02-02-2021, 10:57
Cześć, w weekend było słabo z czasem, dlatego uzupełniam dzisiaj z opóźnieniem. Jeżeli chodzi o pamięć snów to szału nie było przez ostatnie trzy dni, ale myślę, że to z powodu stresu i niespokojnego snu. Dobra do rzeczy:
30.01.2021r.
"Loty na miotle" (ostatni sen)
Byłem Harrym Potterem. Wszyscy wokół mnie zaczęli raptem grać w quidicza. Znajdowaliśmy się chyba w dużej sali w Hogwarcie. Wsiadłem na swoją miotłę i krzyknąłem "Do boju Gryfindor". Wtem siedem mioteł znalazło się obok mnie. Ruszyliśmy więc. Wylatując z sali rozbiłem szybę i poleciałem wysoko do góry. Spotkałem zawodników z innych drużyn, ale co najważniejsze zobaczyłem złoty znicz. Rzuciłem się więc w pogoń za nim. Robiłem niezwykłe rzeczy na miotle (pierwszy znak snu). Latałem do góry nogami, pędziłem z niezwykłą prędkością i byłem coraz bliżej znicza. Ten nagle wylądował na ziemi. Kiedy ja też wylądowałem na ziemi otoczenie wkoło mnie zaczęło się zmieniać. (drugi znak snu). Nagle znalazłem się na jakimś stadionie. Byłem tam na treningu. Wykonywałem skoki w dal. Po skończonym treningu w trakcie gdy się przebierałem, rozmawiałem z kolegami. Pytałem ich o życiówki. Tata jak zwykle mnie pośpieszał. Gdy już mieliśmy wracać z treningu okazało się, że brak nam jednego miejsca w samochodzie. Ustaliłem z tatą, że ja wrócę taxi. Wziąłem więc Ubera i pojechaliśmy. Przez chwilę miałem zaburzenia pamięci i wydawało mi się, że wracam z innego miejsca (trzeci znak snu). Potem wydarzyło się coś jeszcze dziwniejszego! Gdy spojrzałem na mapy google okazało się że jestem jakieś 30 km za warszawą. Co więcej kierowca był obcokrajowcem i nie znał dobrze warszawy. W trakcie powrotu wydarzyła się jeszcze jedna dziwna rzecz! Przez ulicę tak jakby przepływał strumień a my jak gdyby nigdy nic przejechaliśmy przez niego autem (czwarty znak snu, deformacja otoczenia i dziwne zdarzenie). Gdy dojechaliśmy do mojego domu kierowca powiedział że należy się 79 zł. Po drodze do domu napotkałem jeszcze sąsiadkę, która spytała mnie skąd wracam. Moja odpowiedź była totalnie bezsensowna i niezgodna z tym co wcześniej robiłem. Powiedziałem, że wracam z kręgli...(wybudzenie).
31.01.2021r.
"Święty Papa" (Ostatni sen)
Podejmowałem u siebie w domu Jana Pawła 2 (xd, za dużo memów). Nie pamiętam za dużo wydarzeń z tego snu, tyle że papież chodził w kółko na spotkania z jakimiś osobami. Zapamiętałem natomiast część cech jego charakteru jakie miał w moim śnie. Był tam bardzo skromną osobą, a na dodatek był dobrotliwy.
"Wycieczka na miasto" (przedostatni sen)
Byłem z bratem ciotecznym na mieście, musiało być późno bo wszędzie było ciemno. Łaziliśmy po różnych sklepach. W jednym z nich zatrzymaliśmy się na dłużej, była to chyba żabka. Brat kupił sobie coś do jedzenia. Byliśmy przy kasie kiedy do sklepu wszedł jakiś mężczyzna i albo powiedział coś niemiłego do brata, albo go uderzył. Potem wyszedł ze sklepu. Ja się dość mocno wkurzyłem więc wyszedłem za nim, żeby dać mu wpierdziel. Biegłem za nim i coś krzyczałem. Wtedy on się obrócił, i chciał pewnie się ze mną zmierzyć, ale nagle obok niego pojawili się moi rodzice oraz ciocia i wujek. Wujek złapał tego mężczyznę z z największą łatwością, i spytał mnie i ciocię czy ma mu przypieprzyć. (xd, nie wiem skąd tyle agresji w moich snach, ja by co to w realu tak nie zaczepiam ludzi) Ja ze świeżą złością na tego mężczyznę powiedziałem tak, więc wujek walną go z pięści w twarz (aż ciarki mnie przechodzą bo wujek taki nie jest). Po tym wszystkim dorośli poszli sobie gdzieś a ja z bratem wróciłem do swoich zajęć.
