28-11-2024, 16:44
9 listopada
LD pod koniec
Byłem w apartamencie z rodzicami. Miałem taką tajną skrytkę w pokoju. Mój pokój miał jasne ściany i była to sypialnia z jednym łóżkiem po środku i chyba też telewizorem. Chciałem oglądać jakieś filmiki o Minecraftcie. Potem moja mama weszła do pokoju a ja zapytałem się, dlaczego nie może spać w dużym pokoju a ona powiedziała, że ma okres i że mój pokój ma więcej korzyści. W salonie spał jakiś obcy typ. Miał odsłoniętego penisa oraz patrzył się na moją mamę i się masturbował, jednak nie przeszkadzało jej to za bardzo. Potem jak poszedłem do jej pokoju to się rozzłościła i zacząła na mnie krzyczeć. Ojciec przyszedł i powiedział, ze jest nieporozumienie. Potem powiedział mi, żeby iśc za nim i pokazał mi dziurę w ścianie w korytarzu. Ściana chyba była zielona. Zapytałem się go czy to rozerwać a on powiedział, że tak, ale żeby jeszcze nie wchodzić tylko na niego poczekał. Zapytał się, czy chcę kanapkę na drogę, a ja powiedziałem, żę tak. Powiedział mi tże to tunel do galerii handlowej. Zaczałem rozrywać tą dziurę. była tam zdjeżdżalnia taka jakby jak tuba, która prowadziła do galerii handlowej. Jednak od razu, gdy usłyszałem słowo 'galeria handlowa' to się uświadomiłem i się szybko obudziłem.
10 listopada
Byłem w (???) z mamą i (???) i coś o glądaliśmy i potem LD? Coś o jakimś Żydzie.
(osobny sen bo odstęp?) 10 razy opuszczanie i coś o jakieś. gejowskiej grupie?
(osobny sen? bo odstęp jest?) Jakiś Chasyd robił live na Tiktoku. Skomentowałem "I love your shtreimel".
Widziałem filmik anime na Tiktoku, bardzo podobnoy do SAO, nawet była postac, która wyglądała jak Eugeo. Ratował kogoś urzywając zaklęć uzdrawiających, potem powiedziałem wow ale efekty dźwiękowe i czy mogę to odtworzyć.
Grałem w grę VR podobną do Simsów z dodatkiem GTA. Gra ta odtwarzała otoczenie - byłem u dziadków. Miałem żonę o imieniu "Redl" a nazwisko zaczynało się na M. Miałem również kota. A ja nazywałem się "Mendy". Potem znalazłem sie w starym miejscu zamieszkania, konkretnie na ulicy i strzelałem btonią. Potem byłem w łóżku u dziadków i powiedziałem, że nie pamiętam czy grałem czy zasnąłem, czy idę się kłaść. Dużo zapomniałem z tego snu.
Sen: zapytałem się kogoś czy komu mi wkłady w żabie.
Sen: jechałem autem, ale nie wiedziałem jak i zastanawiałem się jak ja będę jechał na autostradzie.
11 listopada
Zobaczyłem grupkę Chasydów. Niektórzy z nich nosili kaszkiety, pomyślałem że mogą mieć Polskie korzenie. Podeszłem do jednego z Chasydów i powiedziałem "excuse me. Du.. du bist... chasidim?" On mi powiedział "No, Lubavitch/Chabad" ja powiedziałem "Lubavitcher?" on odpowiedział że tak, i podał mi rękę. Potem byłem w starym miasteczku i jeździłem na tanim, plastikowym rowerze.
Sen: ojciec zapytał się, czy palę papierosy i czy planuję odwiedzić? Potem ujawnił mi, że mnie śledził. Wkurzyłem się i rzuciłem czymś szklanym na niego i krzyczałem "jak tak można, jak ty możesz mówić o naruszaniu prywatności a naruszasz moją w najbardziej obrzydliwy sposób!" itp. A on dodal, że on tylko widział niektóre z moich wiadomości, tylko po Polsku a nie w inych językach a potem zadzwonił do wsparcia (on używał jakiegoś programu do kontroli rodzicielskiej czy coś?) i zapytał się, dlaczego nie wiedzi wszystkich wiadomości. Zapytałem się jak to robił, powiedział mi że mnie śledził od kiedy miałem 14 lat i "w jaki inny sposób będzie wiedział czego potrzebuję?" a ja powiedziałem, że mogę mu przecież powiedzieć.
Sen:
Był bardzo silny huragan. Ciężko się oddychało a okna były otwarte. Ledwo wyszedłem z pokoju bo mnie tak ciągnąło i powietrze było jakieś śpięte. Potem usłyszałem coś o Wulkanie w Ukrainie i że będzie tam aktywny wulkan.
