16-06-2022, 16:48
13 CZERWCA 2022; czas snu; ok 6 godzin, przebudzenie: godzina 23
non-ld;
Leżałem na łóżku, była we śnie godzina 21, i słyszałem że o tej godzinie mają się wymiary zmienić czy coś takiego. Było ciemno w moim pokoju. I nagle, poczułem się, jakbym uniósł się /odłączył od mojego ciała, i jakbym był wessany czy coś, i poczułem się, jakbym doświadczał wielu wymiarów na raz. Ciężko oddychałem, dyszałem, czułem się, jakbym miał zaraz zemdleć. Dosłownie czułem się, jakbym miał świadomość w wielu wymiarach naraz, i doświadczał świadomie wielu wymiarów na raz, lub jednocześnie też jakby bardziej bym był nad tymi wszystkimi wymiarami, i oglądał to, i jak myślałem o czymś, to czułem, jakby to wpływało na świadomość w moich innych wymiarach, i jakbym myślał o czymś innym jednocześnie w innych wymiarach. Nie umiem tego opisać, to było nie do opisania, nie wiem co o tym myśleć, ale możliwe, że tak naprawdę się stało, lub coś podobnego, wszechświat jest wielo-wymiarowy. Wszystko było rozmazane trochę. Skupiłem się też/myślałem o sobie/swojej energii, i czułem swoją energię. (nie fizycznie) i była taka jakby starożytna. I to nie było jakby takie nieprzyjemne uczucie, w sumie przyjemne ale nie umiem tego opisać słowami. No i kiedy to się skończyło, byłem w salonie, siedziałem na kanapie i powiedziałem:
"Mamo, jednak naprawde jest tutaj coś większego,
coś czego nauka nie umie jeszcze wytłumaczyć, coś wyżej niż czas i przestrzeń,
coś, co jest nad wszystkimi wymiarami,
co nas łączy..." i płakałem.
Wróciłem do snu o godzinie 2 w nocy;
14 czerwca, 2022, czas snu: 5h
Non-ld
Był jakiś festiwal nad stawami. (w moim mieście, takie stawy, i tam jest taka ścieżka biała kamienna, stadion itp)
Zapomniałem detale, ale dużo z tego snu pamiętam. I tutaj już chyba, ogólnie jakieś araby chodziły, i miały takie duże w rękach plakaty/tabliczki, z jakimiś napisami po arabsku, i coś o alahu, i leciała taka muzyka arabska o allahu.
Jadłem loda. I tam był stoiska z jedzeniem i targi, i koło jakiegoś targu, stał tam Jezus, a koło niego , jakaś pani, która wyglądała jak jakaś prowadząca czy reporterka lub coś w tym stylu co trzymała mikrofon. I nagle Jezus powiedział do mikrofonu po Angielsku "Do you know what? I just wanna say to y'all, that I am a Pleiadian Starseed!" i w głowie powiedziałem "wow wtf" i nagle on mi podał ten mikrofon, I ja powiedziałem do tego mikrofonu, "And I'm a Lyran Starseed" i ta pani wziąła mikrofon, i powiedziała "GREATEST COMBO!!" (najlepsze/największe combo!!) i nagle wszyscy krzyknąli "WOOOO!" i zacząli bić brawo. a potem, była tam scena, taka jakby przewożona, i miał tam zagrać taki zespół Linkin Park. I tam była taka ogromna biała tablica, i do niej wielka kolejka. Mieliśmy rysować, a inni mieli oceniać, i kto najwięcej będzie miał ocen w tej jakby grze szybciej w kolejce do przodu się dostanie, i może porozmawiać z Linkin Park, a jak wszyscy w kolejce dotrą,jakby ta gra się zakończy, Linkin Park miał zagrać. I nagle dowiedziałem się, że prowadziłem, wygrywałem w innym wymiarze, i zobaczyłem jakby przed moimi oczami komentarze na youtubie, gdzie