21-09-2010, 19:49
hmm, odkąd śpię w mieszkaniu brata, dzieje się ze mną coś dziwnego. Za pierwszym razem śniło mi się, że mam OOBE. Wychodziłem z ciała, miałem silny paraliż senny - uwolniłem ręce i siadłem jakby na łóżku. Potem mnie wciągnęło z powrotem do ciała, ale dalej leżałem w paraliżu sennym. Wydało mi się to dziwne i się obudziłem (tak normalnie). Wczoraj w nocy znowu mi się śniło, że mam paraliż. To był koszmar - baaardzo nie przyjemny sen. Śniło mi się, że mam paraliż senny i za nic w świecie nie mogę się ruszyć (to takie nieprzyjemne uczucie...)z tym, że do mieszkania wszedł obcy facet (obleśny łysy pedofil, od którego śmierdziało alkoholem i papierosami....nienawidzę tego...) i gdy zobaczył, że nie mogę się ruszyć położył się na mnie, tak jakby mnie chciał zgwałcić albo nie wiem co. Udało mi się uwolnić z paraliżu rękę, i jak go pierd....to spadł nieprzytomny na podłogę. Wtedy (nie wiem dlaczego) pomyślałem, że jak popatrzę na swoją rękę, to paraliż minie. Popatrzyłem na nią i nagle nastąpłi blask (coś jakby ktoś robił zdjęcie ze strasznie silnym fleszem). Powoli zacząłem się ruszać (paraliż mijał) i poczułem, jakbym się obudził. Jednak coś było nie tak - nie wiem co (może nie pamiętam) ale coś mi nie dawało spokoju, i gdy chciałem wstać z łóżka okazało się, że nie mogę się ruszyć. Walczyłem z sobą dłuższą chwilę, ale nie przynosiło to żadnych większych efektów, po czym się obudziłem (już tak normalnie). Najdziwniejsze jest to, że gdy już nie przebudziłem "normalnie" to czułem się dokładnie tak samo jak po wszystkich paraliżach jakie w życiu miałem....co o tym sądzicie?