12 listopada
Byłem na wewnętrznym parkingu galerii handlowej. Ojciec coś dokręcał śrubokrętem pod sufitem a ja pomagałem. Dokręcałem jakieś suby zwisając z czegoś pod sufitem a nagle mnie tak wywaliło i coś trzasnąło a on dostał wypłate. Zapytałem się, czy mogę burrito. Podjechaliśmy, ale auto się rozbiło koło sklepu z burrito, który był na końcu jakby tego parkingu/garażu.
Sen: Ten rabin z instagrama co mówi o kabale, Adam Yitzchok czy jakoś tak polubił moje posty na moim starym koncie na Instagramie, moje relacje oraz mnie zaobserwował. Próbowałem nagrać filmik albo zrobić screenshota relacji - filmik młodszego mnie (grającego w piłke czy coś?) bo się glitchowało.
13 lipca
Skakałem z budynku na budynek. Potem byłem na placuz abaw, giantycznym zamkniętym placu zabaw z wieloma piętrami i były takie trampoliny i drabina czy coś i można było wchodzić na wyższe piętra, również zawierające trampoliny. Nie były one takie duże jak jakby ogromne miejsce tylko bardziej jak duży pokój. Na dworze był dzień i z okna świeciło światło, ale nie słońce. Bardziej białe światło. Chowałem się na tym placu zabaw w różnych miejscach, uciekając przed ojcem. Wspinałęm się z dziećmi na te trampoliny (a wcześniej byłem w sklepie w galerii handlowej i jakby się źlizgałem pod tam jakieś pudła itp żeby ojciec mnie nie widział) była taka ściana siatkowa. Byłem z 2 dziećmi i one też się chowały. Bałem się że mnie ojciec znajdzie i ogólnie nie mógł nawet się dowiedzieć na którym piętrze jestem. Jak zawsze w takich typu snach, było dużo adrenaliny więc w takim sensie to był przyjemny sen bo dużo się dzieje. Trochę porównywane do filmu thriller lub horror czy coś. Potem pomyślałem dlaczego nie możemy poprostu się bronić jakaś b ronią a one powieziały nie nie a ja powiedziałem (??) ale się obudziłem.
15 listopada
LD. Byłem na wsi. Było tam drewniane ogrodzenie i była tam impreza Chasydzka. Leciała muzyka chasydzka, konkretnie niggun z podkładem DJ. Tańczyłem, z W., starą koleżanką. Potem się uświadomiłem, wyszedłem z ogrodzenia na chwilę bo pomyślałem może że jak muzyka jest za głośno, to się obudzę. Dotykałem trawę i wszedłem tam ponownie. Potem byłem w jakieś jakby wierzy albo jakby budynku nad rzeką/portem, drewnianym, była mała szpara, ale za mała, żebym się zmieścił. Jednak pomyślałem, że mogę wszystko, przecisnąłem się i odleciałem. Latałem nad wodą. Woda była bardzo realistyczna. Zobaczyłem malutką wysepkę z lodu i z jaskinią lodową. Wylądowałem na niej. Widziałem kryształowy, rozbity lód. Byłem w tej jaskinii i widziałem że tam jest więcej miejsca i jakiś tunel. Zobaczyłem misia polarnego. Atmosfera była bardzo magiczna, nieziemska wręcz. Zacząłem śpiewać jakąś pieśn bez słów jako podkład.
Sen: Byłem w Żabce, jadłem żelki i chciałem użyć kod rabatowy na wkłady.
Sen: Avram przyjechał do Polski i mnie odwiedził na 1 dzień. Nosił czarną jarmułkę i pejsy, miał brązowe włosy, a ubrany był w coś jakaś ciemną kurtkę czy coś ale taką "nowoczesną".
16 listopada
LD
Stałem przed dwoma półkami/piecami z frytkami na zewnątrz. Było dużo rodzajów frytek z jakimś sosem z miodu, mleka?. Powiedziałem "tu/to? są frytki, jesli nie wiesz co to frytka tu m asz odpowiedź" Na dole była niesamowicie pyszna frytka, była miękka ale chrupiąca na wieszchu. Smakowała trochę jakby była smażona w oliwie z oliwek (może bo miała jakieś przyprawy/czosnek) i b była słona, czułem sól. W skrócie, idealne połączenie smaków. Narysowałem/napisałem to wszystko na białej tablicy, abym to zapamiętał. Potem miałem FA, byłem "u dziadków" w salonie, ale to było trochę inne miejsce i na niższym piętrze/dom. Próbowałem zamknąć drzwi bo był bardzo silny wiatr na zewnątrz.
17 listopada
LD pod koniec
Byłem w autobusie i jacyś goście z Brytyjskim akcentem się kłócili - facet się patrzył na drugiego faceta z dziećmi i uśiadł przed nim, a ten facet z dziećmi powiedział "That's so rude, why are you staring" a ten pierwszy powiedział "I'm blind" a ten drugi odpowiedział "I don't believe you" a ten gościu zaczął mu tlumaczyc no i zaczeli się kłócić i zapomniałem ich dalszą rozmowę ale było to śmieszne. Potem się uświadomiłem i latałem w moim mieście.
