08-01-2018, 22:28
Sen z 8.01.2018
Tej nocy grałam w planszówkę a'la jumanji. Stawiając pionki na terenie leśnym gra wciągała mnie i inne osoby ustawione wokoło planszy do środka. Te osoby były ledwie zarysami, bez żadnych szczegółów. Gra pozwalała nam na poruszanie się po wydzielonym terenie wokół danego punktu na planszy. Po wykonaniu odpowiedniego zadania, przypisanego do miejsca na planszy wracaliśmy do świata realnego by przejść na kolejne pola. Niestety nie pamiętam już poszczególnych zadań, końcówka za to wyjątkowo żywo zachowała się w mojej głowie. Plansza, ułożona lekko na skos ode mnie, na środku duża żółta kropka. Od niej odchodziły cztery ścieżki, dla czterech graczy. Nasze pionki były już tylko o jedno miejsce od żółtej kropki, gdy gra postanowiła dodać nowe zadanie. Na planszę wkroczyły trzy smoki, zielony, pomarańczowy i czerwony. Każdy z nich zajął miejsce na jednym torze, jeden pozostał pusty. Mój był zajęty przez zielonego smoka, siedział on dumnie na wysokiej skale owijając ogonem jej większą część. Miał długą, chudą szyję i smukłe ciało, łuski odbijały światło niemal jakby były lustrem. W momencie gdy wzbijał się w powietrze nie było żadnego dźwięku, żadnego szmeru, ani jeden liść się nie poruszył tak jakby on był.. Powietrzem. Zanim doszło do starcia obudziły mnie z następnych prób powrotu do snu kolejno budzik, sms, pies i znów budzik.
Tej nocy grałam w planszówkę a'la jumanji. Stawiając pionki na terenie leśnym gra wciągała mnie i inne osoby ustawione wokoło planszy do środka. Te osoby były ledwie zarysami, bez żadnych szczegółów. Gra pozwalała nam na poruszanie się po wydzielonym terenie wokół danego punktu na planszy. Po wykonaniu odpowiedniego zadania, przypisanego do miejsca na planszy wracaliśmy do świata realnego by przejść na kolejne pola. Niestety nie pamiętam już poszczególnych zadań, końcówka za to wyjątkowo żywo zachowała się w mojej głowie. Plansza, ułożona lekko na skos ode mnie, na środku duża żółta kropka. Od niej odchodziły cztery ścieżki, dla czterech graczy. Nasze pionki były już tylko o jedno miejsce od żółtej kropki, gdy gra postanowiła dodać nowe zadanie. Na planszę wkroczyły trzy smoki, zielony, pomarańczowy i czerwony. Każdy z nich zajął miejsce na jednym torze, jeden pozostał pusty. Mój był zajęty przez zielonego smoka, siedział on dumnie na wysokiej skale owijając ogonem jej większą część. Miał długą, chudą szyję i smukłe ciało, łuski odbijały światło niemal jakby były lustrem. W momencie gdy wzbijał się w powietrze nie było żadnego dźwięku, żadnego szmeru, ani jeden liść się nie poruszył tak jakby on był.. Powietrzem. Zanim doszło do starcia obudziły mnie z następnych prób powrotu do snu kolejno budzik, sms, pies i znów budzik.
Jest nas dwóch takich samych
Brutalnych, niespełna rozumu..
Brutalnych, niespełna rozumu..





