19-06-2024, 23:55
Dziś:
Jakaś dziewczyna i chłopak zaprosili mnie na kebaba, i ona miała czytać koran. Potem byłem w takim jakby budynku niskim, jasnym, ale on nie miał jakby drzwi czy ŚRODKA tylko miał dach i jakby ścianę może i jakieś pomieszczenia też po prawej stronie budynku czy coś. W okół mnie były ruiny, proch, struktura ta również się kruszyła praktycznie jak zamek z piasku.
Zaprzyjaźniłem z chłopcem co wyglądał na ok. 8-6 lat. Miał on ciemno brązowe, kręcone krótkie włosy i nosił bluzkę/sweter, ale wcześniej cbyba koszulkę niebieską.
Nagle ktoś do kiego podszedł i napisał słowo 'Allah' po Arabsku (للَّٰه) niebieskim flamastrem na jego twarzy. Ktoś powiedział 'Nie pisze tam 'Allah?' Oraz też próbował odtworzyć to słowo na ścianie (ten chłopiec). No ale ten chłopiec się za bardzo tym zdarzeniem nie przejął, i napisał jakieś wymyślone słowo/litery na ścianie. Powiedział 'hej, co tu pisze?" Ja powiedziałem "hmm, wygląda jak coś po Chińsku.". Postanowiłem go nauczyć kanji, i napisałem kanji 'kuruma' (車) na ścianie. Ogólnie rozmawialiśmy, przez chwilę coś widział i się schowaliśmy za scianą.
No i potem znowu wychylilismy się. W dali coś się działo, byli ludzie, w tym żołnierze. Logicznie mówiąc, wychodziło na to że to IDF. Zbliżali się po nas. No i krzyknąliśmy coś w stylu w nogi, przychodzą po nas! i zerwaliśmy się do ucieczki. Po drodze (po innej stronie tego samego budynku) były jakieś dziewczyny. Jedna leżała na ziemii i on chciał im pomóc, i krzyczał "Ewka, Ewka!" (jej imię?) i to chyba była jego siostra, ale ja wiedziałem że musimy uciekać, a zresztą ktoś już zaczął jej pomagać. Biegłem jak najszybciej mogłem, wciąż byłem niedaleko budynku, biegliśmy w kierunku przeciwnym tych żołnierzy. Ogólnie w tym śnie bardzo się do niego przywiązałem i traktowałem go jak młodszego brata. Biegliśmy, ale szybko postanowiłem go wziąść na ręcę i biegłem z nim na rękach, byłem też szybszy niż on. Biegłem jak najszybciej mogłem i nawet zacząłem ryczeć bo nie chciałem żeby go albo nas obu zabili. W okół nas były ruiny ale też drzewa. Chyba wszyscy uciekali w jeden kierunek albo musieliśmy się przenieść do innego miejsca/biec w konkretny kierunek, niestety nie pamiętam pozycji słońca więc nie umiem ocenić.
Jakaś dziewczyna i chłopak zaprosili mnie na kebaba, i ona miała czytać koran. Potem byłem w takim jakby budynku niskim, jasnym, ale on nie miał jakby drzwi czy ŚRODKA tylko miał dach i jakby ścianę może i jakieś pomieszczenia też po prawej stronie budynku czy coś. W okół mnie były ruiny, proch, struktura ta również się kruszyła praktycznie jak zamek z piasku.
Zaprzyjaźniłem z chłopcem co wyglądał na ok. 8-6 lat. Miał on ciemno brązowe, kręcone krótkie włosy i nosił bluzkę/sweter, ale wcześniej cbyba koszulkę niebieską.
Nagle ktoś do kiego podszedł i napisał słowo 'Allah' po Arabsku (للَّٰه) niebieskim flamastrem na jego twarzy. Ktoś powiedział 'Nie pisze tam 'Allah?' Oraz też próbował odtworzyć to słowo na ścianie (ten chłopiec). No ale ten chłopiec się za bardzo tym zdarzeniem nie przejął, i napisał jakieś wymyślone słowo/litery na ścianie. Powiedział 'hej, co tu pisze?" Ja powiedziałem "hmm, wygląda jak coś po Chińsku.". Postanowiłem go nauczyć kanji, i napisałem kanji 'kuruma' (車) na ścianie. Ogólnie rozmawialiśmy, przez chwilę coś widział i się schowaliśmy za scianą.
No i potem znowu wychylilismy się. W dali coś się działo, byli ludzie, w tym żołnierze. Logicznie mówiąc, wychodziło na to że to IDF. Zbliżali się po nas. No i krzyknąliśmy coś w stylu w nogi, przychodzą po nas! i zerwaliśmy się do ucieczki. Po drodze (po innej stronie tego samego budynku) były jakieś dziewczyny. Jedna leżała na ziemii i on chciał im pomóc, i krzyczał "Ewka, Ewka!" (jej imię?) i to chyba była jego siostra, ale ja wiedziałem że musimy uciekać, a zresztą ktoś już zaczął jej pomagać. Biegłem jak najszybciej mogłem, wciąż byłem niedaleko budynku, biegliśmy w kierunku przeciwnym tych żołnierzy. Ogólnie w tym śnie bardzo się do niego przywiązałem i traktowałem go jak młodszego brata. Biegliśmy, ale szybko postanowiłem go wziąść na ręcę i biegłem z nim na rękach, byłem też szybszy niż on. Biegłem jak najszybciej mogłem i nawet zacząłem ryczeć bo nie chciałem żeby go albo nas obu zabili. W okół nas były ruiny ale też drzewa. Chyba wszyscy uciekali w jeden kierunek albo musieliśmy się przenieść do innego miejsca/biec w konkretny kierunek, niestety nie pamiętam pozycji słońca więc nie umiem ocenić.





