20-03-2022, 18:09
14 MARCA
LD
Byłem gdzieś w domu moich dziadków, w mieszkaniu, podobno miałem iść na imprezę urodzinową mojej sąsiadki. Byłem w garażu moim, mój tata mnie podwoził, i miałem szluga w kieszeni od buzy i zapalniczkę. Była godzina 21. Wyjeżdżaliśmy z garażu, i jak przejeżdżaliśmy przez miasto/miasteczko (w dali były polany) to było to bardzo kolorowe, był wieczór, byly kolorowe światła i to wyglądało jak jakaś inna cywilziacja, jak jakaś starożytna ale też trochę nowoczesna cywilizacja. Byliśmy na osiedlu moich dziadków. Byłem świadomy. była noc, ktoś biegł na górce po lewej i ktoś grał na perkusji. Wyrzuciłem zapalniczkę i papierosa bo mieliśmy wejść (wcześniej) Latałem. Tam był las i ścieżka po lewej i tam dalej polany.I droga. Powiedziałem "Speed 2!" potem speed 1. Było pięknie. Latałem jak superman w różne sposoby. w dali był jakiś szałaś i kobieta i mężczyzna, którzy chyba mieli łuki i chcieli nas zaatakować. tam był jakiś napis na "Z". Powiedziałem, "Hey spirit guides, can you give me a little sign according to my past life" i nagle z nikąd przyszedł mężczyzna, z włosami średniej długości/długimi, brązowymi, bez koszulki, umięśniony i wysoki, chyba na boso lub w sandałach, i z białym ręcznikiem owiniętym w okól jako talii. wyglądał trochę jak ktoś ze starożytnej Grecji/Rzymu. Na klatce piersiowej miał wytatuowany na czarno znak Ankh (symbol odrodzenia, życia wiecznego) i znak nieskończoności, i coś jeszcze chyba. Podał mi rękę, i potrząsłem ręką (handshake) i potem obiema rękami i odleciałem.
LD
Byłem gdzieś w domu moich dziadków, w mieszkaniu, podobno miałem iść na imprezę urodzinową mojej sąsiadki. Byłem w garażu moim, mój tata mnie podwoził, i miałem szluga w kieszeni od buzy i zapalniczkę. Była godzina 21. Wyjeżdżaliśmy z garażu, i jak przejeżdżaliśmy przez miasto/miasteczko (w dali były polany) to było to bardzo kolorowe, był wieczór, byly kolorowe światła i to wyglądało jak jakaś inna cywilziacja, jak jakaś starożytna ale też trochę nowoczesna cywilizacja. Byliśmy na osiedlu moich dziadków. Byłem świadomy. była noc, ktoś biegł na górce po lewej i ktoś grał na perkusji. Wyrzuciłem zapalniczkę i papierosa bo mieliśmy wejść (wcześniej) Latałem. Tam był las i ścieżka po lewej i tam dalej polany.I droga. Powiedziałem "Speed 2!" potem speed 1. Było pięknie. Latałem jak superman w różne sposoby. w dali był jakiś szałaś i kobieta i mężczyzna, którzy chyba mieli łuki i chcieli nas zaatakować. tam był jakiś napis na "Z". Powiedziałem, "Hey spirit guides, can you give me a little sign according to my past life" i nagle z nikąd przyszedł mężczyzna, z włosami średniej długości/długimi, brązowymi, bez koszulki, umięśniony i wysoki, chyba na boso lub w sandałach, i z białym ręcznikiem owiniętym w okól jako talii. wyglądał trochę jak ktoś ze starożytnej Grecji/Rzymu. Na klatce piersiowej miał wytatuowany na czarno znak Ankh (symbol odrodzenia, życia wiecznego) i znak nieskończoności, i coś jeszcze chyba. Podał mi rękę, i potrząsłem ręką (handshake) i potem obiema rękami i odleciałem.





