14-10-2018, 10:26
2 krótkie i dość płytkie LD dzisiaj nad ranem, udało mi się wykonać senny quest miesiąca, zadany przez @Rebeliusz 
Uświadomiłem się w Tesco albo jakimś podobnym markecie, przede mną szła stara babka w niebieskim płaszczu, pchała przed sobą pusty koszyk na zakupy. Po mojej prawej stronie zauważyłem lustro, zamiast swojego odbicia zobaczyłem w nim młodą, blond dziewczynę - wyglądała jak Ciri z Wiedźmina (nie ta z gry, tylko z książek). Włożyłem więc rękę w lustro, złapała moją dłon i wyciągnąłem ją z tafli szkła do wnętrza supermarketu. Przybiła mi piątkę i odeszła, a sen zaczął się rozpadać.
Po przebudzeniu się, przypomniałem sobie, że sennym questem miesiąca było wchodzenie do lustra, a nie wyciąganie z niego ludzi.
Przysnąłem, tym razem pojawiłem się na osiedlu koło sąsiedniego bloku. Najdziwniejsze, że na horyzoncie widziałem ośnieżone szczyty gór - szybki TR dla potwierdzenia, sukces.
Rozpoczynam szybko poszukiwania lustra, na ścianie bloku były tylko jakby skrawki lustrzanych kawałków. Podszedłem do jednego i z pomocą magii (w ostatnie 3 dni obejrzałem dwa sezony "The Magicians", stąd pewnie próba rzucania czarów xD) chciałem rozciągnąć lustro do rozmiarów zdolnych pomieścić człowieka, niestety nie udawało się, widocznie zaklęcie było złe
. Spieszyłem się bo wiedziałem, że sny nad ranem są bardzo płytkie i krótkie.
Podleciałem do pierwszego z brzegu okna z nadzieją, że w czyimś pokoju będzie szafa, w środku okazało się, że jest. Na szafie wisiało pęknięte w trzech miejscach, duże lustro, widziałem w nim dokładnie swoje odbicie. Wkładam do środka głowę - nic, ciemność. Wchodzę więc dalej, z nadzieją, że coś się zmieni. Pojawiają się jakby drgania materii, szare fraktale migoczące w przestrzeni.
Spoglądam w górę, nade mną wirują deski i półki szafy, mają dziwne kształty. Poruszają się w każdy możliwy sposób niezależnie od siebie, obiektów jest dużo, tworzą jakby czterowymiarowy labirynt ciężki do ogarnięcia. Bardzo trudno to opisać, wyglądało podobnie do wnętrzą Gargantuy z Interstellar. Widok wzbudza we mnie dreszcz podniecenia, jest piękny. Lecę powoli do góry, zwiedzając otwierające się i zamykające korytarze, wszystko ciągle wiruje i się zmienia, kolory są dość stonowane, dominuje brąz jako że to wnętrze szafy. Przeżycie jest bardzo ciekawe, choć niezbyt intensywne i przejrzyste. Po kilku chwilach oglądania niemożliwego fizycznie obiektu sen rozmywa się, robię jeszcze udany TR w ciemności ale to juz mnie nie ratuje przed pobudką.
@Rebeliusz dzieki za tą misję, nie spodziewałem się takiej fajnej przygody

Uświadomiłem się w Tesco albo jakimś podobnym markecie, przede mną szła stara babka w niebieskim płaszczu, pchała przed sobą pusty koszyk na zakupy. Po mojej prawej stronie zauważyłem lustro, zamiast swojego odbicia zobaczyłem w nim młodą, blond dziewczynę - wyglądała jak Ciri z Wiedźmina (nie ta z gry, tylko z książek). Włożyłem więc rękę w lustro, złapała moją dłon i wyciągnąłem ją z tafli szkła do wnętrza supermarketu. Przybiła mi piątkę i odeszła, a sen zaczął się rozpadać.
Po przebudzeniu się, przypomniałem sobie, że sennym questem miesiąca było wchodzenie do lustra, a nie wyciąganie z niego ludzi.
Przysnąłem, tym razem pojawiłem się na osiedlu koło sąsiedniego bloku. Najdziwniejsze, że na horyzoncie widziałem ośnieżone szczyty gór - szybki TR dla potwierdzenia, sukces.
Rozpoczynam szybko poszukiwania lustra, na ścianie bloku były tylko jakby skrawki lustrzanych kawałków. Podszedłem do jednego i z pomocą magii (w ostatnie 3 dni obejrzałem dwa sezony "The Magicians", stąd pewnie próba rzucania czarów xD) chciałem rozciągnąć lustro do rozmiarów zdolnych pomieścić człowieka, niestety nie udawało się, widocznie zaklęcie było złe
. Spieszyłem się bo wiedziałem, że sny nad ranem są bardzo płytkie i krótkie. Podleciałem do pierwszego z brzegu okna z nadzieją, że w czyimś pokoju będzie szafa, w środku okazało się, że jest. Na szafie wisiało pęknięte w trzech miejscach, duże lustro, widziałem w nim dokładnie swoje odbicie. Wkładam do środka głowę - nic, ciemność. Wchodzę więc dalej, z nadzieją, że coś się zmieni. Pojawiają się jakby drgania materii, szare fraktale migoczące w przestrzeni.
Spoglądam w górę, nade mną wirują deski i półki szafy, mają dziwne kształty. Poruszają się w każdy możliwy sposób niezależnie od siebie, obiektów jest dużo, tworzą jakby czterowymiarowy labirynt ciężki do ogarnięcia. Bardzo trudno to opisać, wyglądało podobnie do wnętrzą Gargantuy z Interstellar. Widok wzbudza we mnie dreszcz podniecenia, jest piękny. Lecę powoli do góry, zwiedzając otwierające się i zamykające korytarze, wszystko ciągle wiruje i się zmienia, kolory są dość stonowane, dominuje brąz jako że to wnętrze szafy. Przeżycie jest bardzo ciekawe, choć niezbyt intensywne i przejrzyste. Po kilku chwilach oglądania niemożliwego fizycznie obiektu sen rozmywa się, robię jeszcze udany TR w ciemności ale to juz mnie nie ratuje przed pobudką.
@Rebeliusz dzieki za tą misję, nie spodziewałem się takiej fajnej przygody






