19-07-2018, 21:35
18-19.07.2K18
Czas snu ok. 7h
1) Licbaza ,chociaż wyglądała jak moja stara gimbaza. Siedzę sobie w klasie w trzeciej ławce w środku. Postanawiam przesiąść się do pierwszej od ściany. Siadam pogrążam się w myślach nad tym co będę robił po szkole ,kiedy nagle do mojej ławki dosiada się koleś który nie zdał w tym roku. Skonsternowany pytam się go grzecznie "CO TY TU KUR*A ROBISZ SKORO NIE ZDAŁEŚ ?". Odpowiedział "a no jestem". Rozpoczęła się lekcja która trwała jakieś pięć minut. Przez ten czas zastanawiałem się jakim cudem ten gość zdał. Niczego konkretnego nie wykminiłem. Przerwa ,wychodzę z sali i kieruję się przez korytarz dookoła szkoły. Moją uwagę przykuwa tłum ludzi wbiegający do toalety. Myślę sobie "Pewno ktoś się z kimś pobił ,albo może kibel rozje*ali. Warto sprawdzić na pewno urozmaici to mój nudny dzień w szkole". No więc wchodzę i widzę stołówkę. Nagle zgłodniałem. Stanąłem w kolejce koło koleżanki z podbazy i zaczynam z nią rozmawiać o jakichś bzdetach. Gdy kucharka łaskawie nałożyła nam już po schabowczaku ,ziemniaczkach i burakach udaliśmy się do tego samego stolika i nadal rozmawialiśmy o byle czym. Nagle z dumą w głosie powiedziałem jej ,że nie mam wykupionych obiadów więc obecnie najadam się za darmo
. Odpowiedziała "ŁAAAAŁŁŁŁ"
jakbym zaimponował jej wygraniem olimpiady. Gdy kończylismy już swoje posiłki... zostałem obudzony. Wywiazał się taki dialog:
-Paweł wstawaj wreszcie ,bo spóźnimy się na sniadanie.
Ja dopiero co obudzony nadal zaspany
-Jakie kurde śniadanie ? Przecież dopiero co obiad zjadłem
-YYYYYYYYY co?
-
Zakładam okulary patrzę na moją matulę widać ,że ma mindfuck-a ,ja też.
Probuję skupić myśli i ogarnąć co się dzieje i po chwili zdaję sobie sprawę ,że to był sen. Wpadam w karuzelę śmiechu. Patrzę na moją biedną mamę która już w ogóle nie wie co się dzieje. Wychodzi z pokoju myśląc zapewne ,że ktoś z nas postradał zmysły a ja jeszcze przez jakieś pięć minut dławię się ze śmiechu.
Tak więc tego ten XD
Czas snu ok. 7h
1) Licbaza ,chociaż wyglądała jak moja stara gimbaza. Siedzę sobie w klasie w trzeciej ławce w środku. Postanawiam przesiąść się do pierwszej od ściany. Siadam pogrążam się w myślach nad tym co będę robił po szkole ,kiedy nagle do mojej ławki dosiada się koleś który nie zdał w tym roku. Skonsternowany pytam się go grzecznie "CO TY TU KUR*A ROBISZ SKORO NIE ZDAŁEŚ ?". Odpowiedział "a no jestem". Rozpoczęła się lekcja która trwała jakieś pięć minut. Przez ten czas zastanawiałem się jakim cudem ten gość zdał. Niczego konkretnego nie wykminiłem. Przerwa ,wychodzę z sali i kieruję się przez korytarz dookoła szkoły. Moją uwagę przykuwa tłum ludzi wbiegający do toalety. Myślę sobie "Pewno ktoś się z kimś pobił ,albo może kibel rozje*ali. Warto sprawdzić na pewno urozmaici to mój nudny dzień w szkole". No więc wchodzę i widzę stołówkę. Nagle zgłodniałem. Stanąłem w kolejce koło koleżanki z podbazy i zaczynam z nią rozmawiać o jakichś bzdetach. Gdy kucharka łaskawie nałożyła nam już po schabowczaku ,ziemniaczkach i burakach udaliśmy się do tego samego stolika i nadal rozmawialiśmy o byle czym. Nagle z dumą w głosie powiedziałem jej ,że nie mam wykupionych obiadów więc obecnie najadam się za darmo
. Odpowiedziała "ŁAAAAŁŁŁŁ"
jakbym zaimponował jej wygraniem olimpiady. Gdy kończylismy już swoje posiłki... zostałem obudzony. Wywiazał się taki dialog:-Paweł wstawaj wreszcie ,bo spóźnimy się na sniadanie.
Ja dopiero co obudzony nadal zaspany
-Jakie kurde śniadanie ? Przecież dopiero co obiad zjadłem
-YYYYYYYYY co?
-
Zakładam okulary patrzę na moją matulę widać ,że ma mindfuck-a ,ja też.
Probuję skupić myśli i ogarnąć co się dzieje i po chwili zdaję sobie sprawę ,że to był sen. Wpadam w karuzelę śmiechu. Patrzę na moją biedną mamę która już w ogóle nie wie co się dzieje. Wychodzi z pokoju myśląc zapewne ,że ktoś z nas postradał zmysły a ja jeszcze przez jakieś pięć minut dławię się ze śmiechu.
Tak więc tego ten XD
Dlaczego intuicja podpowiada mi, że z tego koszmaru już się nie obudzę? Bo wcale jeszcze nie poszedłem spać a koszmar dopadł mnie na jawie.