Sen:
Byłem w moim miasteczku, ale trochę innym w niektórych miejscach. Odbywały się takie w zasadzie małe igrzyska. (Nie było to jednak zorganizowane przez rząd miejski ani nic z takich rzeczy - sami to tworzyliśmy) miało to trwać kilka dni. Większość zawodników to były starsze dzieci. Były dwie drużyny - czerwona i niebieska. Mieliśmy małe czerwone i niebieskie naklejki, które mieliśmy przykleić na klatę. Fioletowa naklejka oznaczała, że ktoś jest pracownikiem i nie można go dotykać.
Niebiescy musieli złapać czerwonych (albo odwrotnie?), jeśli zostałeś złapany dołączasz do drużyny tego co cię złapał. Do tego było dużo urozmaiceń np. propaganda i false news, , ludzie pisali dezinformacje social mediach itp. o tym co się dzieje, kto wygrywa, gdzie co jest. Można powiedzieć że to było nawet zalecane, trzeba było walczyć kreatywnie i na całego. No i były rózne gry społeczne. Ktoś nawet ustawił morderstwo/samobójstwo. (fałszywe). Potem uciekłem i znowu znalazłem się w tym samym miejscu (które jest tam gdzie w realu jest trawa i plac, koło bazyliki) taki zaułek i tam był duży pałac, duż białego było - muzeum konkretnie. Oraz schody i wiele pięter. Było to to samo miejsce, gdzie w innym/poprzednim śnie był na dole pokój przeznaczony syjonizmowi. W skrócie, powtarzające się miejsce senne. Wstałem specjalnie o 4 (we śnie) żeby ich łapać. Ogólnie ludzie się chowali po całym mieście albo przynajmiej tamtym rejonie.
Sen:
Oglądałem program telewizjny, w którym był jeden fake Żyd i ludzie musieli rozpoznać kto jest tym nie-żydem udawającym Żyda i eliminować uczestników. Plot Twist: odbywało się to w dżungli z głodnymi zwierzętami i potworami, więc był to serial horror. Potem ujżałem napis "W następnym odcinku"
Sen: byłem w moim starym pokoju w starym miejscu zamieszkania. Spojżałem przez okno, ale ujżalem inny widok niż jest w realu. Jakby otwarte pole zamiast drzew, drewna wąskiej brązowej ścieżki brukowej, tam auta parkowały. Przypomniało mi to moje sny.
18 listopada, LD
Kłóciłem się z ojcem. Obudził mnie o 10/11. Wróciłem do snu jak poszedł. Potem byłem w małej restauracjiw stylu tawerny o rozmiarze baru. Za ladą była ściana oraz były krzesła z tego co pamiętam obok lady, ale nie jestem pewien. Zamówiłem burgera - smash burgera. Szukałem wolnego miejsca. Zobaczyłem dwie ortodoksyjne Żydówki noszące tichele. Frytki były zwiotczałe i mokre, pomyślałem że to pewnie od soku z burgera. Usiadłem na małym taborecie przed drzwiami, a jakiś mały chłopiec coś do mnie powiedział. Potem zobaczyłem scenę przedstawiającą 2 lezbijki, które zamieniły się w świnki morskie, jedna z nich z gigantycznym kutasem, która ruchała drugą świnkę morską, a nagle kutas się zmniejszył.
Potem byłem na dworze i se chodziłem, podsumowałem sen i zdałem sobie sprawe, że tak w zasadzie to przecież to świadomy sen, skoro próbuję go podsumować. (w skrócie, na dworze się uświadomiłem) Nie mówiłem nic, była cisza, patrzyłem się poprostu na moje otoczenie. Jednak przestraszyłem się, że się obudzę czy coś jak tak będę bez ruchu, więc zacząłem do siebie recytować definicję świadomych snów rodem z Wikipedii. Potem latałem jak sokół z rozłożonymi ramionami, machając rękami co jakiś czas. Latałem nad trawą, potem nad drzewami aż dotarłem do ośnieżonego miejsca ze ścieżką prowadzącą do lasu. Zaczałem śpiewać. Biały wilk patrzął się na mnie zdala. Dotykałem lód i zobaczyłem zamarznięte kałurze. Trzymałem lód w ręce. Kiedy wszedłem do tego miejsca, było b bardzo zimno, ale powiedziałem "wszystko jest iluzją". Potem zobaczyłem dwa koty, jeden z nich położył łapę na mojej ręce a drugi na mojej drugiej ręcę. Obudziłem się.
