10-02-2021, 01:34
Wracam z kilkumiesięczną przerwą, mam nadzieję, że w końcu wezmę się za siebie...
Uwaga: Od tygodni czasami biorę melatoninę na sen. Zauważyłem, że po jej wzięciu, oczywiście łatwiej się zasypia, ale też budzę się czasami w nocy. Na początku było skromnie nawet nie zauważałem, lecz dzisiaj obudziłem się 5 razy, za każdym razem idealnie pamiętam swój sen (oczywiście były inne), lecz ostatni zapamiętałem(może nie dokładnie) do tej pory.
Byliśmy w jakimś zamkniętym pomieszczeniu, na pierwszy rzut oka wyglądała to jak sala lekcyjna, tylko, że bez ławek i zielonych tablic.
Byłem z moją nowo poznaną dobrą koleżanką (Dominiką), wyglądało na to, że byliśmy razem.
Całowaliśmy się, przytulaliśmy się, i mówiliśmy czułe słówka. Tutaj trochę nie pamiętam, ale nagle zjawiliśmy się w moim domu, dom był prawie pełen, ja byłem ubrany w garnitur witałem wszystkich gości, a oni z nieznajomego mi powodu gratulowali mi, i życzyli szczęścia na nowej drodze życia.
Byłem bardzo skonsternowany, ale szczęśliwy (jak to w niewiedzy). Gdy otwierałem balkonowe drzwi, uważnie poprzyglądałem się twarzom osób, które na tym balkonie były i piły szampana. Nie znałem tych osób. Nie wiem, jakim sposobem, ale uznałem to za znak (że nie wpuściłbym na jakieś przyjęcie osób których nie znam do domu), że jest to sen. Nie zrobiłem TR'a więc nie byłem "do końca" świadomy.
Postanowiłem, że najlepszym sprawdzeniem tego czy jest to sen, będzie powiedzenie im, że ja wiem, że śnię.
Jak pomyślałem, tak zrobiłem i mówię jakiejś dziewczynie na balkonie, że wiem, że to jest sen.
Ona na to żebym poszedł za nią. Głupie z jej strony bo balkon ma wymiary 0,6 m x 3 m więc nie jest zbyt duży.
Usiadła na parapecie, i wzięła moją dłoń i kazała bym ją pomacał, po cycku i ją pocałował. Zrobiłem to niechętnie i wtedy przypomniałem sobie, że mam dziewczynę [(Dominikę) to kolejny sygnał, że nadal byłem powiedzmy zanurzony we śnie, bo in real life nie mam dziewczyny i bym o tym wiedział, gdybym w 100% się "obudził"]
Odtrąciłem ją, ona tylko uśmiechnęła się pewnie, i powiedziała, że "To twój ślub debilu", nagle usłyszałem płacz i widzę jak Dominika ucieka do toalety.
Pobiegłem prędko za nią, w tym momencie miałem totalny mix uczuć, jednocześnie strach, bo ślub w wieku 16 lat, no serio, a z drugiej niesamowite szczęście, naprawdę nigdy nie czułem, żeby kiedykolwiek jakieś uczucie przepełniało moje ciało w pełni, a tak było w tamtej chwili, oraz smutek, żal do samego siebie, bo dopuściłem do zranienia osoby na której mi zależało.
Otworzyłem prędko drzwi od łazienki, wszedłem i zamknąłem za sobą, widzę tam ją... Cała zapłakana, makijaż mocno rozmazał się od łez, usta jej dygoczą, w pomiętolonej sukni ślubnej, bez jednego obcasa... a mimo to nadal pozostaje najpiękniejszą osobą jaką kiedykolwiek widziałem.
Podszedłem do niej, ona upada płacząc, ja ją łapie i w ostatniej chwili usiadłem się na pokrywę zasłaniającą toaletę.
Mówię do niej
- Dominika, co się stało?
Nic nie odpowiedziała, znowu zapytałem ją
- Słuchaj wiem, że przeze mnie masz teraz dużo na głowię, ale nie sądzisz, że jesteśmy trochę za młodzi na ślub?
- E (chlip) No ... trochę jesteśmy...
