimierzu to był sen, a nawet miałem 2 sny o kazimierzu jednej nocy, więc to musi również być sen - uświadomiłem się. Jednak nie chciałem żeby to był sen, więc powiedziałem że to nie sen. Jednak nie chciałem też całkowicie stracić świadomości, więc powiedziałem że to sen. Tak kilka razy. Potem próbowałem wygenerować Chasydów itp. Potem miałem fake awake. Spałem z otwartymi oczami na ławce niedaleko wyjścia z galerii handlowej. Podszedł do mnie jakiś chłopiec i zapytał się jakiego mam iphona. Powiedziałem iPhone 7? pro. A on się zapytał czy nie mam innego. powiedziałem, że mój stary się zepsuł. On się zapytał dlaczego mówię na niego pani. W tej galerii przejeżdżały busy.
11 grudnia
LD - latałem nad wodą, śpiewałem jakiś utwór zespołu Orphaned Land. Jakieś coś ze Fnafa mnie goniło.
LD pod koniec
Byłem w moim miasteczku. Potem w domu i Robiłem (??) od mamy, która zachowywała się i poruszała jak zombie. Miała do mnie przyjść. Spakowałem kieszonkowe do mojej nerki, a potem zamknąłem drzwi szybko i schowałem się za oknem mojego pokoju. (Moje okna są podłużne i mają jakby mini balkoniki) Byłem gotowy wyskoczyćć, jeśli by było trzeba. (Mieszkam na 1 piętrze). Ojciec też mnie szukał i musiałem się schować. Potem powiedziałem "komendę effect invisibility 100%". Potem się chowałem w innym domu. Zastanawiałem się, czy jeśli mam niewidzialność, to czy mogę mnie słyszeć np. kiedy chodzę, czy to wyłączone. Uświadomiłem się trochę. Potem byłem w domu zmarłej babci i otworzyłem drzwi do balkonu. Znalazłem tam przejście a potem duży pokój, coś w stylu lobby. Wysoki sufit, luksusowo było. Były wysokie półki i było tam duuużo alkoholu. Postanowiłęm spróbować wódki, ale dziwnie smakowała, więc wyrzuciłem. Zastanawiałem się, czy mogę się upić w śnie, ale potem porzuciłem ideę, bo mi się nie chciało. Czułem wyjątkowy vibe. Pokój zawierał meble z czarnego, wypolerowanego drewna, w sumie nowocześnie było. Potem wszystko zamieniło się w piankę. Skakałem i się odbijałem, ale sen zrobił się mniej realistyczny. Powoli się budziłem, ale zstanawiałem się, czy mogę zostać trochę dłużej i sprawić, że to będzie normalny sen. Trochę sen zaczął wyglądać jak hipnagogi.
12 grudnia dziwny sen
Byłem u dziadków z kimś. Byłem w czyimś ciele, osoby która była kontrolowana i śledzona przez Illuminati, jakiś celebryta/tka. Byłem wychudzony jak kurde z auchwitz i się trzęsłem. Powiedziałem do dziadka, że jeśli usiądę albo się położę, to mnie zabiją. To była ich metoda tortury czy coś w tym stylu. Wiedziałem, że śledzili każdy mój ruch. Potem ktoś zapukał do drzwi. Byłem już w moim normalnym ciele. Chyba ktoś jeszcze był oraz dwie dziewczyny co mówiły takim creepy głosem. Wiedziałem, że mnie widzą.
Przyniosły one list. Przekazałem ten list dziadkowi, a potem dziadek rzucił się na podłogę płacząc, jakby był to list o śmierci.
Potem musiałem się ewakuować. Zastanawiałem się, czy budynek się zawali czy coś. Okazało się, że każda osoba w budynku ma instrukcje. Jedna osoba (czy ta której ciele byłem?) była skazana przez los na śmierć. Jednak ja wiedziałem i czułem, że jeszcze nie czas na mnie, jednak wciąż się bałem. czyli jakby to były instrukcje do przetrwania, symbolicznie prawie od losu. ci co mieli przetrwać przetrwają, ci co mają umrzeć umrą, i każdy miał konkretne rozpisane zadanie do wykonania.