19 listopada
Pojechałem autem do galerii handlowej w mieście. Byłem w księgarni. Dostałem herbatniki o smaku oliwy. Włożyłem je do mojej torby. Potem byłem na parkingu przed galerią handlową, ale nie mogłem znaleść mojego auta. Trochę się bałem pojechać na autostradę, bo nie wiedziałem do końca jak prowadzić. Nagle ujrzałem grupkę Ortodoksyjnych Żydów. Mieli czarne jarmułki, brody, tzitzes. Ubrani chyba byli bardziej nowocześnie. Zastanawiałem się nad wymówką bo chciałem do nich podejśc i zagadać. Podeszłem do nich i udawałem że się rozglądam i patrzyłem się na coś. Byłem pewien że to turyści, więc zagadałem do nich po Angielsku. "Excuse me, do you know where my car is." Zapytałem się również, czy mowią w języku Jidysz. Jakas pani powiedziała mi, żeby podejśc do recepcji. Poszedłem przed siebie, do jednego z wejść do galerii handlowej. Zobaczyłem kolejnego Żyda. Chciałem do niego zagadać, miałem sporo pytań. Chciałęm zrobić zdjęcie. Szybko wysłałem wiadomość na Telegramie na grupie do moich rodziców "Wow, wtf, Żydzi!! Chasydzi!". Ale chyba go przestraszyłem. Okazało się, że miałem nad sobą nick (tak, jak w minecraftcie) jakiś śmieszny nick po Hebrajsku i pomyślałem, że to mogło zostać odebrane jako coś co by ustawił jakiś antysemicki troll.
21 listopada
Oglądałem... niekoszerne filmiki. Adminem tej strony na Facebooku był jakiś młody typ z jasno brązowymi, kręconymi włosami, wyglądał na nastolatka ale pewnie był dorosły. Bo na jego profilu na fejsie wrzucił selfi. Wyglądał trochę jak jakiś incel. Prowadził on również stronę o domenie "womanacceptable.com". Dowiedziałem się, że ta firma również miała długą ciężarówkę, która miała zakaz wjazdu do Disneylandu, bo była za duża i była niezarejestrowana. W środku podobno były sus rzeczy, np. kostiumy dla dziewczynek, które były za bardzo prowokacyjne. Podobno ten typ zapłacił piosenkarce Dua Lipa, żeby promowała jego stronę, bo kilka dni temu wydała nową piosenkę. Byłem w aucie na parkingu przed galerią handlową. Oraz też wcześniej przez chwilę byłem w aucie ale w nocy i na droze i ktoś na jakieś grupie na Messengerze wysłał zdjęcie porno dwóch całujących się lezbijek, które mialy na sobie maski z Sonica. Jedna miała maskę sonica, druga jakieś innej postaci z Sonica. Te dwie dziewczyny shipowały te postacie i postanowiły odegrać ship w realu. Potem wszedłem do tej galerii handlowej i myślałem coś religijnego. Wszedłem na schody ruchome, ale te schody jakby były trochę jak kółko do chomika - wchodzisz i jesteś tam w kółko. Pętla. Powiedziałem coś motywacyjnego do siebie, uświadomiłęm się i się obudziłem. LD pod koniec w takim razie
Sen: Byłem u dziadków, ojciec zapytał się czy wiem co to Arka Noego. Ja się oburzyłem i powiedziałem, żę przecież każdy wie co to i mogę wymienić wszystkie zwierzęta, które w niej były.
LD
Byłem w domu zmarłej babci, konkretnie w kuchni. Kłóciłem się z moją mamą o snach, narzekała że śpię. Powiedziałem jej, 'wiesz co, a ja teraz śnię!". Pomyślałem, że zamiast się złościć muszę kontrolować sytuację skoro to sen, więc wyleciałem z okna. Latałem ale było ciemno, otoczenie wyglądało trochę jak z koszmaru. Latałem w stylu ptaka. Dotarłem do jakiegoś jakby kanału albo jaskini z wodą. Było wyjście, duże wyjście, z "kurtyną" plastikową (czy jak kolwiek ten materiał się nazywa, ale to było takie ciężkie) Odchyliłem to ale moja noga się w tym zaplątała, ale udało mi się ją szybko odplątać. Jak wyszedłem to ujżałem dzień i mały port, łódź, prze de mną jak by ktoś odpłyneł kilka metrów dalej był ląd, stoisko/targ, za tym stoiskiem był biały, lśniący mór z cegieł, cegły były oddzielone tymi jakby szparami gdzie niby jest cement, było to czarne i cienkie. Sprzedawali lewendę i coś jeszcze. Trawa była jasna i mocno zielona. Znowu miałem to euforyczne doświadczenie i to wszystko było jak innny wymiar. Próbowałem wcześniej dotknąć trawę żeby się nie obudzić. Sen był bardzo realistyczny, świeciło słońce. Byłem dosyć dumny z siebie, że udało mi się zmienić scenerię snu.
Zacząłem to przepisywać o dokładnie 13:17, jest 15:44. Zostały chyba tylko z 3 sny, ale nie chce mi się ich teraz zapisywać.
