06-09-2018, 18:31
(06-09-2018, 06:45 )incestus napisał(a): No właśnie ja jak już się porządnie uświadomie, to nie potrafię potem tak jak ty ograniczać wiedzy o rzeczywistości i dać się pociągnąć fabule snu, czuję się jak zły aktor psujący scenę. Musiałabyś mierzyć w prowokowanie snów, które są jaśniejsze, ale nie ma w nich wyraźnego momentu uzyskania świadomości. Wydaje mi się, że tylko wtedy umysł łatwo podąża za senną sugestią, wierzy w przedstawienie, które gra.
Chyba bym poszedł przede wszystkim w autosugestie i derealizacje za dnia, WBTB ale już bez sugestii przed samym spaniem, i zrezygnował z TR.
Tak, dokładnie tak to działa - trzeba zbalansować moment uświadomienia, żeby nie był ani za słaby, ani za mocny. Myślę, że Twoje poczucie złego aktora da się przepracować na rzecz tych snów, ale to pewnie sam wiesz najlepiej; nie będę Ci wchodzić w kompetencje
O widzisz, na derealizacji kompletnie się nie skupiłam, więc sobie to nadrobię
Dzięki za wskazówkę! Natomiast na WBTB nie będę się skupiać, bo to metoda z przerywaniem snu. Mam trochę zbyt wymagającą intelektualnie pracę, żeby dać radę ją wykonywać w trybie zombie 
(06-09-2018, 09:12 )Onejronauta napisał(a): Też obserwuję, że przerywanie snu to masakra, nie dość, że jestem niewyspany, bardziej rozdrażniony i nerwowy to jeszcze sny po wbtb stają się coraz płytsze i bardziej nerwowe - jednak czego się nie robi dla nauki![]()
U mnie (i nie tylko bo w archiwum "onejro" wielu ludzi to robiło i uznało za najskuteczniejszą metodę) jest autosugestia - konkretnie metoda Chodkiewicza - poza tym, kazda metoda wywoływania ld opiera się na autosugestii począwszy od RT przez Mild do każdej innej skutecznej metody. Delaney również pisze, ze t6o najskuteczniejsza metoda, ale jak ją konkretnie prowadzić to już inna sprawa.
Mam zamiar przeprowadzić w tej kwestii eksperyment - oczywiście najlepiej jakby znaleźli się do tego chętni. Pomysł jest taki aby wziąć sugestię z Mild : „Kiedy będę śnił, pragnę pamiętać, że śnię”
I w pierwszej fazie przez tydzień wieczorem przed snem powtarzać ją zgodnie z metodą Couea
W drugim Tygodniu wg metody tak jak w MILD z wyobrażeniem
W trzecim tygodniu zgodnie z metodą Rhodesa
W czwartym metodą Chodkiewicza
W końcu mechanicznie jak opisane na stronie z mildem do której podałem link w odpowiednim miejscu
I na końcu ocenić, która z metod okazała się najskuteczniejsza
Oczywiście aby eksperyment był wiarygodny trzeba by więcej osób do niego
Widzisz Onejro, ja lubię podejście naukowe za to, że jeśli coś nie działa, tak jak bym chciała, to prawdopodobnie znaczy, że da się wykminić coś innego
Niestety nie znam szczegółów metod, które wspominasz, ale zakładam, że mają coś wspólnego z różnymi ujęciami autohipnozy/sugestii? Gdzie mogę o nich poczytać, bo niestety wujek google mnie w tym zakresie nie chce zbyt dobrze wesprzeć?(06-09-2018, 11:59 )incestus napisał(a): Tak dodam offtopem tylko krótko, że żeby taki eksperyment był wiarygodny to trzeba dużo wymagań spełnić poza ilością grupy, a przede wszystkim te okresy czasowe - miesiąc na jedną metodę to minimum, żeby w ogóle można było mówić o jakiejś miarodajności
To dotyczy też eksperymentu z WBTB. Oczywiście krótsze czasy będą wystarczająco informatywne wewnątrz naszej niekomercyjnej społeczności
Myślę, że skoro 30 osób to już próba reprezentatywna, nie jest to takie niewykonalne
Bardziej bym się zainteresowała samą budową eksperymentu - jeśli stosujemy każdego tygodnia, czy tam miesiąca, w następującym bezpośrednio po sobie porządku różne metody, prawdopodobnie sami sobie zaburzamy wyniki badań.
To znaczy, różne metody różnie będą wpływać na same obiekty badane - ludzie mogą się zmęczyć, albo z drugiej strony - być już wyćwiczonymi w tym, co robią (po np. 3 miesiącach eksperymentu). Dlatego dla wiarygodności sprawdzania metod (tzn. jeśli to chcemy badać - metody i ich efekty), myślę, że warto byłoby pomyśleć o przerwach pomiędzy metodami (dla jakiejś formy “resetu”) i np. podziale grup, gdzie ludzie korzystają z metod w różnej kolejności. Marzeniem byłaby grupa kontrolna do tego wszystkiego





