21-08-2019, 15:16
Dzisiejszy sen:
Byłam smokiem i była jakaś wojna. Trzymałam swoich ludzi w budynku i ochraniałam, walcząc w pojedynkę z całą armią wrogów. Siedzieli więc moi w budynku a ja walczyłam. Pierw wypatrywałam z powietrza wrogów, kiedy ich widziałam, nadlatywałam nad nimi i traktowałam ogniem całe armie tych małych skurwysynków. Potem z innym smokiem, czarnym, walczyłam w powietrzu. Wszyscy zostali pokonani, wracam do budynku, widzę moją koleżankę, która szuka swoich dzieci (którymi były świnki morskie) - zauważyłam je bawiące się w salonie i przegoniłam je do matki.
Następnie szłam ulicą z Tillem Lindemannem, który był moim facetem, wzbudzam zazdro w nim całując legwany człapiące sobie na legalu po ulicy. On nie reaguje, ale widzę że zły i zazdrosny. Kiedy nudzi mnie ta gierka, w końcu się na niego (Tilla) rzucam i przywieram do niego całą sobą. Całujemy się hardo i wpadamy do garażu gdzie robi się gorąco. Siadamy na skrzynkach i rozbieramy się, wciąż całując się łapczywie. Nagle trąbi na nas autobus. Odrywamy się od siebie i wsiadamy do pojazdu. Jedziemy, ja stoję, dotykam poręczy i się brzydzę zarówno ich jak i zarazków na nich.
Następnie szłam ulicą z Tillem Lindemannem, który był moim facetem, wzbudzam zazdro w nim całując legwany człapiące sobie na legalu po ulicy. On nie reaguje, ale widzę że zły i zazdrosny. Kiedy nudzi mnie ta gierka, w końcu się na niego (Tilla) rzucam i przywieram do niego całą sobą. Całujemy się hardo i wpadamy do garażu gdzie robi się gorąco. Siadamy na skrzynkach i rozbieramy się, wciąż całując się łapczywie. Nagle trąbi na nas autobus. Odrywamy się od siebie i wsiadamy do pojazdu. Jedziemy, ja stoję, dotykam poręczy i się brzydzę zarówno ich jak i zarazków na nich.
Dojeżdżamy do hotelu mojego ojca. Gramy pod nim w football, z gowniakami jakimiś. Potem przybywamy z Tillem do pokoju hotelowego, leżymy w łóżku, ja chcę się z nim chędożyć, całuję go, obmacuję, niemalże kładę się na nim, splatam swoje nogi z jego, on nie chce bo źle się czuję. Co za kurwa kosz! Nagle z WC wyskakuje dzieciak z nożem, zaczynamy się dziwić co on robił po ciemku w sraczu i czemu tam był, podejrzewamy szpiegostwo, wypraszamy go, ale on nie chcę wyjść, kiedy jednak w końcu wychodzi, okazuje się, że z nim jest większy dzieciak, też z nożem. Chcemy nakapowac dorosłemu ale jest noc i wszyscy śpią, nikogo nie ma w pobliżu tych bachorów. Mały ma strzykawki z czymś i próbuje nam wbić. Goni nas, po czym wbija chyba Tillowi bo ten krzyczy że dzieciak chcę go uspać i znieczulić, potem ten sam dzieciak dogania mnie i wbija mi w biodro strzykawkę, wyjmuje szybko i zabieram mu obie. Czuję ból w biodrze i szczypanie. Daje mu w pysk z liścia, bez skrupułów. Dzwonimy z Tillem z wielkiego telefonu do poprawczaka z którego te bachory rzekomo są, mówimy o nożach, zastanawiam się czy mówić o strzykawkach ale odpuszczam póki co bo się boję że nas zabiją w akcie zemsty. W połowie rozmowy dzieciak rozłącza rozmowę, naciskając wielki przycisk na telefonie. Daję mu ponownie w pysk. Potem do pokoju wbija babka i facet z poprawczaka i pytają o szczegóły co zaszło. Mówię im o strzykawkach, o tym że mi wbił tą strzykawką coś, o tym, że dzieciak był w kiblu i że mają noże. Daję im strzykawki i proszę o przebadanie ich zawartości. Wciąż czuję pulsujący ból w okolicy biodra. Cieszę się że w końcu zabiorą tych małych kurwiów. Uśmiecham się kpiąco do małego dzieciaka, on jednak odwzajemnia uśmieszek, jakby coś jeszcze knuł. Facet zabiera strzykawki i mówi że musi poszukać na nie woreczka. Idzie do pokoju obok. Ja wiem że woreczki są w kuchni i mówię Tillowi, że pójdę po nie, ale on mi zabrania, mówi że się boi o mnie i mam się nie ruszać z miejsca, dopóki wszystko się nie skończy. Uznaję to za urocze i przytulam go mocno.
Notatki:
Notatki:
- sen nieświadomy, dosyć przerażający, jednak ani we śnie ani po przebudzeniu nie odczuwałam grozy/strachu/etc.
- sen dosyć realny, towarzyszyło mu prawdziwe uczucie bólu i pieczenia, oraz całkiem silne napięcie seksualne. ( ͡° ͜ʖ ͡°)






