05-09-2021, 20:00
Nie po latach - po prawie roku... a w sumie nawet się nie zdziwiłam jak zadzwonił - jakoś od razu sen mi się skojarzył i być może dzięki temu byłam spokojniejsza i dałam się wypowiedzieć... chociaż i łzy też były, ale jakoś lepiej teraz 
Ale za to kolejny pokopany sen dzisiaj. Były dwa ważne: w jednym widziałam same bardzo wysokie osoby i ten był dla mnie jakoś ważniejszy we śnie, ale niestety nie zapamiętałam.
Drugi natomiast był brutalny.
Byłam z innymi ludźmi w moim rodzinnym mieście. Nagle pojawili się ludzie z jakiegoś niebezpiecznego gangu i chcieli nas zabić. Jeden z nich był dosyć potężnie zbudowanym mężczyzną, miał rude włosy i brodę, jasną koszulkę z krótkim rękawem. Uciekać zaczęli wszyscy.
Ja z grupką osób uciekłam do budynku urzędu, na jego poddasze, które trochę wyglądało jakby tam był teatr. Wszyscy odczuli ulgę i poczuli się bardzo bezpiecznie. Tam były drzwi takie jak furtki do ogrodu (z metalowymi prętami, więc wszystko było przez nie widać). Ja stałam obok tych drzwi i nagle ten rudy mężczyzna z brodą zaczął chwytać za klamkę. Próbowałam złapać za klamkę od naszej strony, ale to było bez sensu. I tak nas widział. Wiedziałam we śnie, że już zabił kilka osób, które nie zdążyły uciec. Puściłam klamkę. Mężczyzna wszedł, a ja zaczęłam go uderzać jakimś prętem (który wyglądał trochę jak harpun). On się śmiał ze mnie, że mu krzywdy nie zrobię. Uderzałam w niego, raniłam go i ... zabiłam.... W pewnym momencie też dałam koleżance jakiś kij bejsbolowy i ta zaczęła go tłuc tak mocno, że aż mnie zdziwiło.
Później dałam wszystkim noże (niektóre z nich zakrwawione były - nie wiem skąd się wzięły). Dałam im te noże ponieważ wiedziałam, że musimy uciekać, gdyż reszta z gangu zacznie go szukać i przyjdą na górę..
Takie coś....

Ale za to kolejny pokopany sen dzisiaj. Były dwa ważne: w jednym widziałam same bardzo wysokie osoby i ten był dla mnie jakoś ważniejszy we śnie, ale niestety nie zapamiętałam.
Drugi natomiast był brutalny.
Byłam z innymi ludźmi w moim rodzinnym mieście. Nagle pojawili się ludzie z jakiegoś niebezpiecznego gangu i chcieli nas zabić. Jeden z nich był dosyć potężnie zbudowanym mężczyzną, miał rude włosy i brodę, jasną koszulkę z krótkim rękawem. Uciekać zaczęli wszyscy.
Ja z grupką osób uciekłam do budynku urzędu, na jego poddasze, które trochę wyglądało jakby tam był teatr. Wszyscy odczuli ulgę i poczuli się bardzo bezpiecznie. Tam były drzwi takie jak furtki do ogrodu (z metalowymi prętami, więc wszystko było przez nie widać). Ja stałam obok tych drzwi i nagle ten rudy mężczyzna z brodą zaczął chwytać za klamkę. Próbowałam złapać za klamkę od naszej strony, ale to było bez sensu. I tak nas widział. Wiedziałam we śnie, że już zabił kilka osób, które nie zdążyły uciec. Puściłam klamkę. Mężczyzna wszedł, a ja zaczęłam go uderzać jakimś prętem (który wyglądał trochę jak harpun). On się śmiał ze mnie, że mu krzywdy nie zrobię. Uderzałam w niego, raniłam go i ... zabiłam.... W pewnym momencie też dałam koleżance jakiś kij bejsbolowy i ta zaczęła go tłuc tak mocno, że aż mnie zdziwiło.
Później dałam wszystkim noże (niektóre z nich zakrwawione były - nie wiem skąd się wzięły). Dałam im te noże ponieważ wiedziałam, że musimy uciekać, gdyż reszta z gangu zacznie go szukać i przyjdą na górę..
Takie coś....





