07-11-2021, 13:18
Byłam studentką na starej uczelni. Czułam, że cofnęłam się w czasie i wiedziałam, że jest tam pewien profesor, którego później znałam i uczył mnie czegoś długie lata później. Przyjaźniliśmy się i pamiętałam, że już zmarł tak naprawdę, ale w tym czasie był jeszcze dość młody. Wszystko było starodawne. Stary gmach uczelni, stroje, jakiś taki nastrój. Wyszłyśmy z tłumem na zewnątrz. Koleżanka wstapiła do starej kobiety po swoje dziecko i przez jakieś krzaczory i stare uliczki doszłyśmy do kamienicy. Tam mieszkały jakieś kobiety które organizowały tajne spotkania. Wchodziłam po drewnianych schodach z czerwonym dywanem na piętro i obraz zaczął się oddalać, włączył się jakiś narrator i mnie wyrzuciło.





