Nie wiem co się ze mną dzieje :(
#2
Witaj Kenshi :)
Na wstępnie muszę się przyznać, że moja wiedza z dziedziny świadomego śnienia jest niewielka. Jeszcze do niedawna myślałem, że coś tam wiem, ale poczytałem kilka wpisów na tym forum i już tak nie uważam :) Moja wiedza o LD, w porównaniu z osobami, które tu piszą jest malutka. Mam natomiast za sobą kilka przeżyć natury duchowej i chciałbym zaproponować spojrzenie na świadome śnienie z tej właśnie perspektywy :)Ostatnio opisywałem krótko moje doświadczenie z LD pewnej osobie w innym miejscu w internecie, więc żeby nie pisać od początku, posłużę się tamtym opisem.
Spróbuję w wielkim skrócie przedstawić mój punkt widzenia sprawy, może coś pomoże, chociaż obawiam się, że zbyt wielu osobom może nie przypaść on do gustu. Dlatego na wstępie proszę wszystkich – nie gniewajcie się jeśli mój wpis nie spodoba się wam, ale spróbuję w nim troszkę przestrzec was przed świadomym śnieniem. Gdyby ktoś kilkanaście lat temu chciał mnie przed tym przestrzec, na pewno bym się wkurzył :) Na swoje usprawiedliwienie mam tylko to, że naprawdę szczerze z serca chcę podzielić się moją perspektywą.
Otóż kilkanaście lat temu odkryłem świadome śnienie. Byłem zachwycony :) Znalazłem drzwi do magicznego świata, który mogłem eksplorować, odkrywać i poznawać. Gdyby ktoś w tamtym okresie odradzał mi LD, na pewno bym go nie posłuchał :) Zagłębiałem się w świadome śnienie kilka lat i byłem nim zafascynowany. Co prawda zaczęły pojawiać się drobne problemy, które powinny budzić moje wątpliwości, ale zwyczajnie je olewałem. Np. zdarzały mi się paraliże senne, ale nauczyłem się z nich wychodzić, a plusów wciąż było więcej niż minusów. Wątpliwości jednak zaczęły kiełkować. Chyba przełomowa była jedna rozmowa z pewnym księdzem. Nie miał on co prawda pojęcia o świadomym śnieniu, ale opowiedział mi o pewnej pani z jego parafii, której właśnie starał się pomóc. Otóż ta pani zajmowała się pewną praktyką spirytystyczną (inną niż LD). Podobno dopóki wchodziła coraz głębiej i głębiej w tą praktykę, wszystko pozornie dobrze się układało. Nie wiem z jakiego powodu postanowiła się wycofać, ale kiedy zaczęła się wycofywać, wtedy zaczęły się prawdziwe i poważne komplikacje natury duchowej. Przemyślałem sprawę i wtedy również postanowiłem się wycofać. Nie chcę skłamać, ale wydaje mi się, że wtedy też u mnie pojawiły się największe „efekty uboczne”. Napisałem „nie chcę skłamać”, bo tak naprawdę nie pamiętam daty i momentu, a te efekty uboczne trwały wiele lat i ich nasilanie się było pewnym procesem. Na pewno zaczęły się jeszcze przed moją decyzją o rezygnacji ze świadomego śnienia, ale chyba po tej decyzji nastąpiło ich pogorszenie. W każdym razie przez kolejne lata (po wycofaniu się z LD), bardzo, ale to bardzo żałowałem, że kiedykolwiek te praktyki rozpocząłem. Zmagałem się z olbrzymim, przeszywającym i paraliżującym lękiem. Miewałem koszmary demoniczne, z których co do niektórych uważam, że nie były zwykłymi snami. Nie będę tu wszystkiego opisywał, bo i tak już widzę, że dużo tego wyszło, ale naprawdę nie było kolorowo. Ostatecznie zostałem z tych lęków i problemów uwolniony podczas pielgrzymki do Częstochowy, do Maryji :) Otrzymałem nowe życie, w którym na nowo pojawiła się radość :)
A więc chciałbym przedstawić do rozważenia taką myśl czy nie jest czasem tak, że świadome śnienie otwiera nas na świat duchowy, który tylko z pozoru jest wesołym miasteczkiem. W rzeczywistości oferując nam różne atrakcje, demon stara się niezauważony podejść jak najbliżej nas. Często dopiero, kiedy zaczynamy się wycofywać, możemy lepiej zobaczyć prawdziwe oblicze tego, co nas zapraszało do zabawy. W tej wiadomości opisałem wszystko w kolosalnym skrócie, ale w razie pytań zapraszam śmiało do kontaktu pod adresem mailowym baltazarr007@wp.pl. Polecam też do obejrzenia filmik Marcina Modrzyńskiego, który opowiada o swoich doświadczeniach ze świadomym śnieniem. Są to doświadczenia bardzo podobne do moich. Oto link to filmu: https://www.youtube.com/watch?v=dxH9RbbEryE
Wiem, że póki jest dobrze, nie chcemy nawet myśleć, że może być inaczej :) Jeśli jednak ktoś z was znajdzie się w sytuacji, w której okazuje się, że nie mamy już kontroli, gorąco polecam zawołać do Jezusa. On pomoże :) Albo do Maryi, jak do mamy :) Jestem przekonany, że chociaż często pozory świadczą inaczej, to w jakiejkolwiek sytuacji się nie znajdziemy i jakkolwiek będzie ona koszmarna i bez wyjścia, zawsze możemy wezwać Jezusa na pomoc. Nie ma takiego czarnego miejsca, w którym On by kogokolwiek z nas zostawił samego. Może nie zawsze od razu tą pomoc będzie widać i może będzie trzeba najeść się trochę strachu, ale ostatecznie będzie happy end:) Szczególną moc w uwalnianiu mają Sakramenty Spowiedzi i Eucharystii. Również gorąco polecam :) Mówię z doświadczenia bo naprawdę w moim życiu Bóg zdziałał przez te Sakramenty wspaniałe rzeczy:)
Na koniec przepraszam z góry wszystkich, którzy będą wkurzeni na mnie za ten wpis. Ja przed laty pewnie bym się wkurzył i potraktowałbym taki wpis jako bzdury pisane przez kogoś, kto chce mi popsuć zabawę. Moja intencja była jednak inna. Trzymajcie się wszyscy, życzę samych bezpiecznych przygód :) Pozdrawiam was wszystkich łobuzy i do zobaczyska w Niebie :)
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post


Wiadomości w tym wątku
Nie wiem co się ze mną dzieje :( - przez Kenshi - 19-01-2022, 12:31
RE: Nie wiem co się ze mną dzieje :( - przez Krzychu - 24-11-2022, 18:19

Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Nie wiem jak wejść w fazę świadomego snu Marzyciel 1 1,185 01-12-2019, 11:42
Ostatni post: incestus

Skocz do:

UA-88656808-1