LD pod koniec
Byłem w apartamencie z rodzicami. Miałem taką tajną skrytkę w pokoju. Mój pokój miał jasne ściany i była to sypialnia z jednym łóżkiem po środku i chyba też telewizorem. Chciałem oglądać jakieś filmiki o Minecraftcie. Potem moja mama weszła do pokoju a ja zapytałem się, dlaczego nie może spać w dużym pokoju a ona powiedziała, że ma okres i że mój pokój ma więcej korzyści. W salonie spał jakiś obcy typ. Miał odsłoniętego penisa oraz patrzył się na moją mamę i się masturbował, jednak nie przeszkadzało jej to za bardzo. Potem jak poszedłem do jej pokoju to się rozzłościła i zacząła na mnie krzyczeć. Ojciec przyszedł i powiedział, ze jest nieporozumienie. Potem powiedział mi, żeby iśc za nim i pokazał mi dziurę w ścianie w korytarzu. Ściana chyba była zielona. Zapytałem się go czy to rozerwać a on powiedział, że tak, ale żeby jeszcze nie wchodzić tylko na niego poczekał. Zapytał się, czy chcę kanapkę na drogę, a ja powiedziałem, żę tak. Powiedział mi tże to tunel do galerii handlowej. Zaczałem rozrywać tą dziurę. była tam zdjeżdżalnia taka jakby jak tuba, która prowadziła do galerii handlowej. Jednak od razu, gdy usłyszałem słowo 'galeria handlowa' to się uświadomiłem i się szybko obudziłem.
10 listopada
Byłem w (???) z mamą i (???) i coś o glądaliśmy i potem LD? Coś o jakimś Żydzie.
(osobny sen bo odstęp?) 10 razy opuszczanie i coś o jakieś. gejowskiej grupie?
(osobny sen? bo odstęp jest?) Jakiś Chasyd robił live na Tiktoku. Skomentowałem "I love your shtreimel".
Widziałem filmik anime na Tiktoku, bardzo podobnoy do SAO, nawet była postac, która wyglądała jak Eugeo. Ratował kogoś urzywając zaklęć uzdrawiających, potem powiedziałem wow ale efekty dźwiękowe i czy mogę to odtworzyć.
Grałem w grę VR podobną do Simsów z dodatkiem GTA. Gra ta odtwarzała otoczenie - byłem u dziadków. Miałem żonę o imieniu "Redl" a nazwisko zaczynało się na M. Miałem również kota. A ja nazywałem się "Mendy". Potem znalazłem sie w starym miejscu zamieszkania, konkretnie na ulicy i strzelałem btonią. Potem byłem w łóżku u dziadków i powiedziałem, że nie pamiętam czy grałem czy zasnąłem, czy idę się kłaść. Dużo zapomniałem z tego snu.
Sen: zapytałem się kogoś czy komu mi wkłady w żabie.
Sen: jechałem autem, ale nie wiedziałem jak i zastanawiałem się jak ja będę jechał na autostradzie.
11 listopada
Zobaczyłem grupkę Chasydów. Niektórzy z nich nosili kaszkiety, pomyślałem że mogą mieć Polskie korzenie. Podeszłem do jednego z Chasydów i powiedziałem "excuse me. Du.. du bist... chasidim?" On mi powiedział "No, Lubavitch/Chabad" ja powiedziałem "Lubavitcher?" on odpowiedział że tak, i podał mi rękę. Potem byłem w starym miasteczku i jeździłem na tanim, plastikowym rowerze.
Sen: ojciec zapytał się, czy palę papierosy i czy planuję odwiedzić? Potem ujawnił mi, że mnie śledził. Wkurzyłem się i rzuciłem czymś szklanym na niego i krzyczałem "jak tak można, jak ty możesz mówić o naruszaniu prywatności a naruszasz moją w najbardziej obrzydliwy sposób!" itp. A on dodal, że on tylko widział niektóre z moich wiadomości, tylko po Polsku a nie w inych językach a potem zadzwonił do wsparcia (on używał jakiegoś programu do kontroli rodzicielskiej czy coś?) i zapytał się, dlaczego nie wiedzi wszystkich wiadomości. Zapytałem się jak to robił, powiedział mi że mnie śledził od kiedy miałem 14 lat i "w jaki inny sposób będzie wiedział czego potrzebuję?" a ja powiedziałem, że mogę mu przecież powiedzieć.
Sen:
Był bardzo silny huragan. Ciężko się oddychało a okna były otwarte. Ledwo wyszedłem z pokoju bo mnie tak ciągnąło i powietrze było jakieś śpięte. Potem usłyszałem coś o Wulkanie w Ukrainie i że będzie tam aktywny wulkan.
