27-11-2024, 23:24
Sen z 27.11.2024
Pamiętam urywki tym razem, cały sen był spójny ale musiałam szybko się zerwać i nie dałam sobie czasu na zapamiętanie snu w pełni.
Podróż, byłam na przystanku z dziewczyną, czekałyśmy na autobus. Mam ze sobą niebieski plecak. Po wejściu do autobusu jakiś mężczyzna wszedł pomiędzy nas, poprosiłam go by się przesunął bo chce dołączyć do znajomej. Nie było problemu, odsunął się i jechałyśmy dalej. Zmiana widoku, cały zasięg z góry patrzenie na mape, mnóstwo linii przeplatających się jak ulice, metro, tory. Widziałam swoją mamę podróżującą od sklepu do sklepu, jako zieloną kropkę z podwójnym konturem.
Weszłam do biblioteki, było pusto na początku. Ktoś rozmawiał w tle cicho. Ktoś podszedł do mnie, mężczyzna, coś mówił.. nie pamiętam. Był czas pracy, nagle siedziałam przed biurkiem w bibliotece, komputer przede mną i jakiś zeszyt. Angielska wersja wykreślania słów z liter. Znajdowałam same Polskie słowa, żadne Angielskie.. Więcej osób w biblbibliotece, dalej siedzę w ławce gdy następuje zmiana scenerii w klasę szkolną. Były nauczyciel matematyki, teraz uczy angielskiego. Dalej terroryzuje uczniów. Jednego zaczal wyzywać i drzeć się. Dalej moja kolej, wziął mój zeszyt, miałam tylko jedno słowo zakreślone poprawnie. Wybuch i rzucał tantrum wokoło z moim zeszytem w dłoni. Pomyślałam, że jak rzuci moim zeszytem o podłogę to wstanę i wyjdę, niech sobie rzuca swoimi rzeczami.
Pamiętam urywki tym razem, cały sen był spójny ale musiałam szybko się zerwać i nie dałam sobie czasu na zapamiętanie snu w pełni.
Podróż, byłam na przystanku z dziewczyną, czekałyśmy na autobus. Mam ze sobą niebieski plecak. Po wejściu do autobusu jakiś mężczyzna wszedł pomiędzy nas, poprosiłam go by się przesunął bo chce dołączyć do znajomej. Nie było problemu, odsunął się i jechałyśmy dalej. Zmiana widoku, cały zasięg z góry patrzenie na mape, mnóstwo linii przeplatających się jak ulice, metro, tory. Widziałam swoją mamę podróżującą od sklepu do sklepu, jako zieloną kropkę z podwójnym konturem.
Weszłam do biblioteki, było pusto na początku. Ktoś rozmawiał w tle cicho. Ktoś podszedł do mnie, mężczyzna, coś mówił.. nie pamiętam. Był czas pracy, nagle siedziałam przed biurkiem w bibliotece, komputer przede mną i jakiś zeszyt. Angielska wersja wykreślania słów z liter. Znajdowałam same Polskie słowa, żadne Angielskie.. Więcej osób w biblbibliotece, dalej siedzę w ławce gdy następuje zmiana scenerii w klasę szkolną. Były nauczyciel matematyki, teraz uczy angielskiego. Dalej terroryzuje uczniów. Jednego zaczal wyzywać i drzeć się. Dalej moja kolej, wziął mój zeszyt, miałam tylko jedno słowo zakreślone poprawnie. Wybuch i rzucał tantrum wokoło z moim zeszytem w dłoni. Pomyślałam, że jak rzuci moim zeszytem o podłogę to wstanę i wyjdę, niech sobie rzuca swoimi rzeczami.
Jest nas dwóch takich samych
Brutalnych, niespełna rozumu..
Brutalnych, niespełna rozumu..





