18-03-2023, 17:21
14 marca, 2023
Oglądałem jakiś serial dokumentalny na Netflixie o jakimś Athur coś tam, gościu, który w tym śnie odkrył jakąś sekretną starożytno egipską technologię, ale go za to zabili. Widziałem, jak jest w jakieś świątynii, no i tam był taki jakby garnek z gliny czy czegoś tam, ale był cały w ziemii i w ogóle, no i tam pisało "Warning: Poison". On dodał jakieś składniki, no i nagle ten "garnek" lub beczka, jakby w tym garnku zacząła się formować piana, taka trochę jak gdzie przy occie, była jakaś chemiczna reakcja, no i to czyściło ten garnek z tej całej ziemii, którą był wypełniony. Ten serial nazywał się "A Century Ago" czy coś w tym stylu. Potem oglądałem następny odcinek, ale widziałem to jakby nie z perspekrywy osoby oglądającej to na urządzeniu elektronicznym, ale jakbym tam był, no i ten 'odcinek' zaczał się od napisu jakiegoś typu "Orion, then Israel", no i były takie posągi z kamienia, i grupa kosmitów, a w tle grała taka jakby powolna starożytno arabska muzyka, z takim bębnem. No i jeden odcinek dział się w Massachussetts, i nagle się tam pojawiłem, i byłem na placu zabaw, i tam były jakieś dzieci, i powiedziałem do jakiegoś gościa "Yo, I think I know you".
Kolejny sen: Byłem ZNOWU grubym mężczyzną w jego 50siątce, i popełniłem jakieś przestępstwo, no i byłem transportowany przez policję, no i auto jechało, czerwone chyba i ono było od psów, no i ja poprostu jechałem wychylony, no i zaparkowali oni gdzieś, chyba miałem kajdanki, ale mieli mnie właśnie uwolnić, no i była tam grupa jakiś dzieczyn, jedna dziewczyna powiedziała coś w stylu "A skąd mam wiedzieć, że nie jesteś mną seksualnie zainteresowany" a ja powiedziałem "Nie, nie o to chodziło/Nie, to nie tak". I te dziewczyny, to śmiały się ze mnie, ale tak bardziej w przyjacielskim sensie, no i te dziewczyny dały mi długą glizdę do bluzy, a ja się śmiałem.
15 mar 2023, 5 rano, czas snu ok 3 h
Non-LD, koszmar
Czytałem jakiś komentarz na youtubie, w którym jakiś typ napisał, że bierze metę, LSD, heroinę i grzyby, ale tym razem był poprostu pijany. Potem leżałem na moim łóżku, była noc. Miałem jakiegoś stworka w głowie, który na początku był dla mnie miły. Widziałem go przed oczami, i on jakby chyba miał miejsce w głowie, gdzie żył, oraz on miał poziomy bliskości do mnie, typu od 1 do 10, i to tak pokazywało, i im bardziej się na nim skupiałem/rzomawiałem z nim, tym bliżej był ,przed moimi oczami. To był jakiś demon lub kosmita. Jego imie zaczynało się z tego co pamiętam na literę D, i brzmiało jakoś dziwnie, typu Debemon. Kiedy go ignorowałem, on się rozzłaszczał. Nagle, jak próbowałem zasnąć, próbowowałem go 'wypędzić' z mojej głowy, lub ignorować/pozbyć sięgo, to on wyskoczył bardzo blisko do mnie, przed oczy, i się wkurwił, i nagle konkretnie przejął mój umysł, i coś do mnie mówił, nie pamiętam co, ale kiedy mówił, było echo. Przestraszyłem się, i szybko wstałem, chciałem uciec do najbliższej osoby, aby mi pomogła. Przed oczami widziałem jakby, to chyba się nazywa winieta, jakby zielony kolor, ale też czerwony kolor, i ogólnie moje widzenie było rozmazane, oraz ledwo utrzymywałem balans, ledwo stałem. Pobiegłem do pokoju matki, żeby mi pomogła. Powiedział do mnie, że nie ważne, czy jestem fizycznie blisko niego, on zawsze będzie ze mną, i nigdy przed nim nie uciekne. Budziłem moja matkę, i krzyczałem Pomocy, pomocy, Shizofrenia, pomoż. Myślałem w tym śnie, że dostałem właśnie psychozy. Obudziła się, i stała prze de mną. Powiedziałem "co się ze mną dzieje" i usłyszałem jego głos snowu, i się zacząłem drzeć.
15 marca, godzina 16
Byłem gdzieś chyba w szpitalu, i tam były dwie pielęgniarki. Jedna mi powiedziała, że "lubi" nastolatków, i się źle z tym czuje, a ja powiedziałem okej. JEdna mi jakiś komplement powiedziała. I przez chwilę byłem w jakimś ciele jakieś dziewczyny, a potem gościa bez nóg, i jakby byłem szpiegiem czy coś. Potem byłem u dziadków, i jedna pielęgniarka objąła mnie z tyłu.