Sen z dzisiaj opiszę w następnym poście tak dla porządku
.
30.01.2021r.
"Loty na miotle" (ostatni sen)
Byłem Harrym Potterem. Wszyscy wokół mnie zaczęli raptem grać w quidicza. Znajdowaliśmy się chyba w dużej sali w Hogwarcie. Wsiadłem na swoją miotłę i krzyknąłem "Do boju Gryfindor". Wtem siedem mioteł znalazło się obok mnie. Ruszyliśmy więc. Wylatując z sali rozbiłem szybę i poleciałem wysoko do góry. Spotkałem zawodników z innych drużyn, ale co najważniejsze zobaczyłem złoty znicz. Rzuciłem się więc w pogoń za nim. Robiłem niezwykłe rzeczy na miotle (pierwszy znak snu). Latałem do góry nogami, pędziłem z niezwykłą prędkością i byłem coraz bliżej znicza. Ten nagle wylądował na ziemi. Kiedy ja też wylądowałem na ziemi otoczenie wkoło mnie zaczęło się zmieniać. (drugi znak snu). Nagle znalazłem się na jakimś stadionie. Byłem tam na treningu. Wykonywałem skoki w dal. Po skończonym treningu w trakcie gdy się przebierałem, rozmawiałem z kolegami. Pytałem ich o życiówki. Tata jak zwykle mnie pośpieszał. Gdy już mieliśmy wracać z treningu okazało się, że brak nam jednego miejsca w samochodzie. Ustaliłem z tatą, że ja wrócę taxi. Wziąłem więc Ubera i pojechaliśmy. Przez chwilę miałem zaburzenia pamięci i wydawało mi się, że wracam z innego miejsca (trzeci znak snu). Potem wydarzyło się coś jeszcze dziwniejszego! Gdy spojrzałem na mapy google okazało się że jestem jakieś 30 km za warszawą. Co więcej kierowca był obcokrajowcem i nie znał dobrze warszawy. W trakcie powrotu wydarzyła się jeszcze jedna dziwna rzecz! Przez ulicę tak jakby przepływał strumień a my jak gdyby nigdy nic przejechaliśmy przez niego autem (czwarty znak snu, deformacja otoczenia i dziwne zdarzenie). Gdy dojechaliśmy do mojego domu kierowca powiedział że należy się 79 zł. Po drodze do domu napotkałem jeszcze sąsiadkę, która spytała mnie skąd wracam. Moja odpowiedź była totalnie bezsensowna i niezgodna z tym co wcześniej robiłem. Powiedziałem, że wracam z kręgli...(wybudzenie).
31.01.2021r.
"Święty Papa" (Ostatni sen)
Podejmowałem u siebie w domu Jana Pawła 2 (xd, za dużo memów). Nie pamiętam za dużo wydarzeń z tego snu, tyle że papież chodził w kółko na spotkania z jakimiś osobami. Zapamiętałem natomiast część cech jego charakteru jakie miał w moim śnie. Był tam bardzo skromną osobą, a na dodatek był dobrotliwy.
"Wycieczka na miasto" (przedostatni sen)
Byłem z bratem ciotecznym na mieście, musiało być późno bo wszędzie było ciemno. Łaziliśmy po różnych sklepach. W jednym z nich zatrzymaliśmy się na dłużej, była to chyba żabka. Brat kupił sobie coś do jedzenia. Byliśmy przy kasie kiedy do sklepu wszedł jakiś mężczyzna i albo powiedział coś niemiłego do brata, albo go uderzył. Potem wyszedł ze sklepu. Ja się dość mocno wkurzyłem więc wyszedłem za nim, żeby dać mu wpierdziel. Biegłem za nim i coś krzyczałem. Wtedy on się obrócił, i chciał pewnie się ze mną zmierzyć, ale nagle obok niego pojawili się moi rodzice oraz ciocia i wujek. Wujek złapał tego mężczyznę z z największą łatwością, i spytał mnie i ciocię czy ma mu przypieprzyć. (xd, nie wiem skąd tyle agresji w moich snach, ja by co to w realu tak nie zaczepiam ludzi) Ja ze świeżą złością na tego mężczyznę powiedziałem tak, więc wujek walną go z pięści w twarz (aż ciarki mnie przechodzą bo wujek taki nie jest). Po tym wszystkim dorośli poszli sobie gdzieś a ja z bratem wróciłem do swoich zajęć.
Sen z dzisiaj opiszę w następnym poście tak dla porządku
.