12 listopada
Byłem na wewnętrznym parkingu galerii handlowej. Ojciec coś dokręcał śrubokrętem pod sufitem a ja pomagałem. Dokręcałem jakieś suby zwisając z czegoś pod sufitem a nagle mnie tak wywaliło i coś trzasnąło a on dostał wypłate. Zapytałem się, czy mogę burrito. Podjechaliśmy, ale auto się rozbiło koło sklepu z burrito, który był na końcu jakby tego parkingu/garażu.
Sen: Ten rabin z instagrama co mówi o kabale, Adam Yitzchok czy jakoś tak polubił moje posty na moim starym koncie na Instagramie, moje relacje oraz mnie zaobserwował. Próbowałem nagrać filmik albo zrobić screenshota relacji - filmik młodszego mnie (grającego w piłke czy coś?) bo się glitchowało.
13 lipca
Skakałem z budynku na budynek. Potem byłem na placuz abaw, giantycznym zamkniętym placu zabaw z wieloma piętrami i były takie trampoliny i drabina czy coś i można było wchodzić na wyższe piętra, również zawierające trampoliny. Nie były one takie duże jak jakby ogromne miejsce tylko bardziej jak duży pokój. Na dworze był dzień i z okna świeciło światło, ale nie słońce. Bardziej białe światło. Chowałem się na tym placu zabaw w różnych miejscach, uciekając przed ojcem. Wspinałęm się z dziećmi na te trampoliny (a wcześniej byłem w sklepie w galerii handlowej i jakby się źlizgałem pod tam jakieś pudła itp żeby ojciec mnie nie widział) była taka ściana siatkowa. Byłem z 2 dziećmi i one też się chowały. Bałem się że mnie ojciec znajdzie i ogólnie nie mógł nawet się dowiedzieć na którym piętrze jestem. Jak zawsze w takich typu snach, było dużo adrenaliny więc w takim sensie to był przyjemny sen bo dużo się dzieje. Trochę porównywane do filmu thriller lub horror czy coś. Potem pomyślałem dlaczego nie możemy poprostu się bronić jakaś b ronią a one powieziały nie nie a ja powiedziałem (??) ale się obudziłem.
15 listopada
LD. Byłem na wsi. Było tam drewniane ogrodzenie i była tam impreza Chasydzka. Leciała muzyka chasydzka, konkretnie niggun z podkładem DJ. Tańczyłem, z W., starą koleżanką. Potem się uświadomiłem, wyszedłem z ogrodzenia na chwilę bo pomyślałem może że jak muzyka jest za głośno, to się obudzę. Dotykałem trawę i wszedłem tam ponownie. Potem byłem w jakieś jakby wierzy albo jakby budynku nad rzeką/portem, drewnianym, była mała szpara, ale za mała, żebym się zmieścił. Jednak pomyślałem, że mogę wszystko, przecisnąłem się i odleciałem. Latałem nad wodą. Woda była bardzo realistyczna. Zobaczyłem malutką wysepkę z lodu i z jaskinią lodową. Wylądowałem na niej. Widziałem kryształowy, rozbity lód. Byłem w tej jaskinii i widziałem że tam jest więcej miejsca i jakiś tunel. Zobaczyłem misia polarnego. Atmosfera była bardzo magiczna, nieziemska wręcz. Zacząłem śpiewać jakąś pieśn bez słów jako podkład.
Sen: Byłem w Żabce, jadłem żelki i chciałem użyć kod rabatowy na wkłady.
Sen: Avram przyjechał do Polski i mnie odwiedził na 1 dzień. Nosił czarną jarmułkę i pejsy, miał brązowe włosy, a ubrany był w coś jakaś ciemną kurtkę czy coś ale taką "nowoczesną".
16 listopada
LD
Stałem przed dwoma półkami/piecami z frytkami na zewnątrz. Było dużo rodzajów frytek z jakimś sosem z miodu, mleka?. Powiedziałem "tu/to? są frytki, jesli nie wiesz co to frytka tu m asz odpowiedź" Na dole była niesamowicie pyszna frytka, była miękka ale chrupiąca na wieszchu. Smakowała trochę jakby była smażona w oliwie z oliwek (może bo miała jakieś przyprawy/czosnek) i b była słona, czułem sól. W skrócie, idealne połączenie smaków. Narysowałem/napisałem to wszystko na białej tablicy, abym to zapamiętał. Potem miałem FA, byłem "u dziadków" w salonie, ale to było trochę inne miejsce i na niższym piętrze/dom. Próbowałem zamknąć drzwi bo był bardzo silny wiatr na zewnątrz.
17 listopada
LD pod koniec
Byłem w autobusie i jacyś goście z Brytyjskim akcentem się kłócili - facet się patrzył na drugiego faceta z dziećmi i uśiadł przed nim, a ten facet z dziećmi powiedział "That's so rude, why are you staring" a ten pierwszy powiedział "I'm blind" a ten drugi odpowiedział "I don't believe you" a ten gościu zaczął mu tlumaczyc no i zaczeli się kłócić i zapomniałem ich dalszą rozmowę ale było to śmieszne. Potem się uświadomiłem i latałem w moim mieście.