Poszedłem na korytarz, gdzie była stara winda oraz niebieskie poręcze. Pomyślałem zaraz, czy mam wejśc do windy czy co. Po wymienieniu kilku zdań z dziadkiem, powiedział mi żeby tam wejść. Była tam jakby taka ściana i mogę się tam wspinać. Chyba przepaść była. Złapałem to niebieskie coś, w stylu drabiny. Powiedział mi, żeby złapać koło i za nie pociągnąć. Nie wiedziałem, gdzie to koło było. W końcu je znalazłem, pociągnąłem i nagle usłyszałem głośny, mechaniczny dźwiek, jak otwierająca się brama. Coś się otworzyło/zmieniło. Wcześniej go przeprosiłem i że byłem nie miły. Potem zobaczyłem niebo i pomyślałem o śmierci ogólnie. I nagle zacząła lecieć piosenka "Trying to find my way, back to the staaars".
13 grudnia
Byłem w szkole na basenie, który znajdował się w galerii handlowej. Nie w centrum czy na środku tylko w osobnym miejscu wydzielonym. Były korytarze. Byłem potem w pokoju. Miałem pyszną koreańską zupkę instan moja mama mi dała, bo koreańczyccy przyjeżdżali i rzucali to?. były 3 porcje w środku. Jedna z dwoma saszetkami z przyprawami, oraz 2 dania na słodko i żelatyna oraz jakieś plastikowe otwory. Potem jakiś typ ze stolika mi to ukradł. Zacząłem go bić, krzyczałem na niego żeby mi oddał. Potem zobaczyłem koleżankę ze szkoły podstawowej (7-8 klasa), i próbowała mi to zabrać. Miałem frytki z keczupem. Śmiałem się i krzyczałem niee.
14 grudnia
Byłem z Avramem w galerii handlowej. Byłem tak naprawdę częścią wycieczki szkolnej. Kupiłem sobie pyszne jedzenie i słodycze. Na wyższym piętrze ujrzałem małą restauracje o nazwie "IS!", która serwowała Izraelskie jedzenie. Wcześniej jadłem burgery. Potem przeglądałem w sklepie jakieś pierdoły, ubrania, pamiątki. Wrzuciłem je do torby, w której miałem jedzenie, które wcześniej wziąłem na wynos, słodycze i pralinki z Wedla. Nagle było 40 po. Powiedzieli mi, że muszę iść do szkoły, bo się lekcja zaczyna. Było to obok basenu. Jednak nie poszedłem, wciąż zostałem bo musiałem się spakować, pozbierać rzeczy do torby z podłogi. Widziałem również jakieś "chasydzkie" rzeczy na półkach. Avram również sobie coś kupił i włożyłem to do reklamówki dla niego. Pooglądałem sobie bryloczki, a jeden był z jakimś rabinem oraz widziałem różne mini figurki ręcznie robione. Jeden z nich miał czarny kapelusz, ale nie miał brody. Inny miał natomiast podobne włosy. Szukałem takiej, która wyglądała jak Avram żeby mu dać w prezencie. Znalazłem dfwa mini bryloczki rabinów, i okazało się, że mają ekran i leciał jakiś filmik w którym jakiś rabin mówi o kabale. Widziałem na półkach rownież chasydzkie kapelusze i mini kapelusz. Wrzuciłem to do torby. był też cały strój chasydzki na haku, i wrzuciłem to do torby Avrama bo on sobie to postanowił kupić. Potem byłem na dworze i ujrzałem murzyńską wioskę. Znajdowała się ona na wzgórzu, była otoczona drewnianym płotem. Ujrzałem tam murzynów obu płci strzerzących wioskę. Musieliśmy unikać min/bomb, którymi w nas rzucali?.biegliśmy. Byłem z jakimś Afrykaninem. Wyszl Zobaczyłem konia. Potem powiedział, że musimy przejść koło 'jesziwy'. Ta 'jesziwa' to była poprostu kolejna wioska afrykańska. Musieliśmy być uwarzni. Złapałem jego rękę, biegliśmy, potem się uświadomiłem isię obudziłem.
15 grudnia
Byłem w hotelu i zaproponowali mi menu koszerne. Byłem w Biedronce w niby moim mieście, jednak tym miejscu ze starego miesca zamieszkania. To było poprostu takie senne miejsce, Biedronka. Zaczepiło mnie kilka chłopaków. Jeden z nich miał z 15 lat, kręcone jasne włosy i bluzę. Zawołali mnie i jeden z nich mnie złapał za ramię i powiedział coś w stylu jak tam, gdzie idziesz itp. Ja powiedziałem, że na zakupy. Zapytali się, czy nie mam lekcji. Powiedział mi, ze jeśli nie mam potem lekcji to możemy iść do "haszema". W tym śnie, "haszem" to była nazwa jakiegoś miasta.