Oraz sen, wiem, że to była część tego snu - byłem w mieszkaniu dziadków, i miałem na sobie zielone nakrycie głowy, to się nazywa Kippah i Żydzi to noszą, potem ktoś za mnie wymówił modlitwę po Arabsku do Allaha, i nagle usłyszałem grzmot pioruna, i na głowie pojawiła mi się czapka zielona taka Muzułmańska.
16 marca, 2023
LD
Byłem na moim starym osiedlu. Potem byłem w domu, i miałęm jakąś mini zabawkę/mini gadżet, co podobno rosnąl, i to była enderperła. Potem kolejny gadżet miałem, no i ten gadżet był jakimś magicznym przedmiotem, no i powiedziałem 'Pokaż mi Atlantydę" do tej perły magicznej, no i nagle prze de mną zaczął sięgenerować świat. Byłem na jakimś wybrzeżu, między klifami, i tam były muszle. Miałem świadomość we śnie, że to nie jest prawdziwe, a bardziej coś jak full dive VR. Była tam rodzina krokodyli, i one mi powiedziały, że się rożzłościły, ale zrozumiały, że nie można zabijać swojej rodziny, i były zwierzęta, które były jakby po jakieś katastrofie. Wspiąłem się. Zobaczyłem most z jasnego kamienia, takiego żółtego, gładniego kamienia, oraz budynki, bloki z jasnego kamienia, ale wszystko było takie jakby z dużych pikseli i płaskie, jakby mi się świat w grze generował. W tym momencie gdzieś, uświadomiłem się. Podszedłem bliżej, i zacząły pojawiać się detale. Te budynki miały balkony, oraz jakby były od dołu takie jakby szersze, nie wiem jak to określić, taką cześć miały. Powiedziałem "To wygląda Jak Atlantyda!" i coś jeszcze dodałem. W ogóle, na klifie ktośzastrzelił innego gościa, jakiegoś wąsatego gościa.
Non-ld
Byłem w mieszkaniu zmarłej babci. Miałem skarpetki i sandały, ale nie miałem majtek, koszulki ani spodni. Zacząłem myśleć o wiadomo jakich rzeczach. Mój "ogórek" zaczął mi stawać. Zacząłem walić konia. No i potem przyszła skąpo ubrana sprzątaczka. Wsadziłem mojego ogóra do jej wiadomo czego. I potem kolejna baba przyszła. Wytrysłem na jej twarz. Potem ta sprzątaczka leżała na łóżku, a ja byłem nad nią, i chciałem ją wyr*chać analnie. Inna baba zaczała przywiązywać moje ręce do rąk tej sprzątaczki kajdankami.
Oglądałem jakiś serial dokumentalny na Netflixie o jakimś Athur coś tam, gościu, który w tym śnie odkrył jakąś sekretną starożytno egipską technologię, ale go za to zabili. Widziałem, jak jest w jakieś świątynii, no i tam był taki jakby garnek z gliny czy czegoś tam, ale był cały w ziemii i w ogóle, no i tam pisało "Warning: Poison". On dodał jakieś składniki, no i nagle ten "garnek" lub beczka, jakby w tym garnku zacząła się formować piana, taka trochę jak gdzie przy occie, była jakaś chemiczna reakcja, no i to czyściło ten garnek z tej całej ziemii, którą był wypełniony. Ten serial nazywał się "A Century Ago" czy coś w tym stylu. Potem oglądałem następny odcinek, ale widziałem to jakby nie z perspekrywy osoby oglądającej to na urządzeniu elektronicznym, ale jakbym tam był, no i ten 'odcinek' zaczał się od napisu jakiegoś typu "Orion, then Israel", no i były takie posągi z kamienia, i grupa kosmitów, a w tle grała taka jakby powolna starożytno arabska muzyka, z takim bębnem. No i jeden odcinek dział się w Massachussetts, i nagle się tam pojawiłem, i byłem na placu zabaw, i tam były jakieś dzieci, i powiedziałem do jakiegoś gościa "Yo, I think I know you".
Kolejny sen: Byłem ZNOWU grubym mężczyzną w jego 50siątce, i popełniłem jakieś przestępstwo, no i byłem transportowany przez policję, no i auto jechało, czerwone chyba i ono było od psów, no i ja poprostu jechałem wychylony, no i zaparkowali oni gdzieś, chyba miałem kajdanki, ale mieli mnie właśnie uwolnić, no i była tam grupa jakiś dzieczyn, jedna dziewczyna powiedziała coś w stylu "A skąd mam wiedzieć, że nie jesteś mną seksualnie zainteresowany" a ja powiedziałem "Nie, nie o to chodziło/Nie, to nie tak". I te dziewczyny, to śmiały się ze mnie, ale tak bardziej w przyjacielskim sensie, no i te dziewczyny dały mi długą glizdę do bluzy, a ja się śmiałem.
