Poezja duszy młodego smutnego wędrowca aka wierszyki pisane na kolanie gdy mi smutno
#8
Bezsenne noce, koszmarne dni
W mym ciele demon okropny tkwi

Zżera chęć życia, resztki przyzwoitości
Pozostawia po sobie jeno bielejące kości

Tkwi w mym umyśle i w duszy mej tkwi
Porząda ode mnie skażonej krwi

Skażanej przez lata, w czasie każdego dnia
Czuję się jak skazaniec przybity do pnia

Potwór mnie nęci wizją błogości
Po drugiej stronie życiowej nicości

Nie potrafię się oprzeć i często myślę
Czy w ogóle śmierci opierać się chcę
Dlaczego intuicja podpowiada mi, że z tego koszmaru już się nie obudzę? Bo wcale jeszcze nie poszedłem spać a koszmar dopadł mnie na jawie.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post


Wiadomości w tym wątku
RE: Poezja duszy młodego smutnego wędrowca - przez Rebeliusz - 13-07-2019, 12:40

Skocz do:

UA-88656808-1