Miałem mindfucka, popatrzyłem się na niego z szerokimi oczami i powiedziałem "a-a skąd ty znasz.." Byliśmy w jakby takim przejściu/mini tunelu i zobaczyłem napis po Hebrajsku na ścianie. Więc się pytałem "skąd ty.." a on się uśmiechnął i skinął głową i wziął mnie za rękę. Wyruszaliśmy wszyscy. Byłem ogólnie zdziwiony, bo Żydzi w takim małym miasteczku i to jeszcze w Polsce?!. Wyjąłem telefon z kieszeni, otworzyłem Telegrama i miałem napisać "Żydzi!" na grupie, jednak szybko zamknąłem telegrama bo ten chłopak się popatrzył i powiedział "Jaki masz telefon". BTW, w tym śnie miałem naszyjnik z gwiazdą Dawida.
16 grudnia
Zobaczyłem filmik dwóch chasydów, którzy podróżowali itp. Potem jeden z nich założył sztrajmel. Potem widziałem filmik o plaży w Indiach i pomyśłalem kurde, ale bym chciał odwiedzić Indie.
LD
Była gra o nazwie Avatar. Myślałem o zrobieniu mangi albo Light Novel, 24 odcinki to by były 2 książki. 4 książki to by były 2 sezony. Myślałem o dodaniu komend później. Na początku były by one wyłaczone. Wyciągnąłem rkę i krzyknąłem "Silhouette, *zapomniałem jakie słowo*". Wcześniej zobaczyłem larwy w czyimś uchu a lekarz powiedział "wow, to nie infekcja, to..". Na końcu snu zacząłem się namiętnie całować z jakaś randomową babką w autobusie.
17 grudnia
Byłem w Biedronce w 'moim miasteczku'. W tym samem miejscu. Zobaczyłem Hebrajski na drzwiach. Pomyślałem 'wtf ile hebrajskiego' i zrobiłęm zdjęcie.
LD: Leciałem samolotem do stanów, była tam koleżanka z byłej klasy i parę innych dzieci. Byłem głodny. Wziąłem burgera, wrapa i frytki. Zapytałem się czy mogę wziąść, jak nie jestem z tej samej szkoły/klasy. Wyjąłem własne jedzenie, które nawet nie wiedziałem, że zabrałem. Samolot wciąż nie był w stanach. Sama sytuacja wydawała mi się absurdalna. Nigdy przecież nie mieliśmy pieniędzy żeby wylecieć do stanów. Potem zobaczyłem duuże fale po prawej. Potem zobaczyłem wierzowiec i jego klon. Krzyknąłem "twin towers!". Uświadomiłem się i chciałem urzyć swoich mocy sennych żeby skierować samolot w tą wierzę haha. Potem była apokalipsa. Widziałem morze, było to w zasadzie nad morzem a morze nawet dosłownie albo jakby jakieś wyspy były. Krzyczałem. Widziałęm plakaty na wierzach i ogromny znaczek pocztowy. Zobaczyłem w dali gigantyczny pomnik Jezusa, z tego co pamiętam się zawalał. Widziałem papierza i tego gościa z watykanu oraz zdjęcie członków WEF, miliarderów. Potem zobaczyłem obraz Mojżesza. Przedstawiał on Mojżesza znajdującego się na górze, górce, schylającego się jakby komuś pomagał. Był przedstawiony z długą, siwą brodą i ubraniami starożytnych Izraelitów. W raz z nim było kilka innych mężczyzn. Potem zobaczyłe kruka, jakiegoś innego ptaka oraz białego gołębia rozkładającego skrzydła.
18 grudnia
Byłem na jakieś Żydowskim zebraniu, trochę motywacyjnym. Potem postanowiłem obejrzeć film o Jezusie. Więc był Jezus, ubrany w szaty. Potem była bitwa i rzucali w niego kulami ogniowymi, a ja znalazłem się w filmie i we mnie też rzucali. uciekał on. a potem coś było o paleniu synagogi. Potem bitwa się zakończyła. Potem oblali mnie wodą, bo byłem poparzony. Potem czekałem na cześć drugą, "The Rise of Jesus". Potem byłem w poim pokoju, postanowiłem wyskoczyć z okna bo padało i chciałem się wodą ochłodzić uświadomiłem się.
