24-03-2021, 17:51
Już kilka razy w ciągu ostatniego tygodnia próbowałam wilda(od razu powiem ze mam dość regularny system snu, kładę się na ogół w okolicach północy, z ewentualnymi zawahaniami o pół godziny w te czy we w te, pobudkę do WBTB przed WILD-em mam ustawioną tak że daję ją na 4 i pół h + pół h na zaśnięcie , czyli łącznie po 5 h od momentu położenia się do wyrka, a pobudkę mam o 9). Problemem jest to że kiedy już budzik(który tez raczej nie jest zbyt głośny, głównie budzi wibracjami i wyłącza się sam po 30 sekundach od włączenia)zostanie wyłączony, ja się ułożę i skupię się na kotwicy-oddechu, to ile bym nie leżała skupiając się na oddechu tak praktycznie nic się nie dzieje, zero hipnagogów, zero wibracji czy mrowienia kończyn, czy jakichkolwiek innych objawów nadchodzącego paraliżu przysennego, jedyne co się zdarza to lekkie odrętwienie i ociężałość kończyn. Potrafię tak często leżeć i ponad godzinę i nic, do czasu gdy mija tyle czasu że jest już w pełni jasno, wiec rezygnuje z kotwicy i idę normalnie spać aby jakkolwiek się wyspać. Chcę się skupić przez pewien czas na WILD-zie, bo wiem że mimo jej trudności to bardzo dobra technika, ale kiedy po raz kolejny ma się problem z tym aby w ogóle zaczęły się hipnagogi czy paraliż przysenny to potrafi być to irytujące. Myślałam o ewentualnym kombinowaniu z ustawieniem budzika aby dzwonił wczesniej czy później i zapewne nawet dziś cos z tym pokombinuję, ponieważ podejrzewam że powodem moze być zbytne rozbudzenie spowodowane złym czasem pobudki, ale z chęcią usłysze opinię i rady od was ^^.





