16-10-2017, 21:21
Czułam, że to właściwie nie miało znaczenia. Że dla tego prowokatora się nie liczyło, że niezależnie czy to dziecko byłoby martwe, otarło się o śmierć, czy zmarło po narodzinach. Dyskusja była zbędna, ale i tak by nastąpiła.
Silniejsza była moja inna myśl w tamtym momencie - że lekarze mimo lat doświadczenia popełniają takie błędy i co może być tego przyczyną. I że w tak ważnych kwestiach to niedopuszczalne. Przy wątku z żywym dzieckiem jakoś bardziej moje odczucia skupiły się na tym aspekcie.
Silniejsza była moja inna myśl w tamtym momencie - że lekarze mimo lat doświadczenia popełniają takie błędy i co może być tego przyczyną. I że w tak ważnych kwestiach to niedopuszczalne. Przy wątku z żywym dzieckiem jakoś bardziej moje odczucia skupiły się na tym aspekcie.