19 grudnia
Byłem na wycieczce szkolnej z panią od Polaka z poprzedniej szkoły. Jakiś kot mnie gonił. Paliłem marychę z dwoma dziewczynami w lesie. Policja miała do nas podejść. Bałem się, że będą chcieli zobaczyć moją galerię, więc pomyślałem że poprostu zostawię gdzieś telefon. Potem byłem jakby na tej wycieczce i widziałem kilka chasydów. Jeden znich miał długą, ciemną brodę i okulary. Potem byłem w mieszkaniu dziadków, który był jakby połączony z innym budynkiem i to była część wycieczki szkolnej. Zobaczyłem dwóch młodych chasydów w kuchni. byłem w szoku, chasydzi tam?! wyjąłem telefon, ale nie chciałem żeby widzieli że im zdjęcie robie. Podszedłem do nich i powiedzieli "What?" czy coś w tym stylu. Byli trochę uważni i podejżliwi. Powiedziałem do jednego z nich "Are you.. are you Hasidic?". Kiedy wypowiedziałem ostatnie słowo, on odrazu się uśmiechnął i powiedział 'yes'. Powiedziałem "I really like Hasidim". "Are you Satmar?". Podał mi rękę i przybił mi żłówika. Ten, z którym gadałem, miał 13 lat, (bo nie wyglądał na więcej, ale był po bar micwie (13 r.ż) bo nosił strój chasydzki), miał czarne włosy i pejsy, okulary, ciemne oczy oraz nosił czarny płaszcz i przechylony czarny kapelusz chasydzki. Ten drugi za dużo nie gadał, a potem znikł. Potem dał mi galaretkę i powiedział, że mogę sobie wziąść. Wziąłem tylko połowę, i powiedziałem, że chce mu zostawić połowę.
LD
Było słonecznie. Śpiewałem i pakowałem do torby zwierzęta?? musieliśmy je sprzedawać. Byłem w mieszkaniu dziadków, które wyglądało dziwnie. Melodia, którą śpiewałem brzmiała arabsko. Zwiedzałem. Mój nos b ył zatkany, próbowałem się wysmarkać, ale zapomniałem że byłem we śnie i to iluzja. Przypomniałem sobie też, że jak jestem we śnie, to nie muszę brać wdechu przed śpiewaniem.
Sen: Byłem na takiej innej planecie. Takiej mini planecie, czy jakby w zasadzie latającej wyspie. Nie miała trawy, było trochę pusto i ziemia miała kolor taki brązowy, szary chyba, czy tam fioletowy?. Była to gra. Mieszkaliśmy w mini hatkach, a raczej czegoś w stylu baz zrobionych z krzeseł i koca. Mimo że nie miały jakby 'drzwi', jak się było za długo po za nimi, to wtedy się dusiło. Jak wszedłem niej znowu to przyjemne uczucie było. Ludzie mieli pluszaki kruków. Potem prześliśmy na piętro niższe. Jakby na warstwę wyspy pod tym.
Byłem w moim miasteczku. Podobno było miejsce, w którym byli chasydzi. Poszedłem w to miejsce, było rano, ok . 10 i padał deszcz. Nagle w (szarym?) aucie w dali zobaczyłem pana ubranego na czarno biało z dłuugą brodą - Chasyd! W takim malutkim, katolickim zadupiu jak *nazwa*! Nie mogłem się powstrzymać przed wyjęciem telefonu z kieszeni i zrobieniem mu zdjęcia i nagrałem również krótki filmik, zoomując. Podszedłem do niego i powiedziałem:
"Excuse me, are you Satmar?" chyba powiedział, że nie. Powiedziałem "Are you Hasidic?" a on się uśmiechnął i skinął głową. "How do you know? Are you learning about us?" Ja na to "Yes". Potem się zapytał ile mam lat, potem coś się zapytał a ja powiedziałem "I know Satmar, Viznitz, Toldos Aharon...,"
8 grudnia
Byłem w moim miasteczku na chodniku, prze de mną długa ulica. Była noc. Nagle w dali zobaczyłem długi wywieszony napis. "Yom Kippur" zrobiony z balonu? zrobiłem zdjęcie. Przyszła do mnie mama i chyba też babcia. Dały mi (wciąż na ulicy) prezenty na jom kipur.. (nie daje się prezentów w ten dzień lol). Jednym z prezentów była chałka. Powiedziałem 'czekaj, nagrywwam. zoomując, ale było za ciemno. Potem się wyostrzyło i się rozjasniło.