- Chyba to nic złego, że chce trochę z tym zaczekać co nie?
- No tak, (chlip) Próbowałam to powiedzieć moim rodzicom, lecz oni nalegają, żebyśmy się pobrali (Krótki płacz), a poza tym, idź do tej twojej kur..
- Ale o czym ty znowu gadasz?! O tej dziewczynie na balkonie? Weź przestań, ona nawet mi się nie podoba, nie wiem czemu ją pocałowałem.
- Ta akurat, pewnie dlatego, że jest ładniejsza ode mnie, Prawda!?
- Żartujesz?! Jesteś najlepszą i najpiękniejszą rzeczą, jaka mi się przytrafiła, nie potrafiłbym bez ciebie żyć!
- Naprawdę? Czyli jednak mnie kochasz?
- Zawsze, Nigdy nie przestałem...
W tym momencie się pocałowaliśmy, i narastało we mnie, takie mocne uczucie radości, oraz szczęścia, że obudziłem się z bijącym sercem.
Wiem, że koniec jak z taniego romantyka, ale nic nie poradzę, taki był mój sen, na końcu trochę cringowy, ale generalnie bardzo porządny w budowie, a to co się przez niego wydarzyło to jest jakiś nonsens.
Generalnie zawsze uważałem Dominikę jaką bardzo fajną koleżankę i nic więcej. Jednak przez ten sen się chyba... zakochałem. Stałem się mocną o nią zazdrosny. Nie mogą opisać jak mocno zdenerwowany byłem, kiedy zaśmiała się z żartu jakiegoś kolesia, a z mojego nie. Mam chwilę, że nie mogę przestać o niej myśleć. To było moim powodem do napisania i wrócenia znowu z zapisywaniem snów. Naprawdę, jeśli sny mają taką moc, to obowiązkowe jest zgłębianie je na wszelkie możliwe sposoby.
Bardzo gorąco pozdrawiam osoby które przeczytały ten sen w całości, powiedzcie co o nim sądzicie. (Gdybym tylko pisał tak długie, i przepełnione fabularną treścią rozprawki, a nie sny...)
Uwaga: Od tygodni czasami biorę melatoninę na sen. Zauważyłem, że po jej wzięciu, oczywiście łatwiej się zasypia, ale też budzę się czasami w nocy. Na początku było skromnie nawet nie zauważałem, lecz dzisiaj obudziłem się 5 razy, za każdym razem idealnie pamiętam swój sen (oczywiście były inne), lecz ostatni zapamiętałem(może nie dokładnie) do tej pory.
Byliśmy w jakimś zamkniętym pomieszczeniu, na pierwszy rzut oka wyglądała to jak sala lekcyjna, tylko, że bez ławek i zielonych tablic.
Byłem z moją nowo poznaną dobrą koleżanką (Dominiką), wyglądało na to, że byliśmy razem.
Całowaliśmy się, przytulaliśmy się, i mówiliśmy czułe słówka. Tutaj trochę nie pamiętam, ale nagle zjawiliśmy się w moim domu, dom był prawie pełen, ja byłem ubrany w garnitur witałem wszystkich gości, a oni z nieznajomego mi powodu gratulowali mi, i życzyli szczęścia na nowej drodze życia.
Byłem bardzo skonsternowany, ale szczęśliwy (jak to w niewiedzy). Gdy otwierałem balkonowe drzwi, uważnie poprzyglądałem się twarzom osób, które na tym balkonie były i piły szampana. Nie znałem tych osób. Nie wiem, jakim sposobem, ale uznałem to za znak (że nie wpuściłbym na jakieś przyjęcie osób których nie znam do domu), że jest to sen. Nie zrobiłem TR'a więc nie byłem "do końca" świadomy.
Postanowiłem, że najlepszym sprawdzeniem tego czy jest to sen, będzie powiedzenie im, że ja wiem, że śnię.
Jak pomyślałem, tak zrobiłem i mówię jakiejś dziewczynie na balkonie, że wiem, że to jest sen.
Ona na to żebym poszedł za nią. Głupie z jej strony bo balkon ma wymiary 0,6 m x 3 m więc nie jest zbyt duży.
