21-08-2021, 17:16
9 dzień miesiąca
Chyba nie-LD, albo mała świadomość.
Byłem w ogromnym, drewnianym sierocińcu, z tego co pamiętam na wyspie.
Właścicielka/opiekunka, co zajmowała sie domem, powiedziała, żę nie jesteśmy aż tak biedni żeby ??? (zapomniałem)
Ona gotowała pyszne posiłki z ryżu, i robiła pyszne kanapki. Moja koleżanka z klasy, z tego co pamiętam W. Chciała stąd uciec. Też chciałem. Planowaliśmy uciec przez łazienkę, bo tam było wyjście. Raz byliśmy na spacerze w lesie. Biegaliśmy na schodach, na wyższe piętro, i jakiś starszy chłopak zauważył nas 2 razy. Robiliśmy kanapki na drogę w łazience. Próbowaliśmy uciec kilka razy. Raz byliśmy w łazience i jedliśmy te kanapki dość długo i siedzieliśmy aż było ciemno. Jakaś starsza pani/panie co chyba zarządza tym domem razem/pracuje tutaj zapytała nas raz dlaczego tak długo jesteśmy w łazience, nie wiedziała że chciemy uciec. (Nie daleko łazienki było wyjście?)
Zszedłem na dół, do salonu, tam był stolik i kanapa przy ścianie, i ta pani, ta właścicielka powiedziąła, że jest maltretowana, bita przez jej męża, i że ona cś chyba nie może wrócić, i że on ją żądzi. Od razu zapytałem się, czy mogę jej pomóc. I powiedziałem, że jedzenie jest pyszne. Z tego co pamiętam, W nie była wtedy przy mnie. I ją to za bardzo nie obchodziło - po prostu chciała uciec.
Nauczyłem się ważnej lekcji z tego snu.
Chyba nie-LD, albo mała świadomość.
Byłem w ogromnym, drewnianym sierocińcu, z tego co pamiętam na wyspie.
Właścicielka/opiekunka, co zajmowała sie domem, powiedziała, żę nie jesteśmy aż tak biedni żeby ??? (zapomniałem)
Ona gotowała pyszne posiłki z ryżu, i robiła pyszne kanapki. Moja koleżanka z klasy, z tego co pamiętam W. Chciała stąd uciec. Też chciałem. Planowaliśmy uciec przez łazienkę, bo tam było wyjście. Raz byliśmy na spacerze w lesie. Biegaliśmy na schodach, na wyższe piętro, i jakiś starszy chłopak zauważył nas 2 razy. Robiliśmy kanapki na drogę w łazience. Próbowaliśmy uciec kilka razy. Raz byliśmy w łazience i jedliśmy te kanapki dość długo i siedzieliśmy aż było ciemno. Jakaś starsza pani/panie co chyba zarządza tym domem razem/pracuje tutaj zapytała nas raz dlaczego tak długo jesteśmy w łazience, nie wiedziała że chciemy uciec. (Nie daleko łazienki było wyjście?)
Zszedłem na dół, do salonu, tam był stolik i kanapa przy ścianie, i ta pani, ta właścicielka powiedziąła, że jest maltretowana, bita przez jej męża, i że ona cś chyba nie może wrócić, i że on ją żądzi. Od razu zapytałem się, czy mogę jej pomóc. I powiedziałem, że jedzenie jest pyszne. Z tego co pamiętam, W nie była wtedy przy mnie. I ją to za bardzo nie obchodziło - po prostu chciała uciec.
Nauczyłem się ważnej lekcji z tego snu.





