14-10-2017, 23:19
Pierwszy raz chyba miałam sen tak dziwny i jednocześnie taki realistyczny, dlatego tu piszę.
Z jakiegoś powodu kręciłam się po szpitalu. Przyjechał tam facet z żoną w zaawansowanej ciąży. Domyśliłam się, że pewnie niedługo będzie rodzić, potem zresztą ktoś powiedział, że termin następnego dnia czy coś. Jak potem widziałam tę kobietę na łóżku w sali, płakała, kiedy mąż przyniósł jej kwiaty. Potem położył na jej brzuchu jakąś kartkę. Zobaczyłam później z bliska, że to nekrolog. Dziecko miało urodzić się martwe, właściwie już nie żyło i ci ludzie o tym wiedzieli.
Potem jakoś wiedziałam, że facet jest miłośnikiem rekonstrukcji historycznej i gość z organizacji robiącej rekwizyty, z którym ten facet współpracował, wysłał mu kondolencje. Widziałam te wiadomości jakby naklejone na coś w rodzaju takiej skrzynki pocztowej jak na klatkach schodowych w blokach, jednocześnie było to coś jak komentarze z Facebooka. Wtedy wypowiedział się tam inny człowiek od rekwizytów, z konkurencyjnej firmy i oburzał się, że jak ten pierwszy śmie pisać do niedoszłego ojca wiadomości, skoro to taki drań i jest za aborcją. Wkurzyło mnie to, pomyślałam, że to przecież nie ma nic do rzeczy i dlaczego te oszołomy "pro-life" muszą skorzystać z każdej okazji żeby kogoś zaatakować. I trochę czułam, że to jakaś chęć wyeliminowania konkurencji, bo pojawiały się wątki, że może czas zakończyć współpracę z tym pierwszym i zacząć korzystać z usług tego drugiego. Potem jeszcze ten drugi robił głównemu bohaterowi wodę z mózgu a ja zastanawiałam się, kto i jak to wszystko odkręci. Jakoś bardzo mi zależało, żeby nie szerzyły się nieprawdziwe oszczerstwa o ruchach pro-choice, czułam, że mam jakiś obowiązek wobec prawdy, logiki, czy coś w tym stylu.
No i w międzyczasie okazało się, że ktoś się pomylił i podczas porodu dziecko było jednak żywe. Stało się to jakoś w czasie największych wojen w wiadomościach między dwoma facetami od rekwizytów.
Z jakiegoś powodu kręciłam się po szpitalu. Przyjechał tam facet z żoną w zaawansowanej ciąży. Domyśliłam się, że pewnie niedługo będzie rodzić, potem zresztą ktoś powiedział, że termin następnego dnia czy coś. Jak potem widziałam tę kobietę na łóżku w sali, płakała, kiedy mąż przyniósł jej kwiaty. Potem położył na jej brzuchu jakąś kartkę. Zobaczyłam później z bliska, że to nekrolog. Dziecko miało urodzić się martwe, właściwie już nie żyło i ci ludzie o tym wiedzieli.
Potem jakoś wiedziałam, że facet jest miłośnikiem rekonstrukcji historycznej i gość z organizacji robiącej rekwizyty, z którym ten facet współpracował, wysłał mu kondolencje. Widziałam te wiadomości jakby naklejone na coś w rodzaju takiej skrzynki pocztowej jak na klatkach schodowych w blokach, jednocześnie było to coś jak komentarze z Facebooka. Wtedy wypowiedział się tam inny człowiek od rekwizytów, z konkurencyjnej firmy i oburzał się, że jak ten pierwszy śmie pisać do niedoszłego ojca wiadomości, skoro to taki drań i jest za aborcją. Wkurzyło mnie to, pomyślałam, że to przecież nie ma nic do rzeczy i dlaczego te oszołomy "pro-life" muszą skorzystać z każdej okazji żeby kogoś zaatakować. I trochę czułam, że to jakaś chęć wyeliminowania konkurencji, bo pojawiały się wątki, że może czas zakończyć współpracę z tym pierwszym i zacząć korzystać z usług tego drugiego. Potem jeszcze ten drugi robił głównemu bohaterowi wodę z mózgu a ja zastanawiałam się, kto i jak to wszystko odkręci. Jakoś bardzo mi zależało, żeby nie szerzyły się nieprawdziwe oszczerstwa o ruchach pro-choice, czułam, że mam jakiś obowiązek wobec prawdy, logiki, czy coś w tym stylu.
No i w międzyczasie okazało się, że ktoś się pomylił i podczas porodu dziecko było jednak żywe. Stało się to jakoś w czasie największych wojen w wiadomościach między dwoma facetami od rekwizytów.






Faktycznie zwraca uwagę przy tym twoja bierna rola. Bierność plus irytacja kojarzy mi się właśnie z oglądaniem wiadomości, moje zdanie jest więc takie, że sen przedstawia lustrzane emocje z ostatnich czasów, w których oglądałaś wiadomości, albo słuchałaś skądś o problemach, które bezpośrednio cię nie dotyczą.