08-06-2021, 13:09
Generalnie zastanawiam się jak z sumiennością twojej praktyki. Czy wciąż uzupełniasz dziennik snów? Czy wykonujesz TR'y tak samo sumiennie? Czy techniki do uzyskiwania LD wykonujesz regularnie? Czy twoje intencje dalej są nakierowane na uświadamianie, bycie obecnym i krytycznym wobec rzeczywistości i czy są przy tobie jak najczęściej?
Nie wiem czy moje spostrzeżenie jest słuszne, ale o swojej praktyce piszesz w czasie przeszłym i może brakuje w niej twardej regularności.
TR'y wykonuj częściej, co 10-20 minut. Nie pilnuj czasu i zegarka gdy je wykonujesz, wyrzuć wszelkie przypominacze o TR. Rób je intuicyjnie, gdy tylko sobie o nich przypomnisz. Możesz wykonać TR'a z odstępem nawet kilku minut, ale gdy przez jakiś czas o nich zapomnisz, np. przez 30 minut, to też je zrób. Osobiście uważam, że reguralność z odchyleniem 30-60 minut jest akceptowalna, ale lepiej jest je robić zbyt często niż zbyt rzadko. Pamiętaj też o tym, żeby to było zdrowe, a nie na siłę. TR'y mają być w twojej codzienności nawet, jak nie uzyskujesz LD. Nie wyrzucaj ich do kosza, chyba, że umiesz wejść do snu bezpośrednio korzystając z innych technik. Robisz TRy 3 miesiące i nic? Rób dalej. Robisz pół roku i LD są sporadyczne? Rób dalej. Nie odpuszczaj!
Koncentruj się na TR'ach, gdy je robisz. Co kilka TRów pamiętaj, że to może być właśnie moment, w którym śnisz. Nie czujesz, że to może być właśnie to? Podważ rzeczywistość w której jesteś. Wyobraź sobie, że nagle pojawiłaś się we śnie, a to co jest za tobą zniknęło. Liczy się ten moment, gdzie jesteś, co robisz, skąd się tu znalazłaś. To co było to może być konfabulacja senna, fałsz. Po minucie, dwóch takiej derealizacji, wróć do codzienności. Nie myśl na siłę o forsowaniu derealizacji, LD ma być tylko dodatkiem do codzienności, a nie codziennością. Jeśli nie jesteś w stanie poczuć tej derealizacji, przypomnij sobie jak się czułaś, gdy się pierwszy raz uświadomiłaś. Wynik pozytywny i pierwszy LD na pewno pamiętasz. Pamiętasz jak się czułaś, gdy zorientowałaś się, że miejsce, w którym jesteś jest snem? Pamiętasz co było przed uświadomieniem? To uczucie, które wtedy ci towarzyszyło, ma ci towarzyszyć przy TR. Jak najczęściej.
Dodatkowo obserwuj rzeczywistość na codzień i bądź przy codziennych czynnościach.
Prowadź dziennik snów. Gdy go uzupełniasz, koncentruj się na odczuciach snu. Gdy czegoś nie pamiętasz, pomyśl, co wtedy mogło się stać. Możesz też wzbogacić swoje wpisy właśnie o takie fałszywe wstawianie.
Dziennik snów ma naprowadzić twoją uwagę na świat marzeń sennych i ma pomóc znaleźć znaki senne. Znaki senne w łatwy sposób mogą cię uświadomić. Naprowadzenie uwagi na sny poprawi pamięć snów, może pokazać ci, że faktycznie sny mogą być fizycznym doświadczeniem i miejscem, do którego możesz wejść.
Pamiętaj też o intencji LDkowania. Co chcesz przez to osiągnąć, czy w jakiś sposób cię rozwinie. Nie eksperymentuj tyle z technikami, tylko skup się na podstawach. Z innymi technikami bym próbował dopiero wtedy, gdy opanujesz podstawy. Pamiętaj o regularności, sumienności, daj sobie conajmniej te 3-6 miesięcy ciągłej praktyki. Ja gdy rozpoczynałem praktykę LD i teraz po powrocie przez pierwsze tygodnie czułem zmęczenie i znużenie tyloma zasadami. Jak czujesz zmęczenie, wypalenie, brak chęci do tylu zasad po kilku dniach to jesteś na dobrej drodze, bo zachodzą fizyczne zmiany w twoim umyśle. Umysł jest plastyczny i z czasem to wchodzi już do codzienności. Teraz jest mi łatwiej, tobie też będzie. No i pamiętaj też, że każde doświadczenie LD i sen mogą być indywidualnym doświadczeniem. Nie kupisz umiejętności LD i sumienności za żadne pieniądze. To nie skill, którego nauczysz się tak o jak programowania czy gry w szachy. Uważam, że to bardziej subtelne doświadczenie i musisz obserwować swoje poczynania, co na ciebie działa.