Potem ludzie ??? i ktoś powiedział o jakimś rabinie. Dowiedziałem się, że w moim miasteczku, niedaleko jest synagoga i kehilla i dają poczęstunek. Chciałem się zapisać,(chyba na seder) ale było za późno. Widziałem przez chwilę jak dzieci Żydowskie jadły sobie wpokoju z czerwonymi ścianami. Potem wszedłem do dużęgo budynku. Był on piękny i ogromny, z wysokim sufitem. Ogólnie wyglądał jak galeria handlowa trochę i to było jakieś jakby lobby. Był tam rabin oraz parę Chasydów. Nosili czarne kapelusze a inni sztrajmle. Zapytałem się Coś się zapytałem. Potem byłem w czymś, co wyglądało jak sierociniec Żydowski. Było dużo tych dzieci, chłopcy mieli duże jarmułki, niektórzy mieli długie pejsy. Potem jakiś pracownik zapytał się, czy chcą posłuchać *coś tam*. Jakieś dziewczynki chciały posłuchać czegoś przed snem i puściły jakąś piosenkę, ale taka cringową - to była jakaś parodia typu slay queen. Potem jakiś Chasyd czytał dzieciom modlitwę do snu. Chciałem oglądać. Zapytałem się jednego z pracowników/opiekunów czy mogę się patrzeć i zostać.
10 grudnia
LD
Wyjeżdałem do Krakowa. Zapytałem się ojca, czy mogę do Kazimierza. Zgodził się. Byłem tam i z mamą i z tatą. Zapytał się, czy chcę chodzić z mamą teraz a ja powiedziałem tak. Szukałem gdzie jest Kazimierz na google maps. Potem pomyślałem, że ostatnim razem, kiedy byłem w Kazimierzu to był sen, a nawet miałem 2 sny o kazimierzu jednej nocy, więc to musi również być sen - uświadomiłem się. Jednak nie chciałem żeby to był sen, więc powiedziałem że to nie sen. Jednak nie chciałem też całkowicie stracić świadomości, więc powiedziałem że to sen. Tak kilka razy. Potem próbowałem wygenerować Chasydów itp. Potem miałem fake awake. Spałem z otwartymi oczami na ławce niedaleko wyjścia z galerii handlowej. Podszedł do mnie jakiś chłopiec i zapytał się jakiego mam iphona. Powiedziałem iPhone 7? pro. A on się zapytał czy nie mam innego. powiedziałem, że mój stary się zepsuł. On się zapytał dlaczego mówię na niego pani. W tej galerii przejeżdżały busy.
11 grudnia
LD - latałem nad wodą, śpiewałem jakiś utwór zespołu Orphaned Land. Jakieś coś ze Fnafa mnie goniło.
LD pod koniec
Byłem w moim miasteczku. Potem w domu i Robiłem (??) od mamy, która zachowywała się i poruszała jak zombie. Miała do mnie przyjść. Spakowałem kieszonkowe do mojej nerki, a potem zamknąłem drzwi szybko i schowałem się za oknem mojego pokoju. (Moje okna są podłużne i mają jakby mini balkoniki) Byłem gotowy wyskoczyćć, jeśli by było trzeba. (Mieszkam na 1 piętrze). Ojciec też mnie szukał i musiałem się schować. Potem powiedziałem "komendę effect invisibility 100%". Potem się chowałem w innym domu. Zastanawiałem się, czy jeśli mam niewidzialność, to czy mogę mnie słyszeć np. kiedy chodzę, czy to wyłączone. Uświadomiłem się trochę. Potem byłem w domu zmarłej babci i otworzyłem drzwi do balkonu. Znalazłem tam przejście a potem duży pokój, coś w stylu lobby. Wysoki sufit, luksusowo było. Były wysokie półki i było tam duuużo alkoholu. Postanowiłęm spróbować wódki, ale dziwnie smakowała, więc wyrzuciłem. Zastanawiałem się, czy mogę się upić w śnie, ale potem porzuciłem ideę, bo mi się nie chciało. Czułem wyjątkowy vibe. Pokój zawierał meble z czarnego, wypolerowanego drewna, w sumie nowocześnie było. Potem wszystko zamieniło się w piankę. Skakałem i się odbijałem, ale sen zrobił się mniej realistyczny. Powoli się budziłem, ale zstanawiałem się, czy mogę zostać trochę dłużej i sprawić, że to będzie normalny sen. Trochę sen zaczął wyglądać jak hipnagogi.
