14-09-2018, 17:03
Kontrola otoczenia i inne rzeczy nie mają związku z ld – ld jak wynika z definicji to sen którym wiemy, że to czego doświadczamy jest snem, natomiast to czy kontrolujemy sen czy nie, co tam pamiętamy czy nie itd. nie ma znaczenia. Doświadczałem snów w których nie wiedziałem, ze to sen a jednak miałem większą lub mniejszą kontrolę nad snem co wynikało z konwencji snu – np. śniąc, ze jestem magiem mogłem stwarzać dowolne rzeczy, latać i miałem pełną nad snem kontrolę, potrafiłem nawet cofać czas i zmieniać przebieg niepomyślnych wydarzeń, ale nigdy by mi nie przyszło do głowy mówić, ze było to coś innego jak zwykły sen. Miewam też zwykłe sny w których doskonale pamiętam swoją przeszłość, tożsamość i działa w 100% jak na jawie, ale to również zwykłe sny a nie ld. Zdarzyło mi się również w ld śnić, ze jestem wróżką i był to super stabilny, wyrazisty długotrwały ld. Oczywiście snu o ld nie miałem bo to się wyklucza.
Jakąś psychiatrię tam mam na pólce więc jakby zaszła taka potrzeba to poszukam definicji tych pojęć, ale po pierwsze wygląda, że nie będzie to potrzebne a poza tym powinniśmy używać potocznego języka bo nie jest to forum dla psychiatrów czy innych takich :-)
Twój przykład nie jest właściwy bo jeśli temu komuś przyśni się, że to czego doświadcza jest snem to będzie to czysty klasyczny ld.
Czytałem kilka ciekawych wyjaśnień ld, które mnie w pełni przekonują np. SasQ z onejro to ładnie ujął: „Ld to zwykły sen w którym śnimy, że jesteśmy śniącym i ta świadomość jest centralną myślą snu”
Czyli możemy śnić, ze jesteśmy supermanem, albo śnić, że to czego doświadczamy jest snem i w tym drugim wypadku mamy do czynienia z ld. SasQ zawęsził definicję dodając stwierdzenie: „jest centralną myślą snu” – ma to sens bo kiedy ta myśl jest centralną myślą snu to nasze działania wynikają z tej myśli, a może być sytuacja w której wiemy, że śnimy, ale nie ma to dla nas znaczenia np. z tego powodu, ze sen jest tak piękny, że chcemy go przeżywać a nie zmieniać w nim cokolwiek. Jednak już takie zawężenie jest sprzeczne z przyjętą na świecie definicją ld i wprowadza pomieszanie i komplikacje bo trzeba by się spierać dlaczego nie jest centralną myślą w jakim stopniu itd.
Co do snów przedświadomych to jest to bardzo stare pojęcie bo używała go już Gatfield jak i Kelzer – ogólnie odnosi się to do snów poprzedzających ld ale nie będących ld bo nie rozpoznajemy w nich, że to czego doświadczamy jest snem. Związane jest ono z nieco innym postrzeganiem ld przez badaczy z tamtego okresu przynajmniej od Sparrowa. Otóż wówczas uważano, że cechą ld jest oprócz jasnej percepcji, przyjemność wręcz ekstaza – ogólnie cudowne niezwykłe doświadczenia. Uważano, że to jest najważniejsza cecha obok rozpoznania odróżniająca ld od zwykłych snów, stąd sny przedświadome to były sny o podniesionym poziomie percepcji, ekstatycznymi doznaniami itd. w których jednak nie rozpoznawaliśmy, że śnimy.
Dzięki Mild i Wild LaBerga odkryto, że ld wcale nie muszą być ekstatyczne, trwałe świetliste itd. mogą być nudne, męczące i w ogóle nie różnić się pod tym względem od zwykłych snów dlatego pojęcie snów przedświadomych straciło rację bytu. Najwyraźniej związane jest to ze sposobem wywoływania ld sny wywoływane „Metodą Castanedy” i ogólnie metodami dążącymi do wywołania ld w pierwszej części nocy, związane z pozytywnym nastawieniem są takie bardziej świetliste i ekstatyczne, natomiast ld w płytkim śnie po przerwaniu snu są mniej ekstatyczne. Być może jest to różnica między ld w fazie REM a Nonrem – można gdybać, ale jest to rzecz godna sprawdzenia a przynajmniej którą można spróbować sprawdzić.
Bez laboratorium snu raczej niesprawdzalne jest czy dany sen jest w fazie rem czy non rem chyba, żeby odpowiednio dużo ludzi kupiło sobie jakieś eeg, ale można łatwo zrobić eksperyment wywoływania ld w pierwszej i drugiej części snu badając relacje.
Oczywiście wywołanie ld w pierwszej części nocy jest o wiele trudniejsze niż nad ranem, ale daje się to zrobić sprawdzonymi przez pokolenia onejronautów metodami – być może3 nawet teraz prowadzony eksperyment nr dwa rzuci na to jakieś światło.
Jakąś psychiatrię tam mam na pólce więc jakby zaszła taka potrzeba to poszukam definicji tych pojęć, ale po pierwsze wygląda, że nie będzie to potrzebne a poza tym powinniśmy używać potocznego języka bo nie jest to forum dla psychiatrów czy innych takich :-)





