27-11-2022, 07:49
13 lis, 2022
Non-ld
Uciekałem przed moim ojcem, potem chciałem ukraść telefon matki i go zniszczyć. Jak byłem w łazience, to ona mnie oglądała i ja krzyczałem "pedofilka!" pedofilka!". byłem niesamowicie śpiący w tym śnie. Chciałem uciec z domu. CHciałem jakieś narzędzie, żeby ją zadźgać i zabić, oraz w twarz, chciałem ją zabić i pobić.
Wcześniej miałem sen, gdzie byłem pijany i ćpałem z jakimiś starszymi gościami (ok w 20) za blokami, i byłem niesamowicie pijany, a potem miałem kaca.
Miałem też sen, gdzie w tramwaju pojechałem do galerii handlowej w Warszawie, ale miałem tylko 20/30 zł, chciałem wrócić, ale nie było tramwajów.
14 lis, 2022
Chyba LD, nie wiem bo nie jest zapisane
walczyłem mieczami Jedi, i mogłem wydłużyć ostrzę moim umysłem, ale kiedy czułem się wrażliwi to miecz robił się krótszy.
14 lis, 2022
Apokalipsa zombie
Byłem w stacjonarnej wersji szkoły w Chmurze. Jakaś dziewczyna, w pustej klasie, mnie zaczepiała, nie pamiętam jak. No i stanąłem przed nią, i powiedziałem "Robisz ze względu na innych (chodziło mi o presje rówieśniczą), czy dla siebie?" A ona powiedziała "Ze względu na innych" A ja powiedziałem "Okej, rozumiem..." Powiedziałem "A wiesz, że za wszystko co się robi, są konsekwencje? A tym razem, ja je wymierzę." No i wyrwałem jej telefon, i rzuciłem go o ścianę, a on się rozbił i wypadła karta SIM i bateria. Potem jakoś ta dziewczynka znikła, a potem mieliśmy lekcje o Skyrim VR i wirtualnej rzeczywistości, i widziałem osoby z mojej poprzedniej klasy tam. Potem zacząła się apokalipsa zombie. Pierwsza osoba, która została zarażona, to była ta dziewczynka, i ja myślałem, że to kara dla mnie i mówiłem ok ok już nie będę. No i ktoś mnie ugryzł? No i potem był chłopak, który był odporny na tego wirusa zombie. okazało się, że ja też jestem odporny. Ten "chłopak", okazał się tak naprawde być dziewczyną. Okazał się być dziewczyną, ale trans, ale jakoś miała chromosomy XX. Byliśmy jedynymi osobami na świecie odpornymi. No i byliśmy poszukiwani przez naukowców, bo byliśmy jedyną nadzieją na uratowanie ziemi i zrobienie lekarstwa/szczepionki. I mieli stworzyć dzieci sztucznie. Pobrali nasze DNA. Powiedziałem "Ale ja nie chce mieć.. dzieci. I nie wiem czy kiedykolwiek będę w stanie je kochać, ja nie będę mieć w czasu żeby sie nimi zajmować, ale robię to dla rasy ludzkiej." I myślałem o tym, jak kocham aktorkę Jodie Foster. No i oni coś zrobili. No i nagle cały budynek urządził imprezę. Muzyka grała, i każdy w budynku imprezował. Czułem się dziwnie, i trochę inaczej. Ściany były żółte. Śpiewałem też i chyba tam był gdzieś plac zabaw zakryty. A potem latałem na zewnątrz, była noc, a ja latałem i zobaczyłem, że jakaś kawiarnia czy ten budynek nie ma czy ma słaby ochraniacz na prioruny. Wiało, padałi i grzmiało. Wróciłem do budynku.
15 lis, 2022
Nonld albo ld
Byłem uwięziony w grze Skyrim, ale potem to nie był Skyrim chyba. Byłem w takim "podziemiu", dystopijnym, anarchiznym świecie, gdzie niebo było czerwone z tego co pamiętam, nie było trawy i chyba ziemia była fioletowa może albo jednak brązowa, no i rośliny były zwiędłe i takie brązowe. Każdy walczył ze sobą i chciał się zabić, chyba był jakiś żąd czy coś co tym zarządzał może. Najpierw próbowałem się ukryć w domu, chyba takim w górce jakby, i tam żyć, ale było niebezpiecznie bo jakaś dziwna dziewczyna z nożem kuchennym zaatakowała mnie, ale z tego co pamiętam zablokowałem jej atak sztyletem, no i szybko złapałem ją i wyrwałem jej ten nóż, no i widziałem że 309 czy coś że miałem hp, to był świat snów, no i widziałem, że mogę iść do nieba albo do piekła w wymiarze snów, oraz nawet świadomie śnić i mieć kontrolę, próbowałem przetrwać i myślałem coś że muszę wybrać niebo czy coś. Zapomniałem dużo.
