16-01-2022, 15:33
Szedłem, gdzieś na mieście. Schodziłem schodami do uliczki. Przy schodach było kilka reklam Biedronki, na każdej z nich dziewczyna z jaskrawożółtymi włosami. Już na dole zobaczyłem rzeczywistą dziewczynę "Biedronkę" o żółtych włosach. Sen się na chwilę urwał i powrócił (przez chwilę był w odcieniach szarości). Zobaczyłem ją idącą w lesie. Podszedłem do niej i wzięliśmy się za ręce. Wyszliśmy z jakiegoś sklepu czy skądś i się objęliśmy. Tak szliśmy uliczką. Trafiliśmy do nieznanego mi pokoju. Na ścianie były półki z różnymi rzeczami, a pod nimi łóżko. Zapisywałem sen w pliku tu.txt w folderze Earth. Zwinąłem jakoś ekran w kulkę i gdzieś schowałem. Przyszła ta dziewczyna z żółtymi włosami. Na półkach stały trzy figurki przedstawiające właśnie ją. Szybko je schowałem. Po czym i tak jej pokazałem. Ona coś mówiła o poduszkach, że i tak je weźmie. Do drzwi ktoś agresywnie się dobijał. Pomyślałem, że to jej znajomy czy ktoś taki. Ona szybko, gdzieś uciekła i sen zamienił się w koszmar. Zrobiło się czarno. Leżałem na swoim łóżku i gryzły mnie najeżone igłami duże pająki czy coś pająkopodobnego.
W innym śnie leżałem na prześcieradle, które było niby mapą. Do kogoś za fałdą prześcieradła powiedziałem, że przemierzam miasto. Za pomocą Google Maps na tym prześcieradle przeglądałem tą mapę. Jedno małe miasto zostało zaznaczone. To był Ełk. Tam właśnie leciałem. Już, gdy lądowałem, zauważyłem, że to są wiejskie tereny i chyba było tam zoo. Gdzieś wszedłem, okazało się to szkołą. Tam niby poszukiwali kogoś, aby narysował kółko na jakimś plakacie. No to wziąłem cyrkiel i mazaka i już miałem robić to kółko, gdy pani powiedziała, że to można by całkowicie przerobić. Kilka osób przyszło i mówiło co tam i jak można zmienić. Powiedziałem, aby lepiej znaleźli profesjonalnego grafika, który to zrobi. Potem szukałem plecaka. Wszedłem do jednej z dwóch zatłoczonych szatni od wf. Miał być w jasnym kolorze, biały albo szary. Ktoś mi pokazał, że tam taki leży na ławce, ale to nie był mój. Po chwili zorientowałem się, że przecież plecak mam na plecach i był chyba czarny. W następnej części snu w jakimś holu budowaliśmy dziwne konstrukcje. W jednym miejscu wisiało na ścianie dużo breloczków. Dalej, przy oknach były półki i rury, po których można było wejść. Na tych półkach było dużo książek i filmów dvd. Znalazłem książkę z jakimś filmem, na końcu była też zamieszczona wersja filmu na cienkiej kasecie vhs. Ktoś przyszedł i chciał to mi wziąć. Odłożyłem to na półkę "na później". Ktoś inny przyszedł. Bardzo dziwnie się zachowywał. Kładł kamienie na te rury, a ja je zrzucałem mówiąc, że tam nie mogą być. Zszedłem na dół. Ten ktoś strzelał czymś do gniazdka od prądu czy czegoś takiego. Chciałem mu to coś zabrać, ale był szybszy. W kilka osób go złapaliśmy, trzymałem go za nogi. Mówił jakieś brednie, że ktoś tam się powiesi. Później przyszło więcej osób i zaczęło rozmontowywać te półki i rury. Ktoś nawet zrzucił dwa doniczkowe kwiatki z parapetów pod sufitem. Wracałem z rodzicami. Pytałem się taty czy zabrał wszystkie breloczki. Tak. Chociaż jeden nie był nasz, nawet nie był breloczkiem tylko kolorową bransoletką. Oddaliśmy ją dziewczynce wchodzącej na schody. Bardzo się ucieszyła.
W innym śnie leżałem na prześcieradle, które było niby mapą. Do kogoś za fałdą prześcieradła powiedziałem, że przemierzam miasto. Za pomocą Google Maps na tym prześcieradle przeglądałem tą mapę. Jedno małe miasto zostało zaznaczone. To był Ełk. Tam właśnie leciałem. Już, gdy lądowałem, zauważyłem, że to są wiejskie tereny i chyba było tam zoo. Gdzieś wszedłem, okazało się to szkołą. Tam niby poszukiwali kogoś, aby narysował kółko na jakimś plakacie. No to wziąłem cyrkiel i mazaka i już miałem robić to kółko, gdy pani powiedziała, że to można by całkowicie przerobić. Kilka osób przyszło i mówiło co tam i jak można zmienić. Powiedziałem, aby lepiej znaleźli profesjonalnego grafika, który to zrobi. Potem szukałem plecaka. Wszedłem do jednej z dwóch zatłoczonych szatni od wf. Miał być w jasnym kolorze, biały albo szary. Ktoś mi pokazał, że tam taki leży na ławce, ale to nie był mój. Po chwili zorientowałem się, że przecież plecak mam na plecach i był chyba czarny. W następnej części snu w jakimś holu budowaliśmy dziwne konstrukcje. W jednym miejscu wisiało na ścianie dużo breloczków. Dalej, przy oknach były półki i rury, po których można było wejść. Na tych półkach było dużo książek i filmów dvd. Znalazłem książkę z jakimś filmem, na końcu była też zamieszczona wersja filmu na cienkiej kasecie vhs. Ktoś przyszedł i chciał to mi wziąć. Odłożyłem to na półkę "na później". Ktoś inny przyszedł. Bardzo dziwnie się zachowywał. Kładł kamienie na te rury, a ja je zrzucałem mówiąc, że tam nie mogą być. Zszedłem na dół. Ten ktoś strzelał czymś do gniazdka od prądu czy czegoś takiego. Chciałem mu to coś zabrać, ale był szybszy. W kilka osób go złapaliśmy, trzymałem go za nogi. Mówił jakieś brednie, że ktoś tam się powiesi. Później przyszło więcej osób i zaczęło rozmontowywać te półki i rury. Ktoś nawet zrzucił dwa doniczkowe kwiatki z parapetów pod sufitem. Wracałem z rodzicami. Pytałem się taty czy zabrał wszystkie breloczki. Tak. Chociaż jeden nie był nasz, nawet nie był breloczkiem tylko kolorową bransoletką. Oddaliśmy ją dziewczynce wchodzącej na schody. Bardzo się ucieszyła.