ludzie pisali "KING!!!, BROTHER!!!, GOD!!!" i wszyscy mi bili brawo. I nagle zadzwonił do mnie pan of Wf'u, i powiedziałm, że coś robiłem z Szymonem w innym wymiarze, i nie chciał powiedzieć, co. (Wcześniej, ogólnie, miałem sen, gdzie byłem z jakimiś chłopakami i tam był Szymon taki blondyn ale nie ma takiego Szymona w realu, to były jakby senne postacie, ale mam Szymona w klasie. I nagle to okazało się być wszystko hoaxem/fake (to że Linikn Park zagra), Linkin Park nie wystąpił. Ogólnie wcześniej, jak stałem w tej kolejce, mój tata przyszedł, i dał mi pieniądze. I nagle, leciałem w kierunku nieba w jakimś pojeździe, i widziałem wszystko na fioletowo (przez szyby?) i przeedemną, leciało takie dziwne UFO, i zdałem sobię sprawę, że zostałem porwany przez kosmitów, i własnie lecę w UFO/ich takim pojeździe kosmicznym. Leciałem w tym UFO, i okropnie się bałem, zastanawiałem się, jakie eksperymenty będą na mnie robić, czy zabiroą moje DNA, mówiłem/myślałem, że zrobię wszystko żeby to się okazało fake, żeby mnie uwolnili, że już będę doceniał wszystko co mam, i próbowałem wyczuć energie kogoś, i myśłałem "pls jeśli macie taką technologie uwolnijcie mnie od tych co mnie porwali" i nagle spojrzałem, była szyba no i zdałem sobię sprawę, że nie lecę wyżej w górę, ale poruszam się tylko do przodu, i cały czas latam nad drogą. I potem podobno było rano, byłem w pokoju, i za kilka minut, miał kończyć się festiwal, o 14:50, i nagrałem szybko sen na moim telefonie, i pobiełem na ten festiwal, tam były araby z jakimiś plakatami, i stoisko z lodami i goframi otwarte, gdzie pracowała M.B, moja była pani od plastyki. I ona, dosłownie, zrobiła mi loda... w rożku
non-ld;
Leżałem na łóżku, była we śnie godzina 21, i słyszałem że o tej godzinie mają się wymiary zmienić czy coś takiego. Było ciemno w moim pokoju. I nagle, poczułem się, jakbym uniósł się /odłączył od mojego ciała, i jakbym był wessany czy coś, i poczułem się, jakbym doświadczał wielu wymiarów na raz. Ciężko oddychałem, dyszałem, czułem się, jakbym miał zaraz zemdleć. Dosłownie czułem się, jakbym miał świadomość w wielu wymiarach naraz, i doświadczał świadomie wielu wymiarów na raz, lub jednocześnie też jakby bardziej bym był nad tymi wszystkimi wymiarami, i oglądał to, i jak myślałem o czymś, to czułem, jakby to wpływało na świadomość w moich innych wymiarach, i jakbym myślał o czymś innym jednocześnie w innych wymiarach. Nie umiem tego opisać, to było nie do opisania, nie wiem co o tym myśleć, ale możliwe, że tak naprawdę się stało, lub coś podobnego, wszechświat jest wielo-wymiarowy. Wszystko było rozmazane trochę. Skupiłem się też/myślałem o sobie/swojej energii, i czułem swoją energię. (nie fizycznie) i była taka jakby starożytna. I to nie było jakby takie nieprzyjemne uczucie, w sumie przyjemne ale nie umiem tego opisać słowami. No i kiedy to się skończyło, byłem w salonie, siedziałem na kanapie i powiedziałem:
"Mamo, jednak naprawde jest tutaj coś większego,
coś czego nauka nie umie jeszcze wytłumaczyć, coś wyżej niż czas i przestrzeń,
coś, co jest nad wszystkimi wymiarami,
co nas łączy..." i płakałem.
