08-05-2022, 22:06
Ten oddech i ruch to tylko taki mój wewnętrzny rytuał
. W młodości często śniło mi się, że wykonuję WILDa i w tych snach każdy wdech i wydech "rozhuśtywał" otoczenie, i przyzwyczaiłem się, że ostatni szybki najgłębszy wdech ostatecznie otwiera bramy snu... chociaż dopiero po latach zrozumiałem, że już dawno byłem wtedy we śnie i wystarczyło wstać i po prostu działać
. No ale dzięki temu oddech stał się znakiem snu i efektem placebo ułatwiającym kontrolę, stabilizację snu, aż do dzisiaj.
Co do postaci, to miałem sporadyczne sytuacje, kiedy faktycznie obawiałem się jakiejś sennej projekcji. Zamiast tego długie lata męczyłem się z projekcją mojego ojca, która podczas snu świadomego była po prostu męcząca i namolna, motywowana natarczywą grzecznością, tak jak jej pierwowzór zresztą
. Wytrącała mnie z emocjonalnej równowagi, a rozdrażnienie jeszcze bardziej utrudniało radzenie sobie z nią
. Na szczęście przepracowałem już ten temat i moje LD są opustoszałe lub pełne neutralnych postaci
. W młodości często śniło mi się, że wykonuję WILDa i w tych snach każdy wdech i wydech "rozhuśtywał" otoczenie, i przyzwyczaiłem się, że ostatni szybki najgłębszy wdech ostatecznie otwiera bramy snu... chociaż dopiero po latach zrozumiałem, że już dawno byłem wtedy we śnie i wystarczyło wstać i po prostu działać
. No ale dzięki temu oddech stał się znakiem snu i efektem placebo ułatwiającym kontrolę, stabilizację snu, aż do dzisiaj.Co do postaci, to miałem sporadyczne sytuacje, kiedy faktycznie obawiałem się jakiejś sennej projekcji. Zamiast tego długie lata męczyłem się z projekcją mojego ojca, która podczas snu świadomego była po prostu męcząca i namolna, motywowana natarczywą grzecznością, tak jak jej pierwowzór zresztą
. Wytrącała mnie z emocjonalnej równowagi, a rozdrażnienie jeszcze bardziej utrudniało radzenie sobie z nią
. Na szczęście przepracowałem już ten temat i moje LD są opustoszałe lub pełne neutralnych postaci





