14-04-2021, 19:42
Mam mały update. Od pewnego czasu i owszem robię wilda, ale jeśli po pewnym czasie dalej nie mam zbytnio senności to robię jedynie ssild-a i staram się w miarę szybko zasnąć. Tak też wczoraj po wbtb już byłam dość blisko. Stwierdziłam ze nie będę się za bardzo rozbudzać, jak to zazwyczaj robię czytając dziennik snów wyłączyłam budzik, chwilę się pokręciłam aby znaleźć dobra pozycję i też wybrałam inną kotwice niż wcześniej - zamiast oddechu skupiłam się na mikro ruchach palców i odczucie było zupełnie inne, zaczęły się pierwsze hipnagogi, oraz swędzenie tu czy tam, ale ignorowałam to. Niestety zanim solidnie zaczął się paraliż przysenny odpłynęłam, ale widocznie jestem na lepszym szlaku niż wcześniej, bo różnica była zauważalna. Kwestią może być też to że zmieniłam nieco czas budzika - 4 godziny i 20 minut od czasu zaśnięcia. Będę z tym jeszcze kombinować





