i-Sen.pl - Polskie Forum Świadomego Śnienia
Mój start z LD - Wersja do druku

+- i-Sen.pl - Polskie Forum Świadomego Śnienia (https://i-sen.pl)
+-- Dział: Świadome śnienie - LD (https://i-sen.pl/Forum-Swiadome-snienie-LD--9)
+--- Dział: Pytania i problemy (https://i-sen.pl/Forum-Pytania-i-problemy--15)
+--- Wątek: Mój start z LD (/Temat-Moj-start-z-LD--4927)

Strony: 1 2


Mój start z LD - Selenna - 07-06-2021

Moja przygodę z LD zaczęłam ponad rok temu, pierwszy raz wpadłam na artykuł o świadomym śnieniu i sama zapragnęłam śnic świadomie. Zaczęłam wiec przeglądać strony na ten temat postanowiłam założyć dziennik snów, robiłam TRy praktycznie co 30 minut, efektem było że w nocy tego dnia po przebudzeniu miałam swój pierwszy świadomy sen, był mega wyraźny dokładny, dźwięki, zapachy - na początku nawet nie wiedziałam że to właśnie jest to - trwał dłuższa chwile ale nie wiem czemu odruchowo zrobiłam TR i albo to była końcówka remu albo to przeszkodziło i mnie wyrzuciło - w każdym razie po obudzeniu byłam niesamowicie podekscytowana z jeszcze większym zapałem robiłam wszystko, chciałam znowu tego doświadczyć.
Codziennie uzupełniałam dziennik snów, choć nie były wyraźne i to były strzępy ale pisałam. Zdarzało się że po obudzeniu nie mogłam sobie przypomnieć co mi się śniło leżałam i męczyłam się wtedy, byłam rozżalona i zła na siebie. Po kilku dniach pod rząd gdzie nie byłam w stanie zapamiętać snu postanowiłam wykupić mój pierwszy kurs. Rzetelnie robiłam wszystko tak jak było w kursie ale wielu rzeczy nie rozumiałam, wizualizacje mnie przerastały. Wiedziałam niby co mam wizualizować ale po prostu tego nie widziałam, a mówienie sobie w myślach co widzę wydawało mi się że to nie tak ma wyglądać to powinien być cały obraz który stworzyłam. Dobiłam do pól roku po jakimś czasie wskoczyłam znowu w pamiętanie snów i dzień w dzień zapisywałam wszystko ale nie udało mi się osiągnąć już nigdy LD. Z kursem przechodziłam całą drogę od relaksacji po ruchy gałek ocznych, senne spłycanie oddechu, później wizualizacje i czekałam na te nieszczęsne hipnagogi które za nic się nie pokazywały, leżałam godzinę, dwie, zawieszona niby we śnie ale jednak bez snu, niesamowicie mnie to frustrowało - teraz wiem że presja jaką nakładałam na siebie wcale nie pomagała. Któregoś dnia się udało na ułamki sekund weszłam w świadomy sen ale był inny mniej wyraźny, wymuszony coś co chciałam zrobić musiałam włożyć dużo wysiłku, komendy nie pomagały kręcenie w kółko też nie. Zaczęłam myśleć że to jednak chyba nie dla mnie, że może coś robię nie tak. Nie chciałam się jeszcze poddać te pól roku jednak coś dało, więc dotarłam do kolejnego kursu z nadzieją że tym razem się uda, ale było tylko gorzej. To czego się dowiedziałam z pierwszego wyglądało zupełnie inaczej, bardziej chaotycznie, sama już nie wiedziałam co robię dobrze, a co źle. Tak więc trwałam w tej dziwnej pętli. Nie miałam od tamtego czasu LD, nie udało mi się odzyskać świadomości we śnie. Zaczęłam czerpać przyjemność z samych snów, czasami potrafiłam zapisać naprawdę sporo, a czasami mniej ale zawsze mnie to uszczelinawiało. Choć czułam niedosyt i zazdrościłam osobą które nie muszą się wysilać, a i tak maja LD. Podczas kolejnej z prób WBTB trafiłam tutaj na forum powiedziałam czemu by nie, a nóż  ktoś tez ma takie same przejścia jak ja, może się jakoś naprostuje i będę wiedzieć co jednak robić dobrze, a co mi przeszkadza. Tak bardzo nie chcę wyrzucić tego roku, naprawdę sporo zrobiłam (a przynajmniej tak myślę). Widziałam że tutaj też jest jakiś kurs więc go przerobię. Zrobię sobie jakaś tygodniową przerwę i zacznę od nowa. Jeszcze nie zdecydowałam ale jeśli ktoś z Was ma jakieś rady od czego zacząć (ponownie), co zmienić i jak się teraz za to zabrać będę wdzięczna za każdą sugestie lub kierunek  8->