12 grudnia dziwny sen
Byłem u dziadków z kimś. Byłem w czyimś ciele, osoby która była kontrolowana i śledzona przez Illuminati, jakiś celebryta/tka. Byłem wychudzony jak kurde z auchwitz i się trzęsłem. Powiedziałem do dziadka, że jeśli usiądę albo się położę, to mnie zabiją. To była ich metoda tortury czy coś w tym stylu. Wiedziałem, że śledzili każdy mój ruch. Potem ktoś zapukał do drzwi. Byłem już w moim normalnym ciele. Chyba ktoś jeszcze był oraz dwie dziewczyny co mówiły takim creepy głosem. Wiedziałem, że mnie widzą.
Przyniosły one list. Przekazałem ten list dziadkowi, a potem dziadek rzucił się na podłogę płacząc, jakby był to list o śmierci.
Potem musiałem się ewakuować. Zastanawiałem się, czy budynek się zawali czy coś. Okazało się, że każda osoba w budynku ma instrukcje. Jedna osoba (czy ta której ciele byłem?) była skazana przez los na śmierć. Jednak ja wiedziałem i czułem, że jeszcze nie czas na mnie, jednak wciąż się bałem. czyli jakby to były instrukcje do przetrwania, symbolicznie prawie od losu. ci co mieli przetrwać przetrwają, ci co mają umrzeć umrą, i każdy miał konkretne rozpisane zadanie do wykonania.
Poszedłem na korytarz, gdzie była stara winda oraz niebieskie poręcze. Pomyślałem zaraz, czy mam wejśc do windy czy co. Po wymienieniu kilku zdań z dziadkiem, powiedział mi żeby tam wejść. Była tam jakby taka ściana i mogę się tam wspinać. Chyba przepaść była. Złapałem to niebieskie coś, w stylu drabiny. Powiedział mi, żeby złapać koło i za nie pociągnąć. Nie wiedziałem, gdzie to koło było. W końcu je znalazłem, pociągnąłem i nagle usłyszałem głośny, mechaniczny dźwiek, jak otwierająca się brama. Coś się otworzyło/zmieniło. Wcześniej go przeprosiłem i że byłem nie miły. Potem zobaczyłem niebo i pomyślałem o śmierci ogólnie. I nagle zacząła lecieć piosenka "Trying to find my way, back to the staaars".
13 grudnia
Byłem w szkole na basenie, który znajdował się w galerii handlowej. Nie w centrum czy na środku tylko w osobnym miejscu wydzielonym. Były korytarze. Byłem potem w pokoju. Miałem pyszną koreańską zupkę instan moja mama mi dała, bo koreańczyccy przyjeżdżali i rzucali to?. były 3 porcje w środku. Jedna z dwoma saszetkami z przyprawami, oraz 2 dania na słodko i żelatyna oraz jakieś plastikowe otwory. Potem jakiś typ ze stolika mi to ukradł. Zacząłem go bić, krzyczałem na niego żeby mi oddał. Potem zobaczyłem koleżankę ze szkoły podstawowej (7-8 klasa), i próbowała mi to zabrać. Miałem frytki z keczupem. Śmiałem się i krzyczałem niee.
14 grudnia
Byłem z Avramem w galerii handlowej. Byłem tak naprawdę częścią wycieczki szkolnej. Kupiłem sobie pyszne jedzenie i słodycze. Na wyższym piętrze ujrzałem małą restauracje o nazwie "IS!", która serwowała Izraelskie jedzenie. Wcześniej jadłem burgery. Potem przeglądałem w sklepie jakieś pierdoły, ubrania, pamiątki. Wrzuciłem je do torby, w której miałem jedzenie, które wcześniej wziąłem na wynos, słodycze i pralinki z Wedla. Nagle było 40 po. Powiedzieli mi, że muszę iść do szkoły, bo się lekcja zaczyna. Było to obok basenu. Jednak nie poszedłem, wciąż zostałem bo musiałem się spakować, pozbierać rzeczy do torby z podłogi. Widziałem również jakieś "chasydzkie" rzeczy na półkach. Avram również sobie coś kupił i włożyłem to do reklamówki dla niego. Pooglądałem sobie bryloczki, a jeden był z jakimś rabinem oraz widziałem różne mini figurki ręcznie robione. Jeden z nich miał czarny kapelusz, ale nie miał brody. Inny miał natomiast podobne włosy. Szukałem takiej, która wyglądała jak Avram żeby mu dać w prezencie. Znalazłem dfwa mini bryloczki rabinów, i okazało się, że mają ekran i leciał jakiś filmik w którym jakiś rabin mówi o kabale. Widziałem na półkach rownież chasydzkie kapelusze i mini kapelusz. Wrzuciłem to do torby. był też cały strój chasydzki na haku, i wrzuciłem to do torby Avrama bo on sobie to postanowił kupić. Potem byłem na dworze i ujrzałem murzyńską wioskę. Znajdowała się ona na wzgórzu, była otoczona drewnianym płotem. Ujrzałem tam murzynów obu płci strzerzących wioskę. Musieliśmy unikać min/bomb, którymi w nas rzucali?.biegliśmy. Byłem z jakimś Afrykaninem. Wyszl Zobaczyłem konia. Potem powiedział, że musimy przejść koło 'jesziwy'. Ta 'jesziwa' to była poprostu kolejna wioska afrykańska. Musieliśmy być uwarzni. Złapałem jego rękę, biegliśmy, potem się uświadomiłem isię obudziłem.
