15-02-2020, 10:22
KOSMICI, ZJEŻDŻALNIA I TAJEMNICZY OBSERWATOR
15.02.2020r.
Godzina pobudki: 9.06
Siedziałam W swoim pokoju. Na łóżku leżały jakieś przedmioty do obserwacji nieba. Był dzień a niebo było zachmurzone. Gdy jednak spojrzałam przez lunetę ujrzałam na niebie statek kosmiczny, który był nieco jaśniejszy od nieba. W pewnym momencie zaczął zmieniać kształty i wysyłał jakiś sygnał dźwiękowy, brzmiał jak zaszyfrowana wiadomość. Wtedy na moim łóżku pojawiły się karty i ułożyły w jakiś napis. Miałam wrażenie że jestem już blisko rozwiązania jakiejś zagadki, która od dawna mnie męczyła. Wtedy odezwała się moja mama (dopoero wtedy zauważyłam, że jestem młodszą o kilka lat) i powiedziała mi że przyszła nareszcie Wiktoria i mam do niej iść. Zobaczylam że stoi wpatrzona w okno. Ja także przez nie wyrzałam i ujrzałam śnieg. Bez namysłu pobiegłyśmy na dół. A na dworze rzucalysmy się śnieżkami, jak za dawnych lat. Wtedy nagle znalazlam sie na basenie. Bylam razem z moim bratem i moimi dwiema kuzynkami. Wszyscy byliśmy bardzo młodzi. Poszliśmy na zjeżdżalnie. Byly dwie wersje, wyższa i łagodna. Ja poszłam na te łagodną. Swiatlo dziwnie migało na czerwono i szaro. Potem jednak zmienilo kolor na zielony. Probowalam zjechac lecz nie moglam. Wtedy odezwala sie Anita i powiedziala ze nie tą stroną się ustawiłam. Obrocilam sie i drzwiczki lekko przechyliły się w dół. Zjechałam pod podłogę, gdzie było bardzo wąsko i ciasno. Ledwo się przecisnelam, a następnie spadłam po wielkim wodospadzie, wprost na miękkie poduszki. Mimo iż jechałam w dół, to ponownie byłam w tym samym miejscu. Następne zdarzenia jakoś mi umknęły i ich nie pamiętam. Ostatnia scena jaką pamiętam rozgrywała się koło jakiś dużych wieżowców. Biegałam po chodniku i przeskakiwałam przez barierki. Następnie zatrzymałam się i ujrzałam jak ktoś mnie obserwuje, gdy zobaczył że się na niego patrzę, natychmiast uciekł.
15.02.2020r.
Godzina pobudki: 9.06
Siedziałam W swoim pokoju. Na łóżku leżały jakieś przedmioty do obserwacji nieba. Był dzień a niebo było zachmurzone. Gdy jednak spojrzałam przez lunetę ujrzałam na niebie statek kosmiczny, który był nieco jaśniejszy od nieba. W pewnym momencie zaczął zmieniać kształty i wysyłał jakiś sygnał dźwiękowy, brzmiał jak zaszyfrowana wiadomość. Wtedy na moim łóżku pojawiły się karty i ułożyły w jakiś napis. Miałam wrażenie że jestem już blisko rozwiązania jakiejś zagadki, która od dawna mnie męczyła. Wtedy odezwała się moja mama (dopoero wtedy zauważyłam, że jestem młodszą o kilka lat) i powiedziała mi że przyszła nareszcie Wiktoria i mam do niej iść. Zobaczylam że stoi wpatrzona w okno. Ja także przez nie wyrzałam i ujrzałam śnieg. Bez namysłu pobiegłyśmy na dół. A na dworze rzucalysmy się śnieżkami, jak za dawnych lat. Wtedy nagle znalazlam sie na basenie. Bylam razem z moim bratem i moimi dwiema kuzynkami. Wszyscy byliśmy bardzo młodzi. Poszliśmy na zjeżdżalnie. Byly dwie wersje, wyższa i łagodna. Ja poszłam na te łagodną. Swiatlo dziwnie migało na czerwono i szaro. Potem jednak zmienilo kolor na zielony. Probowalam zjechac lecz nie moglam. Wtedy odezwala sie Anita i powiedziala ze nie tą stroną się ustawiłam. Obrocilam sie i drzwiczki lekko przechyliły się w dół. Zjechałam pod podłogę, gdzie było bardzo wąsko i ciasno. Ledwo się przecisnelam, a następnie spadłam po wielkim wodospadzie, wprost na miękkie poduszki. Mimo iż jechałam w dół, to ponownie byłam w tym samym miejscu. Następne zdarzenia jakoś mi umknęły i ich nie pamiętam. Ostatnia scena jaką pamiętam rozgrywała się koło jakiś dużych wieżowców. Biegałam po chodniku i przeskakiwałam przez barierki. Następnie zatrzymałam się i ujrzałam jak ktoś mnie obserwuje, gdy zobaczył że się na niego patrzę, natychmiast uciekł.