RE: Mój start z LD - incestus - 07-06-2021

Ja bym polecił skupienie się na samym WBTB. Z tego co piszesz twoje próby były błędnie ustawione, byłaś rozbudzona i nie docierałaś ani do snu ani do hipnagogów. Czasy WBTB powinno się układać indywidualnie, miareczkując i badając efekty. Grunt to uzyskanie stanu, w którym uwaga walczy ze stanem senności a trwanie w czuwaniu zawęża jej zasięg. Każda próba utrzymywania się w takim zawieszeniu wpływa wymiernie na prawdopodobieństwo LD w następowym śnie, nie trzeba więc od razu napinać się na pełnego WILDa. Zachęcam do założenia dziennika snu z opisem podejmowanych prób WBTB, podpowiemy co można usprawnić na bieżąco :)


RE: Mój start z LD - Dream Walker - 08-06-2021

Generalnie zastanawiam się jak z sumiennością twojej praktyki. Czy wciąż uzupełniasz dziennik snów? Czy wykonujesz TR'y tak samo sumiennie? Czy techniki do uzyskiwania LD wykonujesz regularnie? Czy twoje intencje dalej są nakierowane na uświadamianie, bycie obecnym i krytycznym wobec rzeczywistości i czy są przy tobie jak najczęściej?

Nie wiem czy moje spostrzeżenie jest słuszne, ale o swojej praktyce piszesz w czasie przeszłym i może brakuje w niej twardej regularności. 

TR'y wykonuj częściej, co 10-20 minut. Nie pilnuj czasu i zegarka gdy je wykonujesz, wyrzuć wszelkie przypominacze o TR. Rób je intuicyjnie, gdy tylko sobie o nich przypomnisz. Możesz wykonać TR'a z odstępem nawet kilku minut, ale gdy przez jakiś czas o nich zapomnisz, np. przez 30 minut, to też je zrób. Osobiście uważam, że reguralność z odchyleniem 30-60 minut jest akceptowalna, ale lepiej jest je robić zbyt często niż zbyt rzadko. Pamiętaj też o tym, żeby to było zdrowe, a nie na siłę. TR'y mają być w twojej codzienności nawet, jak nie uzyskujesz LD. Nie wyrzucaj ich do kosza, chyba, że umiesz wejść do snu bezpośrednio korzystając z innych technik. Robisz TRy 3 miesiące i nic? Rób dalej. Robisz pół roku i LD są sporadyczne? Rób dalej. Nie odpuszczaj!

Koncentruj się na TR'ach, gdy je robisz. Co kilka TRów pamiętaj, że to może być właśnie moment, w którym śnisz. Nie czujesz, że to może być właśnie to? Podważ rzeczywistość w której jesteś. Wyobraź sobie, że nagle pojawiłaś się we śnie, a to co jest za tobą zniknęło. Liczy się ten moment, gdzie jesteś, co robisz, skąd się tu znalazłaś. To co było to może być konfabulacja senna, fałsz. Po minucie, dwóch takiej derealizacji, wróć do codzienności. Nie myśl na siłę o forsowaniu derealizacji, LD ma być tylko dodatkiem do codzienności, a nie codziennością. Jeśli nie jesteś w stanie poczuć tej derealizacji, przypomnij sobie jak się czułaś, gdy się pierwszy raz uświadomiłaś. Wynik pozytywny i pierwszy LD na pewno pamiętasz. Pamiętasz jak się czułaś, gdy zorientowałaś się, że miejsce, w którym jesteś jest snem? Pamiętasz co było przed uświadomieniem? To uczucie, które wtedy ci towarzyszyło, ma ci towarzyszyć przy TR. Jak najczęściej.