No i potem miałem kontynuację tego snu, miałem dwie bronie, no i próbowałem chować się w bazie, albo znaleśc inną bazę, w drzewie, no i chowałem się przed rządem i potworami, niebo było ciemne ogólnie lub czerwone , no i miałem kilka tam przyjaciół, z którymi miałem sojusz.
Potem miałem sen, (chyba połączony fabułą był z tamtymi snami)
Gdzie żyłem w totalitarialnym, dystopijnym świecie, ludzie powoli przez dyktatora zostali zabijani. Zostało tylko 33 ludzi na Ziemii. Świat był rządzony przez sadystycznego dyktatora, nie można było pokazywać za dużo emocji albo kkorzystać z jakichkolwiek form rozrywek, w szkole był tylko jeden temat, który był nazwany imieniem tego dyktatora, i "-izm', chyba coś dziwnego w stylu "Tearism". Byłem monitorowany przez dyktatora 24/7, który był sadystyczny, psychopatyczny i bez emocji. Śledził mnie na każdym kroku, i raz chciałem uciec, bo byłem za jakimiś kratami chyba ogrozeniem, no i zaczałem się na to wspinać, a on mnie przyłapał i powiedział co ja robię,a ja powiedziałem, że ja tylko coś sprawdzam, ale to była wymówka, nie ierzył mi, no i potem wziął mnie na ręce, i rzucił przez kosza do koszykówki, a ja upadłem na podłogę, ale nic nie czułem, ale powiedziałem ałć, ale chyba inni ludzie powiedzi hej, nie rób tak. Na początku z tego co pamiętam, byłem samotny i odizolowany. Pisałem w zeszycie, bo były zajęcia szkolne, zapisałem temat z tego co pamiętam "Tearism", czyli o tym dyktatorze i ustroju politycznym, i ogólnie to była propaganda. Przez chwilę myślałem że to sen, i zapisałem "33" w notatniku, że 33 ludzie, bo myślałem że to mi pomoże zapamiętać jak się obudzę, , chciałem zapamiętać, bo 33 to najwyższy stopień w Masoństwie. Potem chciałem uciec od niego i krzycząłem "morderca" z jakiegoś powodu, i widziałem innych ludzi, chyba to był wf, czy coś i to było na sali gimnastycznej wszystko ogólnie, no i ten dyktator czy ktoś tam przewrócił to w żart, i z tego co pamiętam wszyscy jakby go słuchali czy byli pod jakąś hipnozą ale nie jestem pewiem. Sen był bardzo wyraźny i realistyczny, oraz bardzo męczący psychicznie, i polegał w dużej części na byciu krok w krok śledzonym i upominanym przez dyktatora, który zabraniał ci za dużo emocji czuć lub korzystać z rozrywek. Chciałem popełnić samobójstwo. Czułem się pusty, i nie wiedziałem co zrobić ze swoim życiem. Potem byłem w jakimś jakby mieszkaniu, i wszystko było białe, dosłownie, oraz było lustro. Powiedziałem, że obudze się w normalnym świecie. Albo to będzie reinkarnacja, albo to tak naprawde wszystko był sen, i obudze się w moim łóżku. Myślałem też, miałem wrażenie, że nawet jakbym się obudził to tak naprawde to też był sen, albo to tak naprawde rzeczywistość, a budzenie się to sen. Pomyślałem "Ale nie chcę, żeby moje wspomnienia zostały wymazane. Chcę pamiętać?" Pomyślałem "La...eim. Nie chcę zapomnieć swojego pochodzenia." Mówiłem coś o Vedze. A potem to już jakoś nagle nie obchodziło mnie czy zapomnę wszystko jak się reinkarnuje, i byłem pewny, że się reinkarnuje i totalnie nie bałem się popełnić samobójstwa Zamknąłem moje oczy, i z tego co pamiętam, skoczyłem i upadłem na głowę, no i nagle pamiętam, jak połączyłem się z realnym światem, i powoli otwierałem oczy, jeszcze będąc troszeczke sparaliżowanym, i w końcu zobaczyłem świat i łóżko i w ogóle. Dziwne, ale miałem uczucie, że może to nie był sen albo to jest sen. Te moje sny teraz są tak realistyczne i mają takie wątki, że czasami myślę, że skąd ja wiem , że ja w tej chwili nie śnie, albo że tak naprawdę, to naprawdę jest inny wymiar, a sny to równoległe wrzechświaty.
