10-10-2019, 21:40
To pachnie nilizmem, który z buddyzmem ma mało wspólnego. I to nie pierwszy post, w którym wypaczasz buddyzm.
Buddyzm nie uznaje rzeczywistości absolutej, która miałaby być przeciwna snu. Wyzwolenie, do którego prowadzi medytacja, to po prostu puszczenie snu luźno. Zniewolenie znika, kiedy znika "ja", które miałoby być zniewolone. Umysł puszczony swobodnie jest doświadczany jako najwyższy wyraz wolności i szczęścia. Wszystkie pozytywne jakości przelewają się lekko i spontanicznie.
Chodzi o wyzwolenie o jakim mowa w 3. akapicie tekstu, który zalinkowałem. To wyzwolenie nie jest żadnym intelektualnym wglądem, tylko stanem który się uczy osiągać (usuwając przeszkody, które go zasłaniają, bo jest zwany stanem naturalnym) i integruje się z życiem codziennym. Nie jest to tylko dla nielicznych. To nie jest jakiś święty gral i niewiadomo jak odmienny stan świadomości. Choć bez regularnej medytacji może być ciężko, szczególnie jeśli chce się wznieść ponad krótkie przebłyski wyzwolenia.
Buddyzm nie uznaje rzeczywistości absolutej, która miałaby być przeciwna snu. Wyzwolenie, do którego prowadzi medytacja, to po prostu puszczenie snu luźno. Zniewolenie znika, kiedy znika "ja", które miałoby być zniewolone. Umysł puszczony swobodnie jest doświadczany jako najwyższy wyraz wolności i szczęścia. Wszystkie pozytywne jakości przelewają się lekko i spontanicznie.
Chodzi o wyzwolenie o jakim mowa w 3. akapicie tekstu, który zalinkowałem. To wyzwolenie nie jest żadnym intelektualnym wglądem, tylko stanem który się uczy osiągać (usuwając przeszkody, które go zasłaniają, bo jest zwany stanem naturalnym) i integruje się z życiem codziennym. Nie jest to tylko dla nielicznych. To nie jest jakiś święty gral i niewiadomo jak odmienny stan świadomości. Choć bez regularnej medytacji może być ciężko, szczególnie jeśli chce się wznieść ponad krótkie przebłyski wyzwolenia.
let's worship cats