Dodatkowo obserwuj rzeczywistość na codzień i bądź przy codziennych czynnościach. 

Prowadź dziennik snów. Gdy go uzupełniasz, koncentruj się na odczuciach snu. Gdy czegoś nie pamiętasz, pomyśl, co wtedy mogło się stać. Możesz też wzbogacić swoje wpisy właśnie o takie fałszywe wstawianie.
Dziennik snów ma naprowadzić twoją uwagę na świat marzeń sennych i ma pomóc znaleźć znaki senne. Znaki senne w łatwy sposób mogą cię uświadomić. Naprowadzenie uwagi na sny poprawi pamięć snów, może pokazać ci, że faktycznie sny mogą być fizycznym doświadczeniem i miejscem, do którego możesz wejść. 

Pamiętaj też o intencji LDkowania. Co chcesz przez to osiągnąć, czy w jakiś sposób cię rozwinie. Nie eksperymentuj tyle z technikami, tylko skup się na podstawach. Z innymi technikami bym próbował dopiero wtedy, gdy opanujesz podstawy. Pamiętaj o regularności, sumienności, daj sobie conajmniej te 3-6 miesięcy ciągłej praktyki. Ja gdy rozpoczynałem praktykę LD i teraz po powrocie przez pierwsze tygodnie czułem zmęczenie i znużenie tyloma zasadami. Jak czujesz zmęczenie, wypalenie, brak chęci do tylu zasad po kilku dniach to jesteś na dobrej drodze, bo zachodzą fizyczne zmiany w twoim umyśle. Umysł jest plastyczny i z czasem to wchodzi już do codzienności. Teraz jest mi łatwiej, tobie też będzie. No i pamiętaj też, że każde doświadczenie LD i sen mogą być indywidualnym doświadczeniem. Nie kupisz umiejętności LD i sumienności za żadne pieniądze. To nie skill, którego nauczysz się tak o jak programowania czy gry w szachy. Uważam, że to bardziej subtelne doświadczenie i musisz obserwować swoje poczynania, co na ciebie działa.


RE: Mój start z LD - Selenna - 08-06-2021

Tymoteusz jak najbardziej dalej prowadzę dziennik snów i w sumie w jakiś sposób w zwykłych snach odnajduje frajdę. Jeśli chodzi o TR też je wykonuje, nigdy nie używałam żadnych przypominajek jak sobie przypomnę to po prostu je robię choć przyznaje czasem jak jestem zajęta to ciężko mi o tym pamiętać i zdarza się że wykonam jeden na dwie godziny. Po roku czasu już kilka razy czułam zwątpienie ale jakoś nigdy nie poddaje się, zawsze szkoda mi było odrzucić ten czas który poświeciłam, wiem że mi się uda tylko widać coś robię nie tak skoro cały rok pracy i zaangażowania, a tylko jeden skromny LD zaraz na początku i coś bliżej niezidentyfikowanego w połowie. Jedyny plus jest taki że przez ten czas nie miałam koszmarów, a nieraz się zdarzały, teraz jakimś dziwnym trafem jak czuje we śnie że coś złego się zadzieje to albo tam nie idę albo się wybudzam. 

Jeśli chodzi o WBTB jak najbardziej popracuje nad tymi czasami może faktycznie zbyt szybko się budzę bo zazwyczaj po 4,5h co za tym idzie zbyt szybko zasypiam i nigdy nie doczekałam do hipnagogów, albo jestem zbyt podekscytowana i niszczę pobudzeniem próby  :( oczywiście pójdę za Twoją radą Incestus i założę też tutaj dziennik snów, choć szczerze mówiąc nie mam jeszcze pomysłu jak to zrobić muszę podglądnąć innych jak to u nich wygląda :)


RE: Mój start z LD - Dream Walker - 08-06-2021

A jak u ciebie z próbami derealizacji w trakcie TR'ów i uzupełnianiem snów o własne, drobne wątki?