Non-ld
Uciekałem przed moim ojcem, potem chciałem ukraść telefon matki i go zniszczyć. Jak byłem w łazience, to ona mnie oglądała i ja krzyczałem "pedofilka!" pedofilka!". byłem niesamowicie śpiący w tym śnie. Chciałem uciec z domu. CHciałem jakieś narzędzie, żeby ją zadźgać i zabić, oraz w twarz, chciałem ją zabić i pobić.
Wcześniej miałem sen, gdzie byłem pijany i ćpałem z jakimiś starszymi gościami (ok w 20) za blokami, i byłem niesamowicie pijany, a potem miałem kaca.
Miałem też sen, gdzie w tramwaju pojechałem do galerii handlowej w Warszawie, ale miałem tylko 20/30 zł, chciałem wrócić, ale nie było tramwajów.
14 lis, 2022
Chyba LD, nie wiem bo nie jest zapisane
walczyłem mieczami Jedi, i mogłem wydłużyć ostrzę moim umysłem, ale kiedy czułem się wrażliwi to miecz robił się krótszy.
14 lis, 2022
Apokalipsa zombie
Byłem w stacjonarnej wersji szkoły w Chmurze. Jakaś dziewczyna, w pustej klasie, mnie zaczepiała, nie pamiętam jak. No i stanąłem przed nią, i powiedziałem "Robisz ze względu na innych (chodziło mi o presje rówieśniczą), czy dla siebie?" A ona powiedziała "Ze względu na innych" A ja powiedziałem "Okej, rozumiem..." Powiedziałem "A wiesz, że za wszystko co się robi, są konsekwencje? A tym razem, ja je wymierzę." No i wyrwałem jej telefon, i rzuciłem go o ścianę, a on się rozbił i wypadła karta SIM i bateria. Potem jakoś ta dziewczynka znikła, a potem mieliśmy lekcje o Skyrim VR i wirtualnej rzeczywistości, i widziałem osoby z mojej poprzedniej klasy tam. Potem zacząła się apokalipsa zombie. Pierwsza osoba, która została zarażona, to była ta dziewczynka, i ja myślałem, że to kara dla mnie i mówiłem ok ok już nie będę. No i ktoś mnie ugryzł? No i potem był chłopak, który był odporny na tego wirusa zombie. okazało się, że ja też jestem odporny. Ten "chłopak", okazał się tak naprawde być dziewczyną. Okazał się być dziewczyną, ale trans, ale jakoś miała chromosomy XX. Byliśmy jedynymi osobami na świecie odpornymi. No i byliśmy poszukiwani przez naukowców, bo byliśmy jedyną nadzieją na uratowanie ziemi i zrobienie lekarstwa/szczepionki. I mieli stworzyć dzieci sztucznie. Pobrali nasze DNA. Powiedziałem "Ale ja nie chce mieć.. dzieci. I nie wiem czy kiedykolwiek będę w stanie je kochać, ja nie będę mieć w czasu żeby sie nimi zajmować, ale robię to dla rasy ludzkiej." I myślałem o tym, jak kocham aktorkę Jodie Foster. No i oni coś zrobili. No i nagle cały budynek urządził imprezę. Muzyka grała, i każdy w budynku imprezował. Czułem się dziwnie, i trochę inaczej. Ściany były żółte. Śpiewałem też i chyba tam był gdzieś plac zabaw zakryty. A potem latałem na zewnątrz, była noc, a ja latałem i zobaczyłem, że jakaś kawiarnia czy ten budynek nie ma czy ma słaby ochraniacz na prioruny. Wiało, padałi i grzmiało. Wróciłem do budynku.
15 lis, 2022
Nonld albo ld
Byłem uwięziony w grze Skyrim, ale potem to nie był Skyrim chyba. Byłem w takim "podziemiu", dystopijnym, anarchiznym świecie, gdzie niebo było czerwone z tego co pamiętam, nie było trawy i chyba ziemia była fioletowa może albo jednak brązowa, no i rośliny były zwiędłe i takie brązowe. Każdy walczył ze sobą i chciał się zabić, chyba był jakiś żąd czy coś co tym zarządzał może. Najpierw próbowałem się ukryć w domu, chyba takim w górce jakby, i tam żyć, ale było niebezpiecznie bo jakaś dziwna dziewczyna z nożem kuchennym zaatakowała mnie, ale z tego co pamiętam zablokowałem jej atak sztyletem, no i szybko złapałem ją i wyrwałem jej ten nóż, no i widziałem że 309 czy coś że miałem hp, to był świat snów, no i widziałem, że mogę iść do nieba albo do piekła w wymiarze snów, oraz nawet świadomie śnić i mieć kontrolę, próbowałem przetrwać i myślałem coś że muszę wybrać niebo czy coś. Zapomniałem dużo.
