13-07-2019, 02:53
Błąkam się po ciemnościach swego istnienia
Nic w mym gorzkim życiu się nie zmienia
Po mym karku płynie strumień zawiści
Do siebie samego nie czuję nic prócz nienawiści
Me ciało mą klatką z litej rozpaczy
Choćbym chciał, już postać w lustrze niczego mi nie wybaczy
Nie winię nikogo prócz siebie samego
Choć doznaję bólu w tej chwili okropnego
Już nawet me łoże przeciwko mnie
Sen mówi mi stanowcze, nie
Przestałem marzyć już tylko wkładam,
Zimną stal w skroń i po chwili padam
Nic w mym gorzkim życiu się nie zmienia
Po mym karku płynie strumień zawiści
Do siebie samego nie czuję nic prócz nienawiści
Me ciało mą klatką z litej rozpaczy
Choćbym chciał, już postać w lustrze niczego mi nie wybaczy
Nie winię nikogo prócz siebie samego
Choć doznaję bólu w tej chwili okropnego
Już nawet me łoże przeciwko mnie
Sen mówi mi stanowcze, nie
Przestałem marzyć już tylko wkładam,
Zimną stal w skroń i po chwili padam
Dlaczego intuicja podpowiada mi, że z tego koszmaru już się nie obudzę? Bo wcale jeszcze nie poszedłem spać a koszmar dopadł mnie na jawie.