RE: Mój start z LD - Selenna - 08-06-2021

Od zawsze moja pięta Achillesową była derealizacja i wizualizacja, wszystko to co powinnam sobie wyobrazić nie przychodzi mi łatwo, nigdy nie wiem na jakiej płaszczyźnie to robić. W jednym z kursów było że najgorszym pomysłem jaki można mieć podczas zasypiania i prób Ld to patrzeć na swoje powieki, wszystko dobrze tylko gdzie więc patrzeć i jak? Tego jeszcze nie wiem ale kiedyś to wypracuje :)
Odkąd zaczęłam z świadomymi snami na każdym kroku podważałam rzeczywistość, przeszło mi przez myśl że to właśnie dlatego mi nic nie wychodzi gdyż nie jestem pewna czy umiem się przekonać że to w tej chwili akurat jest rzeczywistość. 
Nie robię TRów automatycznie zawsze się nad nimi zastanawiam, zatrzymuje się na chwilę pytam czy to sen - tylko pytanie czy to wystarcza. Natomiast nie bardzo rozumiem co masz na myśli mówiąc "uzupełnianie snów o własne wątki" nie odzyskałam świadomości we śnie nigdy, więc nie wiem jak miałabym to zrobić, no chyba że masz na myśli czas po przebudzeniu i w ciągu dnia czy rozmyślam o snach i rozbudowuje ich fabule. Jeśli to masz na myśli to tak zdaza mi się 'przerabiac' swoje sny tak jakbym chciała je widzieć.


RE: Mój start z LD - Dream Walker - 08-06-2021

Jeśli chodzi o samą derealizację to ona mi się kojarzy z momentem uświadomienia we śnie. Ja czuję wtedy bardzo specyficzne odczucie i utożsamiam się z nim za dnia próbując wizualizować, że to jest właśnie ten moment, w którym ja śnię i się uświadomiam. Nie miałaś kiedyś tak, że się zamyśliłaś lub gdy zasypiałaś ogarnęłaś w pewnym momencie, że odpłynęłaś za myślami i nie było cię przez chwilę? Do odczucia odpłynięcia dodaj jeszcze pytanie "gdzie ja jestem? co ja tu robię?".  To może być odczucie podobne do zakłopotania. Nie pamiętasz jak się czułaś kiedy ostatnio się uświadomiłaś we śnie? Spróbuj skoncentrować się na tym co czułaś. Emocje są najistotniejsze w wizualizacji. To jak na ciebie coś działa. Nie szukaj w wizualizacji interpretacji obrazu lub słuchu na początku. 

Nie utożsamiaj się ze stwierdzeniem, że twoją piętą achillesową coś jest. To jest bardzo subtelne odczucie i je wypracujesz. Nie musisz go do niczego porównywać, tu nie o to chodzi, aby móc to opisać słowami, masz to czuć, nie widzieć i opisywać. 

Wątki fabuły staraj się uzupełniać o to co mogło być. Jeśli chciałabyś, aby tak było i czujesz, że tak było, to też ok. Dla prostego przykładu wyobraź sobie sytuację w której znajdujesz się w galerii, idziesz przed siebie i w pewnym momencie orientujesz się, że kupujesz jogurty i stoisz przy kasie, a potem nagle idziesz przez pasy na parkingu. Logiczne jest, że doszło do przeskoku, ale sen jest trochę jak potok skojarzeniowy. Może idąc prosto ujrzałaś kogoś z koszykiem? Wtedy to by wyjaśniało co robisz w sklepie, bo zostało ci narzucone skojarzenie. Może stojąc przy kasie ujrzałaś przez okno albo usłyszałaś samochód? Wtedy by cię przeniosło na parking. Może po prostu szłaś i się zamyśliłaś, a twoją intencją było coś kupić? Może w ciągu dnia czułaś pośpiech, a samochód kojarzy ci się z szybkim i wygodnym transportem? To może wydawać się trudne na początku, ale z czasem zauważysz, że to właśnie się działo we śnie. Ujrzałaś w galerii kogoś z koszykiem i nagle bam, przypominasz sobie fragment snu, co było dalej, jak się dostałaś do sklepu itd. 