15 grudnia
Byłem w hotelu i zaproponowali mi menu koszerne. Byłem w Biedronce w niby moim mieście, jednak tym miejscu ze starego miesca zamieszkania. To było poprostu takie senne miejsce, Biedronka. Zaczepiło mnie kilka chłopaków. Jeden z nich miał z 15 lat, kręcone jasne włosy i bluzę. Zawołali mnie i jeden z nich mnie złapał za ramię i powiedział coś w stylu jak tam, gdzie idziesz itp. Ja powiedziałem, że na zakupy. Zapytali się, czy nie mam lekcji. Powiedział mi, ze jeśli nie mam potem lekcji to możemy iść do "haszema". W tym śnie, "haszem" to była nazwa jakiegoś miasta.
Miałem mindfucka, popatrzyłem się na niego z szerokimi oczami i powiedziałem "a-a skąd ty znasz.." Byliśmy w jakby takim przejściu/mini tunelu i zobaczyłem napis po Hebrajsku na ścianie. Więc się pytałem "skąd ty.." a on się uśmiechnął i skinął głową i wziął mnie za rękę. Wyruszaliśmy wszyscy. Byłem ogólnie zdziwiony, bo Żydzi w takim małym miasteczku i to jeszcze w Polsce?!. Wyjąłem telefon z kieszeni, otworzyłem Telegrama i miałem napisać "Żydzi!" na grupie, jednak szybko zamknąłem telegrama bo ten chłopak się popatrzył i powiedział "Jaki masz telefon". BTW, w tym śnie miałem naszyjnik z gwiazdą Dawida.
16 grudnia
Zobaczyłem filmik dwóch chasydów, którzy podróżowali itp. Potem jeden z nich założył sztrajmel. Potem widziałem filmik o plaży w Indiach i pomyśłalem kurde, ale bym chciał odwiedzić Indie.
LD
Była gra o nazwie Avatar. Myślałem o zrobieniu mangi albo Light Novel, 24 odcinki to by były 2 książki. 4 książki to by były 2 sezony. Myślałem o dodaniu komend później. Na początku były by one wyłaczone. Wyciągnąłem rkę i krzyknąłem "Silhouette, *zapomniałem jakie słowo*". Wcześniej zobaczyłem larwy w czyimś uchu a lekarz powiedział "wow, to nie infekcja, to..". Na końcu snu zacząłem się namiętnie całować z jakaś randomową babką w autobusie.
17 grudnia
Byłem w Biedronce w 'moim miasteczku'. W tym samem miejscu. Zobaczyłem Hebrajski na drzwiach. Pomyślałem 'wtf ile hebrajskiego' i zrobiłęm zdjęcie.
LD: Leciałem samolotem do stanów, była tam koleżanka z byłej klasy i parę innych dzieci. Byłem głodny. Wziąłem burgera, wrapa i frytki. Zapytałem się czy mogę wziąść, jak nie jestem z tej samej szkoły/klasy. Wyjąłem własne jedzenie, które nawet nie wiedziałem, że zabrałem. Samolot wciąż nie był w stanach. Sama sytuacja wydawała mi się absurdalna. Nigdy przecież nie mieliśmy pieniędzy żeby wylecieć do stanów. Potem zobaczyłem duuże fale po prawej. Potem zobaczyłem wierzowiec i jego klon. Krzyknąłem "twin towers!". Uświadomiłem się i chciałem urzyć swoich mocy sennych żeby skierować samolot w tą wierzę haha. Potem była apokalipsa. Widziałem morze, było to w zasadzie nad morzem a morze nawet dosłownie albo jakby jakieś wyspy były. Krzyczałem. Widziałęm plakaty na wierzach i ogromny znaczek pocztowy. Zobaczyłem w dali gigantyczny pomnik Jezusa, z tego co pamiętam się zawalał. Widziałem papierza i tego gościa z watykanu oraz zdjęcie członków WEF, miliarderów. Potem zobaczyłem obraz Mojżesza. Przedstawiał on Mojżesza znajdującego się na górze, górce, schylającego się jakby komuś pomagał. Był przedstawiony z długą, siwą brodą i ubraniami starożytnych Izraelitów. W raz z nim było kilka innych mężczyzn. Potem zobaczyłe kruka, jakiegoś innego ptaka oraz białego gołębia rozkładającego skrzydła.