15 mar 2023, 5 rano, czas snu ok 3 h
Non-LD, koszmar
Czytałem jakiś komentarz na youtubie, w którym jakiś typ napisał, że bierze metę, LSD, heroinę i grzyby, ale tym razem był poprostu pijany. Potem leżałem na moim łóżku, była noc. Miałem jakiegoś stworka w głowie, który na początku był dla mnie miły. Widziałem go przed oczami, i on jakby chyba miał miejsce w głowie, gdzie żył, oraz on miał poziomy bliskości do mnie, typu od 1 do 10, i to tak pokazywało, i im bardziej się na nim skupiałem/rzomawiałem z nim, tym bliżej był ,przed moimi oczami. To był jakiś demon lub kosmita. Jego imie zaczynało się z tego co pamiętam na literę D, i brzmiało jakoś dziwnie, typu Debemon. Kiedy go ignorowałem, on się rozzłaszczał. Nagle, jak próbowałem zasnąć, próbowowałem go 'wypędzić' z mojej głowy, lub ignorować/pozbyć sięgo, to on wyskoczył bardzo blisko do mnie, przed oczy, i się wkurwił, i nagle konkretnie przejął mój umysł, i coś do mnie mówił, nie pamiętam co, ale kiedy mówił, było echo. Przestraszyłem się, i szybko wstałem, chciałem uciec do najbliższej osoby, aby mi pomogła. Przed oczami widziałem jakby, to chyba się nazywa winieta, jakby zielony kolor, ale też czerwony kolor, i ogólnie moje widzenie było rozmazane, oraz ledwo utrzymywałem balans, ledwo stałem. Pobiegłem do pokoju matki, żeby mi pomogła. Powiedział do mnie, że nie ważne, czy jestem fizycznie blisko niego, on zawsze będzie ze mną, i nigdy przed nim nie uciekne. Budziłem moja matkę, i krzyczałem Pomocy, pomocy, Shizofrenia, pomoż. Myślałem w tym śnie, że dostałem właśnie psychozy. Obudziła się, i stała prze de mną. Powiedziałem "co się ze mną dzieje" i usłyszałem jego głos snowu, i się zacząłem drzeć.
15 marca, godzina 16
Byłem gdzieś chyba w szpitalu, i tam były dwie pielęgniarki. Jedna mi powiedziała, że "lubi" nastolatków, i się źle z tym czuje, a ja powiedziałem okej. JEdna mi jakiś komplement powiedziała. I przez chwilę byłem w jakimś ciele jakieś dziewczyny, a potem gościa bez nóg, i jakby byłem szpiegiem czy coś. Potem byłem u dziadków, i jedna pielęgniarka objąła mnie z tyłu.
Oraz sen, wiem, że to była część tego snu - byłem w mieszkaniu dziadków, i miałem na sobie zielone nakrycie głowy, to się nazywa Kippah i Żydzi to noszą, potem ktoś za mnie wymówił modlitwę po Arabsku do Allaha, i nagle usłyszałem grzmot pioruna, i na głowie pojawiła mi się czapka zielona taka Muzułmańska.
16 marca, 2023
LD
Byłem na moim starym osiedlu. Potem byłem w domu, i miałęm jakąś mini zabawkę/mini gadżet, co podobno rosnąl, i to była enderperła. Potem kolejny gadżet miałem, no i ten gadżet był jakimś magicznym przedmiotem, no i powiedziałem 'Pokaż mi Atlantydę" do tej perły magicznej, no i nagle prze de mną zaczął sięgenerować świat. Byłem na jakimś wybrzeżu, między klifami, i tam były muszle. Miałem świadomość we śnie, że to nie jest prawdziwe, a bardziej coś jak full dive VR. Była tam rodzina krokodyli, i one mi powiedziały, że się rożzłościły, ale zrozumiały, że nie można zabijać swojej rodziny, i były zwierzęta, które były jakby po jakieś katastrofie. Wspiąłem się. Zobaczyłem most z jasnego kamienia, takiego żółtego, gładniego kamienia, oraz budynki, bloki z jasnego kamienia, ale wszystko było takie jakby z dużych pikseli i płaskie, jakby mi się świat w grze generował. W tym momencie gdzieś, uświadomiłem się. Podszedłem bliżej, i zacząły pojawiać się detale. Te budynki miały balkony, oraz jakby były od dołu takie jakby szersze, nie wiem jak to określić, taką cześć miały. Powiedziałem "To wygląda Jak Atlantyda!" i coś jeszcze dodałem. W ogóle, na klifie ktośzastrzelił innego gościa, jakiegoś wąsatego gościa.
Non-ld
Byłem w mieszkaniu zmarłej babci. Miałem skarpetki i sandały, ale nie miałem majtek, koszulki ani spodni. Zacząłem myśleć o wiadomo jakich rzeczach. Mój "ogórek" zaczął mi stawać. Zacząłem walić konia. No i potem przyszła skąpo ubrana sprzątaczka. Wsadziłem mojego ogóra do jej wiadomo czego. I potem kolejna baba przyszła. Wytrysłem na jej twarz. Potem ta sprzątaczka leżała na łóżku, a ja byłem nad nią, i chciałem ją wyr*chać analnie. Inna baba zaczała przywiązywać moje ręce do rąk tej sprzątaczki kajdankami.