Wróciłem do snu o godzinie 2 w nocy;
14 czerwca, 2022, czas snu: 5h
Non-ld
Był jakiś festiwal nad stawami. (w moim mieście, takie stawy, i tam jest taka ścieżka biała kamienna, stadion itp)
Zapomniałem detale, ale dużo z tego snu pamiętam. I tutaj już chyba, ogólnie jakieś araby chodziły, i miały takie duże w rękach plakaty/tabliczki, z jakimiś napisami po arabsku, i coś o alahu, i leciała taka muzyka arabska o allahu.
Jadłem loda. I tam był stoiska z jedzeniem i targi, i koło jakiegoś targu, stał tam Jezus, a koło niego , jakaś pani, która wyglądała jak jakaś prowadząca czy reporterka lub coś w tym stylu co trzymała mikrofon. I nagle Jezus powiedział do mikrofonu po Angielsku "Do you know what? I just wanna say to y'all, that I am a Pleiadian Starseed!" i w głowie powiedziałem "wow wtf" i nagle on mi podał ten mikrofon, I ja powiedziałem do tego mikrofonu, "And I'm a Lyran Starseed" i ta pani wziąła mikrofon, i powiedziała "GREATEST COMBO!!" (najlepsze/największe combo!!) i nagle wszyscy krzyknąli "WOOOO!" i zacząli bić brawo. a potem, była tam scena, taka jakby przewożona, i miał tam zagrać taki zespół Linkin Park. I tam była taka ogromna biała tablica, i do niej wielka kolejka. Mieliśmy rysować, a inni mieli oceniać, i kto najwięcej będzie miał ocen w tej jakby grze szybciej w kolejce do przodu się dostanie, i może porozmawiać z Linkin Park, a jak wszyscy w kolejce dotrą,jakby ta gra się zakończy, Linkin Park miał zagrać. I nagle dowiedziałem się, że prowadziłem, wygrywałem w innym wymiarze, i zobaczyłem jakby przed moimi oczami komentarze na youtubie, gdzie ludzie pisali "KING!!!, BROTHER!!!, GOD!!!" i wszyscy mi bili brawo. I nagle zadzwonił do mnie pan of Wf'u, i powiedziałm, że coś robiłem z Szymonem w innym wymiarze, i nie chciał powiedzieć, co. (Wcześniej, ogólnie, miałem sen, gdzie byłem z jakimiś chłopakami i tam był Szymon taki blondyn ale nie ma takiego Szymona w realu, to były jakby senne postacie, ale mam Szymona w klasie. I nagle to okazało się być wszystko hoaxem/fake (to że Linikn Park zagra), Linkin Park nie wystąpił. Ogólnie wcześniej, jak stałem w tej kolejce, mój tata przyszedł, i dał mi pieniądze. I nagle, leciałem w kierunku nieba w jakimś pojeździe, i widziałem wszystko na fioletowo (przez szyby?) i przeedemną, leciało takie dziwne UFO, i zdałem sobię sprawę, że zostałem porwany przez kosmitów, i własnie lecę w UFO/ich takim pojeździe kosmicznym. Leciałem w tym UFO, i okropnie się bałem, zastanawiałem się, jakie eksperymenty będą na mnie robić, czy zabiroą moje DNA, mówiłem/myślałem, że zrobię wszystko żeby to się okazało fake, żeby mnie uwolnili, że już będę doceniał wszystko co mam, i próbowałem wyczuć energie kogoś, i myśłałem "pls jeśli macie taką technologie uwolnijcie mnie od tych co mnie porwali" i nagle spojrzałem, była szyba no i zdałem sobię sprawę, że nie lecę wyżej w górę, ale poruszam się tylko do przodu, i cały czas latam nad drogą. I potem podobno było rano, byłem w pokoju, i za kilka minut, miał kończyć się festiwal, o 14:50, i nagrałem szybko sen na moim telefonie, i pobiełem na ten festiwal, tam były araby z jakimiś plakatami, i stoisko z lodami i goframi otwarte, gdzie pracowała M.B, moja była pani od plastyki. I ona, dosłownie, zrobiła mi loda... w rożku