Nie wiem czy moje spostrzeżenie jest słuszne, ale o swojej praktyce piszesz w czasie przeszłym i może brakuje w niej twardej regularności.
TR'y wykonuj częściej, co 10-20 minut. Nie pilnuj czasu i zegarka gdy je wykonujesz, wyrzuć wszelkie przypominacze o TR. Rób je intuicyjnie, gdy tylko sobie o nich przypomnisz. Możesz wykonać TR'a z odstępem nawet kilku minut, ale gdy przez jakiś czas o nich zapomnisz, np. przez 30 minut, to też je zrób. Osobiście uważam, że reguralność z odchyleniem 30-60 minut jest akceptowalna, ale lepiej jest je robić zbyt często niż zbyt rzadko. Pamiętaj też o tym, żeby to było zdrowe, a nie na siłę. TR'y mają być w twojej codzienności nawet, jak nie uzyskujesz LD. Nie wyrzucaj ich do kosza, chyba, że umiesz wejść do snu bezpośrednio korzystając z innych technik. Robisz TRy 3 miesiące i nic? Rób dalej. Robisz pół roku i LD są sporadyczne? Rób dalej. Nie odpuszczaj!
Koncentruj się na TR'ach, gdy je robisz. Co kilka TRów pamiętaj, że to może być właśnie moment, w którym śnisz. Nie czujesz, że to może być właśnie to? Podważ rzeczywistość w której jesteś. Wyobraź sobie, że nagle pojawiłaś się we śnie, a to co jest za tobą zniknęło. Liczy się ten moment, gdzie jesteś, co robisz, skąd się tu znalazłaś. To co było to może być konfabulacja senna, fałsz. Po minucie, dwóch takiej derealizacji, wróć do codzienności. Nie myśl na siłę o forsowaniu derealizacji, LD ma być tylko dodatkiem do codzienności, a nie codziennością. Jeśli nie jesteś w stanie poczuć tej derealizacji, przypomnij sobie jak się czułaś, gdy się pierwszy raz uświadomiłaś. Wynik pozytywny i pierwszy LD na pewno pamiętasz. Pamiętasz jak się czułaś, gdy zorientowałaś się, że miejsce, w którym jesteś jest snem? Pamiętasz co było przed uświadomieniem? To uczucie, które wtedy ci towarzyszyło, ma ci towarzyszyć przy TR. Jak najczęściej.
Dodatkowo obserwuj rzeczywistość na codzień i bądź przy codziennych czynnościach.
Prowadź dziennik snów. Gdy go uzupełniasz, koncentruj się na odczuciach snu. Gdy czegoś nie pamiętasz, pomyśl, co wtedy mogło się stać. Możesz też wzbogacić swoje wpisy właśnie o takie fałszywe wstawianie.
Dziennik snów ma naprowadzić twoją uwagę na świat marzeń sennych i ma pomóc znaleźć znaki senne. Znaki senne w łatwy sposób mogą cię uświadomić. Naprowadzenie uwagi na sny poprawi pamięć snów, może pokazać ci, że faktycznie sny mogą być fizycznym doświadczeniem i miejscem, do którego możesz wejść.
Pamiętaj też o intencji LDkowania. Co chcesz przez to osiągnąć, czy w jakiś sposób cię rozwinie. Nie eksperymentuj tyle z technikami, tylko skup się na podstawach. Z innymi technikami bym próbował dopiero wtedy, gdy opanujesz podstawy. Pamiętaj o regularności, sumienności, daj sobie conajmniej te 3-6 miesięcy ciągłej praktyki. Ja gdy rozpoczynałem praktykę LD i teraz po powrocie przez pierwsze tygodnie czułem zmęczenie i znużenie tyloma zasadami. Jak czujesz zmęczenie, wypalenie, brak chęci do tylu zasad po kilku dniach to jesteś na dobrej drodze, bo zachodzą fizyczne zmiany w twoim umyśle. Umysł jest plastyczny i z czasem to wchodzi już do codzienności. Teraz jest mi łatwiej, tobie też będzie. No i pamiętaj też, że każde doświadczenie LD i sen mogą być indywidualnym doświadczeniem. Nie kupisz umiejętności LD i sumienności za żadne pieniądze. To nie skill, którego nauczysz się tak o jak programowania czy gry w szachy. Uważam, że to bardziej subtelne doświadczenie i musisz obserwować swoje poczynania, co na ciebie działa.
Drogi wszechświecie, ześlij nam potężne LDki i niezwykłą pamięć snów.