Usiadła na parapecie, i wzięła moją dłoń i kazała bym ją pomacał, po cycku i ją pocałował. Zrobiłem to niechętnie i wtedy przypomniałem sobie, że mam dziewczynę [(Dominikę) to kolejny sygnał, że nadal byłem powiedzmy zanurzony we śnie, bo in real life nie mam dziewczyny i bym o tym wiedział, gdybym w 100% się "obudził"]
Odtrąciłem ją, ona tylko uśmiechnęła się pewnie, i powiedziała, że "To twój ślub debilu", nagle usłyszałem płacz i widzę jak Dominika ucieka do toalety.
Pobiegłem prędko za nią, w tym momencie miałem totalny mix uczuć, jednocześnie strach, bo ślub w wieku 16 lat, no serio, a z drugiej niesamowite szczęście, naprawdę nigdy nie czułem, żeby kiedykolwiek jakieś uczucie przepełniało moje ciało w pełni, a tak było w tamtej chwili, oraz smutek, żal do samego siebie, bo dopuściłem do zranienia osoby na której mi zależało.
Otworzyłem prędko drzwi od łazienki, wszedłem i zamknąłem za sobą, widzę tam ją... Cała zapłakana, makijaż mocno rozmazał się od łez, usta jej dygoczą, w pomiętolonej sukni ślubnej, bez jednego obcasa... a mimo to nadal pozostaje najpiękniejszą osobą jaką kiedykolwiek widziałem.
Podszedłem do niej, ona upada płacząc, ja ją łapie i w ostatniej chwili usiadłem się na pokrywę zasłaniającą toaletę.
Mówię do niej
- Dominika, co się stało?
Nic nie odpowiedziała, znowu zapytałem ją
- Słuchaj wiem, że przeze mnie masz teraz dużo na głowię, ale nie sądzisz, że jesteśmy trochę za młodzi na ślub?
- E (chlip) No ... trochę jesteśmy...
- Chyba to nic złego, że chce trochę z tym zaczekać co nie?
- No tak, (chlip) Próbowałam to powiedzieć moim rodzicom, lecz oni nalegają, żebyśmy się pobrali (Krótki płacz), a poza tym, idź do tej twojej kur..
- Ale o czym ty znowu gadasz?! O tej dziewczynie na balkonie? Weź przestań, ona nawet mi się nie podoba, nie wiem czemu ją pocałowałem.
- Ta akurat, pewnie dlatego, że jest ładniejsza ode mnie, Prawda!?
- Żartujesz?! Jesteś najlepszą i najpiękniejszą rzeczą, jaka mi się przytrafiła, nie potrafiłbym bez ciebie żyć!
- Naprawdę? Czyli jednak mnie kochasz?
- Zawsze, Nigdy nie przestałem...
W tym momencie się pocałowaliśmy, i narastało we mnie, takie mocne uczucie radości, oraz szczęścia, że obudziłem się z bijącym sercem.
Wiem, że koniec jak z taniego romantyka, ale nic nie poradzę, taki był mój sen, na końcu trochę cringowy, ale generalnie bardzo porządny w budowie, a to co się przez niego wydarzyło to jest jakiś nonsens.
Generalnie zawsze uważałem Dominikę jaką bardzo fajną koleżankę i nic więcej. Jednak przez ten sen się chyba... zakochałem. Stałem się mocną o nią zazdrosny. Nie mogą opisać jak mocno zdenerwowany byłem, kiedy zaśmiała się z żartu jakiegoś kolesia, a z mojego nie. Mam chwilę, że nie mogę przestać o niej myśleć. To było moim powodem do napisania i wrócenia znowu z zapisywaniem snów. Naprawdę, jeśli sny mają taką moc, to obowiązkowe jest zgłębianie je na wszelkie możliwe sposoby.
Bardzo gorąco pozdrawiam osoby które przeczytały ten sen w całości, powiedzcie co o nim sądzicie. (Gdybym tylko pisał tak długie, i przepełnione fabularną treścią rozprawki, a nie sny...)





