29-01-2022, 06:46
Nie lubię odkopywać tego wątku, ale cóż...
Dzisiejszy "atak" był bardziej spod znaku dezorientacji niż paraliżującego lęku. Jak zwykle - budzę się, narasta lęk, poczucie odchodzenia od zmysłów. Zatem wstaję, próbuję rozchodzić, otwieram okno i staram się zaciągnąć zimnym powietrzem, żeby pobudzić sensorykę. Szybka runda do toalety i kiedy czuję się pewniej, siadam na łóżku. Czuję się senny, ale nie chcę zasypiać, bo w głowie jeszcze echem odbijają mi się gówniane myśli - ezoteryka, numerologia, moje nogi i ich kąt ułożenia stanowi liczbę tysięcy, którą kiedyś wykorzystywano w obliczeniach. Eksplorowałem chwilę ten stan, który wciąż był niepokojąco świeży, mimo że miałem już w większości jasną świadomość tego, co się dzieje. Zacząłem wtedy od podstaw - liczenia palców u rąk, u nóg, sumowania ich i pokazywania za ich pomocą różnych liczb. Jedyne, co chciałem sobie uzmysłowić, to fakt, że nie powaliło mnie do reszty. I w sumie to się udało.
Nawet sobie poradziłem i ostatecznie było po prostu dezorientująco nieprzyjemnie, bez większej paniki.
Dzisiejszy "atak" był bardziej spod znaku dezorientacji niż paraliżującego lęku. Jak zwykle - budzę się, narasta lęk, poczucie odchodzenia od zmysłów. Zatem wstaję, próbuję rozchodzić, otwieram okno i staram się zaciągnąć zimnym powietrzem, żeby pobudzić sensorykę. Szybka runda do toalety i kiedy czuję się pewniej, siadam na łóżku. Czuję się senny, ale nie chcę zasypiać, bo w głowie jeszcze echem odbijają mi się gówniane myśli - ezoteryka, numerologia, moje nogi i ich kąt ułożenia stanowi liczbę tysięcy, którą kiedyś wykorzystywano w obliczeniach. Eksplorowałem chwilę ten stan, który wciąż był niepokojąco świeży, mimo że miałem już w większości jasną świadomość tego, co się dzieje. Zacząłem wtedy od podstaw - liczenia palców u rąk, u nóg, sumowania ich i pokazywania za ich pomocą różnych liczb. Jedyne, co chciałem sobie uzmysłowić, to fakt, że nie powaliło mnie do reszty. I w sumie to się udało.
Nawet sobie poradziłem i ostatecznie było po prostu dezorientująco nieprzyjemnie, bez większej paniki.