18 grudnia
Byłem na jakieś Żydowskim zebraniu, trochę motywacyjnym. Potem postanowiłem obejrzeć film o Jezusie. Więc był Jezus, ubrany w szaty. Potem była bitwa i rzucali w niego kulami ogniowymi, a ja znalazłem się w filmie i we mnie też rzucali. uciekał on. a potem coś było o paleniu synagogi. Potem bitwa się zakończyła. Potem oblali mnie wodą, bo byłem poparzony. Potem czekałem na cześć drugą, "The Rise of Jesus". Potem byłem w poim pokoju, postanowiłem wyskoczyć z okna bo padało i chciałem się wodą ochłodzić uświadomiłem się.
19 grudnia
Byłem na wycieczce szkolnej z panią od Polaka z poprzedniej szkoły. Jakiś kot mnie gonił. Paliłem marychę z dwoma dziewczynami w lesie. Policja miała do nas podejść. Bałem się, że będą chcieli zobaczyć moją galerię, więc pomyślałem że poprostu zostawię gdzieś telefon. Potem byłem jakby na tej wycieczce i widziałem kilka chasydów. Jeden znich miał długą, ciemną brodę i okulary. Potem byłem w mieszkaniu dziadków, który był jakby połączony z innym budynkiem i to była część wycieczki szkolnej. Zobaczyłem dwóch młodych chasydów w kuchni. byłem w szoku, chasydzi tam?! wyjąłem telefon, ale nie chciałem żeby widzieli że im zdjęcie robie. Podszedłem do nich i powiedzieli "What?" czy coś w tym stylu. Byli trochę uważni i podejżliwi. Powiedziałem do jednego z nich "Are you.. are you Hasidic?". Kiedy wypowiedziałem ostatnie słowo, on odrazu się uśmiechnął i powiedział 'yes'. Powiedziałem "I really like Hasidim". "Are you Satmar?". Podał mi rękę i przybił mi żłówika. Ten, z którym gadałem, miał 13 lat, (bo nie wyglądał na więcej, ale był po bar micwie (13 r.ż) bo nosił strój chasydzki), miał czarne włosy i pejsy, okulary, ciemne oczy oraz nosił czarny płaszcz i przechylony czarny kapelusz chasydzki. Ten drugi za dużo nie gadał, a potem znikł. Potem dał mi galaretkę i powiedział, że mogę sobie wziąść. Wziąłem tylko połowę, i powiedziałem, że chce mu zostawić połowę.
LD
Było słonecznie. Śpiewałem i pakowałem do torby zwierzęta?? musieliśmy je sprzedawać. Byłem w mieszkaniu dziadków, które wyglądało dziwnie. Melodia, którą śpiewałem brzmiała arabsko. Zwiedzałem. Mój nos b ył zatkany, próbowałem się wysmarkać, ale zapomniałem że byłem we śnie i to iluzja. Przypomniałem sobie też, że jak jestem we śnie, to nie muszę brać wdechu przed śpiewaniem.
Sen: Byłem na takiej innej planecie. Takiej mini planecie, czy jakby w zasadzie latającej wyspie. Nie miała trawy, było trochę pusto i ziemia miała kolor taki brązowy, szary chyba, czy tam fioletowy?. Była to gra. Mieszkaliśmy w mini hatkach, a raczej czegoś w stylu baz zrobionych z krzeseł i koca. Mimo że nie miały jakby 'drzwi', jak się było za długo po za nimi, to wtedy się dusiło. Jak wszedłem niej znowu to przyjemne uczucie było. Ludzie mieli pluszaki kruków. Potem prześliśmy na piętro niższe. Jakby na warstwę wyspy pod tym.





