08-07-2010, 18:29
To ja też coś opowiem 
Amerykanie lądują na księżycu, wielki dzień, duma ich rozpiera. Armstrong stawia pierwszy krok na nowym terytorium, a tu zza wielkiego kamienia nagle wychodzi trzech gości - rusek, chińczyk i polak. Neil się pyta ruska: No ale jakim cudem! Rusek na to spokojnie: Mamy świetny wywiad, podpatrzyliśmy, podsłuchaliśmy no i jesteśmy. Armstrong: No a ty chińczyk? Chińczyk: Dużo nas w kraju, brat podsadził brata no i jestem. Amerykanin zwraca się teraz do polaka: A ty polak, jak tu trafiłeś?! Na to polak odpowiada niewyraźnie: Stary, daj mi spokój, z wesela wracam....

Amerykanie lądują na księżycu, wielki dzień, duma ich rozpiera. Armstrong stawia pierwszy krok na nowym terytorium, a tu zza wielkiego kamienia nagle wychodzi trzech gości - rusek, chińczyk i polak. Neil się pyta ruska: No ale jakim cudem! Rusek na to spokojnie: Mamy świetny wywiad, podpatrzyliśmy, podsłuchaliśmy no i jesteśmy. Armstrong: No a ty chińczyk? Chińczyk: Dużo nas w kraju, brat podsadził brata no i jestem. Amerykanin zwraca się teraz do polaka: A ty polak, jak tu trafiłeś?! Na to polak odpowiada niewyraźnie: Stary, daj mi spokój, z wesela wracam....





