29-06-2019, 18:40
Chciałbym się podzielić z wami najbardziej emocjonalnym przeżyciem jakiego doznałem. Nie bedzie to sen, lepiej gdyby był... Nie spodziewałem się sam po sobie, że mogę tak zareagować na czyjąś krzywdę.
Jestem nad jeziorem, stoję sobie niewinnie. Wcześniej wkurwiła mnie ratowniczka, "nie wolno skakać z kołka"...
co do chuja? taki kołek wystający z 30cm wyżej niż pomost. Cwaniara, chyba pierwszy dzień w pracy
No nic, sram na nią. Stoje na plaży. Ktoś krzyczy: "o Boże, to mój przyjaciel!! topi się!!". Długo się nie zastanawiam. Biegnę do jeziora, wskakuję. Kurwa, szukam, nurkuję, raz, drugi, trzeci... Gdzie ten typ?? Życie na szali, znów nurkuję, szukam, kurwa szukam!. Nie ma. Nie ma typa, to chyba koniec, utonął. Ja pierdole, żal, smutek. Kurwa!... Wychodzę z wody, rezygnacja jak skurwesyn. Siadam na ręczniku, typ nie żyje, utonął... płaczę. Dochodzi do mnie ile znaczy życie. Utonąl... Stwierdzam, że ratowniczce nie odpuszczę, wpadam na plażę i jadę babie na grubo, że to jej wina i mam nadzieję, że ta śmierć będzie ją prześladować po nocach itp... Mówią, że topielec był pijany, a ja na to, że ja też jestem pijany i jakoś wskoczyłem typa ratować, nie to co ta kurwa z krzesełka, ratowniczka pierdolona...Zawijamy kite z jeziora, jadę do mamy, otwieram piwo i proszę żeby mi nie przeszkadzała... mogłem zrobić więcej, mocniej się postarać... ja pierdolę... płaczę.. płaczę w chuj... ból, smutek w kurwę.
https://gorzowianin.com/wiadomosc/13494-...jecia.html
po wyjściu z wody haftowałem z wysiłku...
Jestem nad jeziorem, stoję sobie niewinnie. Wcześniej wkurwiła mnie ratowniczka, "nie wolno skakać z kołka"...
co do chuja? taki kołek wystający z 30cm wyżej niż pomost. Cwaniara, chyba pierwszy dzień w pracy
No nic, sram na nią. Stoje na plaży. Ktoś krzyczy: "o Boże, to mój przyjaciel!! topi się!!". Długo się nie zastanawiam. Biegnę do jeziora, wskakuję. Kurwa, szukam, nurkuję, raz, drugi, trzeci... Gdzie ten typ?? Życie na szali, znów nurkuję, szukam, kurwa szukam!. Nie ma. Nie ma typa, to chyba koniec, utonął. Ja pierdole, żal, smutek. Kurwa!... Wychodzę z wody, rezygnacja jak skurwesyn. Siadam na ręczniku, typ nie żyje, utonął... płaczę. Dochodzi do mnie ile znaczy życie. Utonąl... Stwierdzam, że ratowniczce nie odpuszczę, wpadam na plażę i jadę babie na grubo, że to jej wina i mam nadzieję, że ta śmierć będzie ją prześladować po nocach itp... Mówią, że topielec był pijany, a ja na to, że ja też jestem pijany i jakoś wskoczyłem typa ratować, nie to co ta kurwa z krzesełka, ratowniczka pierdolona...Zawijamy kite z jeziora, jadę do mamy, otwieram piwo i proszę żeby mi nie przeszkadzała... mogłem zrobić więcej, mocniej się postarać... ja pierdolę... płaczę.. płaczę w chuj... ból, smutek w kurwę.
https://gorzowianin.com/wiadomosc/13494-...jecia.html
po wyjściu z wody haftowałem z wysiłku...
Nie jest sztuką wpływać na bieg wydarzeń, manipulować sennym światem, a nawet tworzyć własne rzeczywistości.
Świętym graalem LD jest trafić do świata, którego nie chcesz zmienić, pragniesz jedynie napawać się jego pięknem.
Kiedy czujesz sen całym sobą, każdym pojedyńczym neuronem.
Świętym graalem LD jest trafić do świata, którego nie chcesz zmienić, pragniesz jedynie napawać się jego pięknem.
Kiedy czujesz sen całym sobą, każdym pojedyńczym neuronem.