Sen:
Byłem w moim miasteczku, ale trochę innym w niektórych miejscach. Odbywały się takie w zasadzie małe igrzyska. (Nie było to jednak zorganizowane przez rząd miejski ani nic z takich rzeczy - sami to tworzyliśmy) miało to trwać kilka dni. Większość zawodników to były starsze dzieci. Były dwie drużyny - czerwona i niebieska. Mieliśmy małe czerwone i niebieskie naklejki, które mieliśmy przykleić na klatę. Fioletowa naklejka oznaczała, że ktoś jest pracownikiem i nie można go dotykać.
Niebiescy musieli złapać czerwonych (albo odwrotnie?), jeśli zostałeś złapany dołączasz do drużyny tego co cię złapał. Do tego było dużo urozmaiceń np. propaganda i false news, , ludzie pisali dezinformacje social mediach itp. o tym co się dzieje, kto wygrywa, gdzie co jest. Można powiedzieć że to było nawet zalecane, trzeba było walczyć kreatywnie i na całego. No i były rózne gry społeczne. Ktoś nawet ustawił morderstwo/samobójstwo. (fałszywe). Potem uciekłem i znowu znalazłem się w tym samym miejscu (które jest tam gdzie w realu jest trawa i plac, koło bazyliki) taki zaułek i tam był duży pałac, duż białego było - muzeum konkretnie. Oraz schody i wiele pięter. Było to to samo miejsce, gdzie w innym/poprzednim śnie był na dole pokój przeznaczony syjonizmowi. W skrócie, powtarzające się miejsce senne. Wstałem specjalnie o 4 (we śnie) żeby ich łapać. Ogólnie ludzie się chowali po całym mieście albo przynajmiej tamtym rejonie.
Sen:
Oglądałem program telewizjny, w którym był jeden fake Żyd i ludzie musieli rozpoznać kto jest tym nie-żydem udawającym Żyda i eliminować uczestników. Plot Twist: odbywało się to w dżungli z głodnymi zwierzętami i potworami, więc był to serial horror. Potem ujżałem napis "W następnym odcinku"
Sen: byłem w moim starym pokoju w starym miejscu zamieszkania. Spojżałem przez okno, ale ujżalem inny widok niż jest w realu. Jakby otwarte pole zamiast drzew, drewna wąskiej brązowej ścieżki brukowej, tam auta parkowały. Przypomniało mi to moje sny.
18 listopada, LD
Kłóciłem się z ojcem. Obudził mnie o 10/11. Wróciłem do snu jak poszedł. Potem byłem w małej restauracjiw stylu tawerny o rozmiarze baru. Za ladą była ściana oraz były krzesła z tego co pamiętam obok lady, ale nie jestem pewien. Zamówiłem burgera - smash burgera. Szukałem wolnego miejsca. Zobaczyłem dwie ortodoksyjne Żydówki noszące tichele. Frytki były zwiotczałe i mokre, pomyślałem że to pewnie od soku z burgera. Usiadłem na małym taborecie przed drzwiami, a jakiś mały chłopiec coś do mnie powiedział. Potem zobaczyłem scenę przedstawiającą 2 lezbijki, które zamieniły się w świnki morskie, jedna z nich z gigantycznym kutasem, która ruchała drugą świnkę morską, a nagle kutas się zmniejszył.
Potem byłem na dworze i se chodziłem, podsumowałem sen i zdałem sobie sprawe, że tak w zasadzie to przecież to świadomy sen, skoro próbuję go podsumować. (w skrócie, na dworze się uświadomiłem) Nie mówiłem nic, była cisza, patrzyłem się poprostu na moje otoczenie. Jednak przestraszyłem się, że się obudzę czy coś jak tak będę bez ruchu, więc zacząłem do siebie recytować definicję świadomych snów rodem z Wikipedii. Potem latałem jak sokół z rozłożonymi ramionami, machając rękami co jakiś czas. Latałem nad trawą, potem nad drzewami aż dotarłem do ośnieżonego miejsca ze ścieżką prowadzącą do lasu. Zaczałem śpiewać. Biały wilk patrzął się na mnie zdala. Dotykałem lód i zobaczyłem zamarznięte kałurze. Trzymałem lód w ręce. Kiedy wszedłem do tego miejsca, było b bardzo zimno, ale powiedziałem "wszystko jest iluzją". Potem zobaczyłem dwa koty, jeden z nich położył łapę na mojej ręce a drugi na mojej drugiej ręcę. Obudziłem się.
