11-02-2019, 00:17
15/16.01
Byłem na górnym pietrze w domu koleżanki z bursy. Zeszliśmy na dół gdzie coś zrobiliśmy, weszliśmy w głąb domu.(wyglądało to tak jakby w domu był drugi dom tylko o wiele starszy a do tego domu prowadziło pare drzwi z tego nowego domu) W środku tego starego domu było bełno pajęczyn, zakurzony a drewno z którego byl zrobione było już porządnie zszarzałe a sam dom wydawał się bardzo duży nawet większy od tego nowego (a tamten zakrywał całkowicie ten duży), gdzieniegdzie belki łaczyły oraz wzmacniały kładki i stare drewniane schody. W samym środku domu był stary stół na którym stało kilka drewnianych talerzy. Na środkowym talerzu były 3 kromki chleba które były gdzieniegdzie posmarowane żółtawo-pomarańczowym dżemem. (był to dżem który nałożyliśmy podczas innego snu). Koleżanka wzieła trochę tego dżemu z kromki i przeniosła go w inne miejsce na chlebie...
Akcja odgrywa się przy lesie. Na dworze było oddalonych kilku ludzi od nas o jakieś 50m. Ci ludzie byli w garniturach przypominali agentów z matrixa, chcieli zabić bodajże drwala który stał obok nich... Po chwili był on wbity w pień drzewa a drzewo było ścięte/rozłamane u podstawy i leżało na boku. Z lasu wyłoniła się ładna, zgrabna ruda kobieta która szła powolnym krokiem, tak jakby miała im spuścić konkretny wpierdol. Ci w garniturach wiedzieli że jest łowcą, niestety szybko ją zabili. Jedna z nich rzucila się na przywódcę który przypomina agenta Smitha mówiąc "coście zrobili przecież ona była królową łowców", a mówiła to ponieważ obawiała się zemsty, ale resztę mało to obchodziło. Ja, kolega z bursy oraz jescze kilku ludzi w tym jedna dziewczyna przebywaliśmy w bardzo dużym pokoju do którego wbiło z 5 dziewczyn (zostały one wysłene przez agentów aby odciągnąć naszą uwagę ponieważ byliśmy łowcami). Po chwili zaczeliśmy się do nich dobierać. Kolega zaczoł pieścił piersi dla dziewczyny która przypominała koleżankę z rekonstrukcji średniowiecznej. W myślach powiedziałem sobie "no nie ta to jest moja" podbiłem do niej od tyłu biorąc się za jej tyłek.
Byłem na górnym pietrze w domu koleżanki z bursy. Zeszliśmy na dół gdzie coś zrobiliśmy, weszliśmy w głąb domu.(wyglądało to tak jakby w domu był drugi dom tylko o wiele starszy a do tego domu prowadziło pare drzwi z tego nowego domu) W środku tego starego domu było bełno pajęczyn, zakurzony a drewno z którego byl zrobione było już porządnie zszarzałe a sam dom wydawał się bardzo duży nawet większy od tego nowego (a tamten zakrywał całkowicie ten duży), gdzieniegdzie belki łaczyły oraz wzmacniały kładki i stare drewniane schody. W samym środku domu był stary stół na którym stało kilka drewnianych talerzy. Na środkowym talerzu były 3 kromki chleba które były gdzieniegdzie posmarowane żółtawo-pomarańczowym dżemem. (był to dżem który nałożyliśmy podczas innego snu). Koleżanka wzieła trochę tego dżemu z kromki i przeniosła go w inne miejsce na chlebie...
Akcja odgrywa się przy lesie. Na dworze było oddalonych kilku ludzi od nas o jakieś 50m. Ci ludzie byli w garniturach przypominali agentów z matrixa, chcieli zabić bodajże drwala który stał obok nich... Po chwili był on wbity w pień drzewa a drzewo było ścięte/rozłamane u podstawy i leżało na boku. Z lasu wyłoniła się ładna, zgrabna ruda kobieta która szła powolnym krokiem, tak jakby miała im spuścić konkretny wpierdol. Ci w garniturach wiedzieli że jest łowcą, niestety szybko ją zabili. Jedna z nich rzucila się na przywódcę który przypomina agenta Smitha mówiąc "coście zrobili przecież ona była królową łowców", a mówiła to ponieważ obawiała się zemsty, ale resztę mało to obchodziło. Ja, kolega z bursy oraz jescze kilku ludzi w tym jedna dziewczyna przebywaliśmy w bardzo dużym pokoju do którego wbiło z 5 dziewczyn (zostały one wysłene przez agentów aby odciągnąć naszą uwagę ponieważ byliśmy łowcami). Po chwili zaczeliśmy się do nich dobierać. Kolega zaczoł pieścił piersi dla dziewczyny która przypominała koleżankę z rekonstrukcji średniowiecznej. W myślach powiedziałem sobie "no nie ta to jest moja" podbiłem do niej od tyłu biorąc się za jej tyłek.