Im dłużej będziesz przebywać we śnie tym naturalniejsze stanie się dla ciebie to, że rzeczywistość różni się od snu kilkoma szczegółami. Zobaczysz te różnice i wtedy pewne elementy staną się dla ciebie prostsze. To w jaki sposób przekonujesz się czy jesteś w rzeczywistości to są właśnie TR'y, jasny umysł i stabilne otoczenie.


RE: Mój start z LD - incestus - 08-06-2021

Podczas zasypiania zmysł wzroku znieczula się, zmęczone oczy rotują się ku górze, co daje czasem wrażenie zamykania powiek za już zamkniętymi oczami. W takim stanie można widzieć nie patrząc. Hipnagogi są właśnie przejawem odchodzenia zmysłu wzroku w spoczynek, to wizualne przebłyski z wnętrza głowy, później stanowiące fragmenty snu. Próba skupienia wzroku, wpatrzenia się w nie - ponownie aktywuje zmysł wzroku, rozbudza umysł, co natychmiast rozprasza hipnagogi i kształtujący się sen. 
Tak więc podczas zasypiania w ogóle nie angażujemy wzroku, po WBTB powinniśmy być na tyle zmęczenie, że oczy rotują się. Cała praca w WILD obraca się wokół samego aparatu uwagi, koncentracji, niekiedy łatwiej jest zignorować hipnagogi.


RE: Mój start z LD - Selenna - 09-06-2021

"Nie utożsamiaj się ze stwierdzeniem, że twoją piętą achillesową coś jest. To jest bardzo subtelne odczucie i je wypracujesz. Nie musisz go do niczego porównywać, tu nie o to chodzi, aby móc to opisać słowami, masz to czuć, nie widzieć i opisywać" - widzisz Tymoteusz nigdy nie zastanawiałam się nad tym w ten sposób, zawsze myślałam że dokąd nie będę w stanie opisać czegoś słowami to nie wyjdzie tak jak ma to wyglądać, nie rozważałam nad tym co czuję tylko co widzę albo czego nie widzę.
Z kolei to co mówisz Incestus że"Próba skupienia wzroku, wpatrzenia się w nie - ponownie aktywuje zmysł wzroku, rozbudza umysł, co natychmiast rozprasza hipnagogi i kształtujący się sen" w obu kursach było wskazanie że gdy tylko pojawią się hipnagogi albo przebłyski trzeba za nimi podążać i wcielać je w swoje wizualizacje i tylko w ten sposób można wejść w Wilda.
Jestem Wam niesamowicie wdzięczna za te podpowiedzi i wskazania na co zwracać uwagę mam teraz zupełnie inne spojrzenie na niektóre rzeczy :)


RE: Mój start z LD - incestus - 09-06-2021

Hipnagogi nie są bezwzględnie konieczne do wejścia w sen, a jeżeli już się je wykorzystuje, to "podążanie" za nimi polega wyłącznie na otoczeniu ich polem uwagi, zauważanie je. Nie mówię tu nawet o koncentrowaniu się na nich, bo skupienie uwagi często odruchowo angażuje skupienie oczu. Obsewacja hipnagogów podczas WILD powinna bardziej wyglądać jak np rozmarzone i niedbałe patrzenie na taflę wody i bycie świadomym poruszających się na brzegu pola widzenia liści. Trzeba sobie zobrazować jak tak patrzeć, żeby nie wpatrzeć się w liść, kiedy ten podpłynie na środek pola widzenia.  

Jest wiele lepszych alternatyw od hipnagogów jako kotwice zresztą