No i potem miałem kontynuację tego snu, miałem dwie bronie, no i próbowałem chować się w bazie, albo znaleśc inną bazę, w drzewie, no i chowałem się przed rządem i potworami, niebo było ciemne ogólnie lub czerwone , no i miałem kilka tam przyjaciół, z którymi miałem sojusz.
Potem miałem sen, (chyba połączony fabułą był z tamtymi snami)
Gdzie żyłem w totalitarialnym, dystopijnym świecie, ludzie powoli przez dyktatora zostali zabijani. Zostało tylko 33 ludzi na Ziemii. Świat był rządzony przez sadystycznego dyktatora, nie można było pokazywać za dużo emocji albo kkorzystać z jakichkolwiek form rozrywek, w szkole był tylko jeden temat, który był nazwany imieniem tego dyktatora, i "-izm', chyba coś dziwnego w stylu "Tearism". Byłem monitorowany przez dyktatora 24/7, który był sadystyczny, psychopatyczny i bez emocji. Śledził mnie na każdym kroku, i raz chciałem uciec, bo byłem za jakimiś kratami chyba ogrozeniem, no i zaczałem się na to wspinać, a on mnie przyłapał i powiedział co ja robię,a ja powiedziałem, że ja tylko coś sprawdzam, ale to była wymówka, nie ierzył mi, no i potem wziął mnie na ręce, i rzucił przez kosza do koszykówki, a ja upadłem na podłogę, ale nic nie czułem, ale powiedziałem ałć, ale chyba inni ludzie powiedzi hej, nie rób tak. Na początku z tego co pamiętam, byłem samotny i odizolowany. Pisałem w zeszycie, bo były zajęcia szkolne, zapisałem temat z tego co pamiętam "Tearism", czyli o tym dyktatorze i ustroju politycznym, i ogólnie to była propaganda. Przez chwilę myślałem że to sen, i zapisałem "33" w notatniku, że 33 ludzie, bo myślałem że to mi pomoże zapamiętać jak się obudzę, , chciałem zapamiętać, bo 33 to najwyższy stopień w Masoństwie. Potem chciałem uciec od niego i krzycząłem "morderca" z jakiegoś powodu, i widziałem innych ludzi, chyba to był wf, czy coś i to było na sali gimnastycznej wszystko ogólnie, no i ten dyktator czy ktoś tam przewrócił to w żart, i z tego co pamiętam wszyscy jakby go słuchali czy byli pod jakąś hipnozą ale nie jestem pewiem. Sen był bardzo wyraźny i realistyczny, oraz bardzo męczący psychicznie, i polegał w dużej części na byciu krok w krok śledzonym i upominanym przez dyktatora, który zabraniał ci za dużo emocji czuć lub korzystać z rozrywek. Chciałem popełnić samobójstwo. Czułem się pusty, i nie wiedziałem co zrobić ze swoim życiem. Potem byłem w jakimś jakby mieszkaniu, i wszystko było białe, dosłownie, oraz było lustro. Powiedziałem, że obudze się w normalnym świecie. Albo to będzie reinkarnacja, albo to tak naprawde wszystko był sen, i obudze się w moim łóżku. Myślałem też, miałem wrażenie, że nawet jakbym się obudził to tak naprawde to też był sen, albo to tak naprawde rzeczywistość, a budzenie się to sen. Pomyślałem "Ale nie chcę, żeby moje wspomnienia zostały wymazane. Chcę pamiętać?" Pomyślałem "La...eim. Nie chcę zapomnieć swojego pochodzenia." Mówiłem coś o Vedze. A potem to już jakoś nagle nie obchodziło mnie czy zapomnę wszystko jak się reinkarnuje, i byłem pewny, że się reinkarnuje i totalnie nie bałem się popełnić samobójstwa Zamknąłem moje oczy, i z tego co pamiętam, skoczyłem i upadłem na głowę, no i nagle pamiętam, jak połączyłem się z realnym światem, i powoli otwierałem oczy, jeszcze będąc troszeczke sparaliżowanym, i w końcu zobaczyłem świat i łóżko i w ogóle. Dziwne, ale miałem uczucie, że może to nie był sen albo to jest sen. Te moje sny teraz są tak realistyczne i mają takie wątki, że czasami myślę, że skąd ja wiem , że ja w tej chwili nie śnie, albo że tak naprawdę, to naprawdę jest inny wymiar, a sny to równoległe wrzechświaty.





