04-08-2018, 10:48
4 sierpnia 2018
Wsiadam do znanego mi samochodu i wyjeżdżam nim z miejsca parkingowego. Przy próbie wyjazdu na główną drogę wychodzi mi przed maskę mój były nauczyciel. Zagradza mi przejazd i rękami i mimiką pokazując swoje niezadowolenie.
Wyszedłem z pojazdu i pytam się czy znowu ktoś nagadał mu głupot o mnie. On do mnie z rękami startuje to mówię, że sobie nie dam w kaszę dmuchać i też do niego wyrwałem. Przestraszył się nieco, a ja wytłumaczyłem mu, żeby następny raz tak nie robił, bo dostanie wpi**dol.
Jadę rowerem przez las, w pewnym momencie wyciągam telefon i wybierając jakiś dziwny numer i łączę się ze strażą miejską. Po chwili odbiera pani i się pyta co się stało. Powiedziałem, że ciężarówka jest 72 kilometry od ładunku i co mam teraz zrobić. Nastała chwila ciszy i rozłączenie połączenia. Mówię do siebie, że trudno i jadę dalej. Przejeżdżam właśnie w poprzek wykarczowanej linii w lesie wyciętej na potrzeby sieci elektroenergetycznej. Nie mija wiele czasu po czym zostaję dodany przez tajemniczego użytkownika o czarnym nicku Slavia na jakiś czat. Wpisał on komendę /leuce Solnik cokolwiek to znaczy. Starał tam mi pomóc odzyskać ładunek i nie spóźnić się na jego rozładunek.
Nie miałem warunków do zapisania całości snów. 1/3 uleciała gdzieś w trakcie pisania. Po drodze miałem jeszcze z jeden sen. Tutaj nastąpiła krótka pobudka.
Wchodzę do mieszkania mając na ramieniu zawieszoną niebiesko-żółtą torbę z IKEA. W środku czeka kolega i pyta się co przyniosłem. Mówię, mu że 3 wody Żywiec, jedną wódkę i coś do jedzenia, w tym samym czasie wyjmując te rzeczy z torby. Kolega kiwa głową i mówi, że on dzisiaj chciał na spokojnie pokazując swoje dwie wódki grejpfrut 36% vol. Słychać kroki z korytarza, to trzeci kumpel. Pyta się,
-To co wódka czy whisky?
Pokazując na rozstawiony na stole własny ekwipunek.
Wysłane z mojego Commodore 64





