16-08-2019, 15:43
Możliwe, że tą osobę minąłeś gdzieś nawet na ulicy i mózg zapamiętał twarz. Nasze łepetyny rejestrują twarze i zapamiętują je - potem widzimy je w snach. Każda kreacja we śnie posiada twarz osoby, którą gdzieś kiedyś widzieliśmy. 
Szkoda, że nie zagadałeś, może ominęła Cię jakaś świetna znajomość, albo i miłość życia. XDD
Ja najbardziej uwielbiam reakcje kreacji na to, że to sen. XD Zawsze stoją jak te kołki i patrzą na mnie jak na kosmitę, który przybył z innej planety i mówi jakimś niezrozumiałym językiem. XD

Szkoda, że nie zagadałeś, może ominęła Cię jakaś świetna znajomość, albo i miłość życia. XDD
Ja najbardziej uwielbiam reakcje kreacji na to, że to sen. XD Zawsze stoją jak te kołki i patrzą na mnie jak na kosmitę, który przybył z innej planety i mówi jakimś niezrozumiałym językiem. XD
Dzisiejszy sen:
Początek jest niejasny. Ktoś (prawdopodobnie Klaudia) sra się do mnie, że mam świadome sny pełne emocji a ona nie może być że mną w akcji. Powiedziałam jej, że mam pomysł i że możemy pisać Roleplay i w ten sposób przeżywać akcje ze snów. Potem jechałam autem po ciemnym lesie i był tam jakiś przystojniak, którego znałam, ale był on złym człekiem, odepchnął i zniszczył moje auto i chciał zabijać innych. Z nim było paru innych złych. Uciekłam gdzieś do budynku, gdzie trafiłam na dublerów tych złych ludzi - to były dobre wersje, prawdziwe, których wygląd przybrali ci źli żeby móc oszukać i zabić innych. Wszyscy wiedzieli, że źli ich szukają i zaczęliśmy uciekać, kryliśmy się w domach przypadkowych ludzi, w zaroślach i pod wierzbami. W końcu schowaliśmy się w dużej szafie i spojrzałam na każdego z nich. Zobaczyłam jedna dziewczynę i ze zdziwieniem spytałam: "To Ty jesteś dobra?" a potem na tą dobrą wersję tego złego przystojniaka. Było mi smutno, bo go znałam i sama czułam się oszukana. Poinformowałam go, że ma dublera. Nie był zaskoczony. Powiedziałam mu też, że znam tylko jego złą wersję, ale mam nadzieję że wkrótce poznam tą lepszą, czyli jego. Nagle jeden z nas krzyknął, że nie trzeba już się chować i że wie gdzie oni są - ci źli, że siedzą wszyscy w jednym pokoju i wiedzą, że my wiemy i że mamy większą moc niż oni. Powiedziałam moim, żeby przystojniaka zostawili do zabicia mnie, bo złamał mi serce i chce go wykończyć osobiście. Poszliśmy zatem ich zgładzić - ja na czele, otworzyłam wielkie, ciężkie drzwi i wpadłam do środka, mówiąc "siema kurwy". Wszyscy źli byli zdziwieni i bezradni. Pistoletem postrzeliłam paru z nich, którzy siedzieli na fotelach, by ich unieruchomić i pokazać, że mamy przewagę. Przystojniak stał pod drzwiami. Zaczęłam demolować ich pokój i wtedy jedna z dziewczyn (złych) rzuciła we mnie zabawką. Spytałam jej czy myślała że to mnie zaboli, podeszłam do niej po czym z całej siły przywaliłam jej z pięści w twarz, aż się obróciła i prawie skręciła kark. I teraz moja chwila. Podeszłam do przystojniaka, uniosłam dłoń, on wystraszył się że chcę go uderzyć ale ja tylko pogładziłam jego policzek. Słyszałam jak moi przeładowują pistolety i dałam im znać gestem dłoni, żeby nie strzelali. Spytałam go dlaczego robił to wszystko. Brak odpowiedzi. Był smutny, ja też. Stał bez koszulki i zakrywał się jakimś dyskiem, odebrałam mu go i upuściłam na ziemię. Pogładziłam jego tors a potem złapałam za oba policzki obiema dłońmi, ponawiając pytanie. Cisza. Pocałowałam go, po czym odwróciłam się od niego, patrząc na pozostałych. Po chwili przystojniak padł na ziemię, martwy. Na ustach miałam truciznę, która go zabiła. Odczekałam chwilę, pogrążona w smutku, po czym uniosłam pistolet i zastrzeliłam każdego pozostałego złego po kolei.
Notatki:
- sen nieświadomy, ale bardzo fajny, z dobrze rozbudowaną fabułą - właśnie dla takich snów czasami rezygnuję w nocy z praktyki LD. 