19 listopada
Pojechałem autem do galerii handlowej w mieście. Byłem w księgarni. Dostałem herbatniki o smaku oliwy. Włożyłem je do mojej torby. Potem byłem na parkingu przed galerią handlową, ale nie mogłem znaleść mojego auta. Trochę się bałem pojechać na autostradę, bo nie wiedziałem do końca jak prowadzić. Nagle ujrzałem grupkę Ortodoksyjnych Żydów. Mieli czarne jarmułki, brody, tzitzes. Ubrani chyba byli bardziej nowocześnie. Zastanawiałem się nad wymówką bo chciałem do nich podejśc i zagadać. Podeszłem do nich i udawałem że się rozglądam i patrzyłem się na coś. Byłem pewien że to turyści, więc zagadałem do nich po Angielsku. "Excuse me, do you know where my car is." Zapytałem się również, czy mowią w języku Jidysz. Jakas pani powiedziała mi, żeby podejśc do recepcji. Poszedłem przed siebie, do jednego z wejść do galerii handlowej. Zobaczyłem kolejnego Żyda. Chciałem do niego zagadać, miałem sporo pytań. Chciałęm zrobić zdjęcie. Szybko wysłałem wiadomość na Telegramie na grupie do moich rodziców "Wow, wtf, Żydzi!! Chasydzi!". Ale chyba go przestraszyłem. Okazało się, że miałem nad sobą nick (tak, jak w minecraftcie) jakiś śmieszny nick po Hebrajsku i pomyślałem, że to mogło zostać odebrane jako coś co by ustawił jakiś antysemicki troll.
21 listopada
Oglądałem... niekoszerne filmiki. Adminem tej strony na Facebooku był jakiś młody typ z jasno brązowymi, kręconymi włosami, wyglądał na nastolatka ale pewnie był dorosły. Bo na jego profilu na fejsie wrzucił selfi. Wyglądał trochę jak jakiś incel. Prowadził on również stronę o domenie "womanacceptable.com". Dowiedziałem się, że ta firma również miała długą ciężarówkę, która miała zakaz wjazdu do Disneylandu, bo była za duża i była niezarejestrowana. W środku podobno były sus rzeczy, np. kostiumy dla dziewczynek, które były za bardzo prowokacyjne. Podobno ten typ zapłacił piosenkarce Dua Lipa, żeby promowała jego stronę, bo kilka dni temu wydała nową piosenkę. Byłem w aucie na parkingu przed galerią handlową. Oraz też wcześniej przez chwilę byłem w aucie ale w nocy i na droze i ktoś na jakieś grupie na Messengerze wysłał zdjęcie porno dwóch całujących się lezbijek, które mialy na sobie maski z Sonica. Jedna miała maskę sonica, druga jakieś innej postaci z Sonica. Te dwie dziewczyny shipowały te postacie i postanowiły odegrać ship w realu. Potem wszedłem do tej galerii handlowej i myślałem coś religijnego. Wszedłem na schody ruchome, ale te schody jakby były trochę jak kółko do chomika - wchodzisz i jesteś tam w kółko. Pętla. Powiedziałem coś motywacyjnego do siebie, uświadomiłęm się i się obudziłem. LD pod koniec w takim razie
Sen: Byłem u dziadków, ojciec zapytał się czy wiem co to Arka Noego. Ja się oburzyłem i powiedziałem, żę przecież każdy wie co to i mogę wymienić wszystkie zwierzęta, które w niej były.
LD
Byłem w domu zmarłej babci, konkretnie w kuchni. Kłóciłem się z moją mamą o snach, narzekała że śpię. Powiedziałem jej, 'wiesz co, a ja teraz śnię!". Pomyślałem, że zamiast się złościć muszę kontrolować sytuację skoro to sen, więc wyleciałem z okna. Latałem ale było ciemno, otoczenie wyglądało trochę jak z koszmaru. Latałem w stylu ptaka. Dotarłem do jakiegoś jakby kanału albo jaskini z wodą. Było wyjście, duże wyjście, z "kurtyną" plastikową (czy jak kolwiek ten materiał się nazywa, ale to było takie ciężkie) Odchyliłem to ale moja noga się w tym zaplątała, ale udało mi się ją szybko odplątać. Jak wyszedłem to ujżałem dzień i mały port, łódź, prze de mną jak by ktoś odpłyneł kilka metrów dalej był ląd, stoisko/targ, za tym stoiskiem był biały, lśniący mór z cegieł, cegły były oddzielone tymi jakby szparami gdzie niby jest cement, było to czarne i cienkie. Sprzedawali lewendę i coś jeszcze. Trawa była jasna i mocno zielona. Znowu miałem to euforyczne doświadczenie i to wszystko było jak innny wymiar. Próbowałem wcześniej dotknąć trawę żeby się nie obudzić. Sen był bardzo realistyczny, świeciło słońce. Byłem dosyć dumny z siebie, że udało mi się zmienić scenerię snu.
Zacząłem to przepisywać o dokładnie 13:17, jest 15:44. Zostały chyba tylko z 3 sny, ale nie chce mi się ich teraz zapisywać.





