04-01-2018, 13:29
Sen z 31.09.2017
Wyjątkowo ciemna noc, duże miasto. Przez początek snu patrzyłam z lotu ptaka na kobietę w skórze, czarnych włosach do ramion, które były przycięte wyjątkowo równo. Uciekała przed wojskiem z jakąś czerwoną bronią, która wyglądała jak połączenie snajperki z typowo kosmiczną, gładką bronią, biegła bardzo szybko na obcasach. Scena się rozmazała gdy kobieta spojrzała w górę i odnalazła moje spojrzenie mimo, że mnie tak naprawdę tam nie było. Zostałam zrekrutowana do powstańczej grupy, nawet nie wiedziałam w jakiej sprawie, przeciwko czemu powstajemy. Mnóstwo wszelakich samochodów, ciężarówek i busów zjechało się w ciemną uliczkę. Spora ilość ludzi, wszelkich kształtów i rozmiarów od drobnych chudzielców do masywnych, chodzących byków zbierała się w głównym pomieszczeniu. Zamiast iść z nimi obserwowałam wszystkich tych ludzi, którzy ciągle przybywali. Niesamowity widok, gdy każdy się od siebie różnił a jednocześnie był nad wyraz podobny do sąsiada. Ich arsenał broni od białej do palnej i nie tylko - niektórzy mieli coś a'la strzelający bicz. Za długo się patrzyłam na ludzi, ominęło mnie całe zebranie. Gdy wszyscy się rozjeżdżali próbowałam dołączyć do kogoś by się dowiedzieć tym samym co mamy robić.
Od tego dnia miałam ledwie kilka snów, drobnych i zapominanych od razu po przebudzeniu.
Wyjątkowo ciemna noc, duże miasto. Przez początek snu patrzyłam z lotu ptaka na kobietę w skórze, czarnych włosach do ramion, które były przycięte wyjątkowo równo. Uciekała przed wojskiem z jakąś czerwoną bronią, która wyglądała jak połączenie snajperki z typowo kosmiczną, gładką bronią, biegła bardzo szybko na obcasach. Scena się rozmazała gdy kobieta spojrzała w górę i odnalazła moje spojrzenie mimo, że mnie tak naprawdę tam nie było. Zostałam zrekrutowana do powstańczej grupy, nawet nie wiedziałam w jakiej sprawie, przeciwko czemu powstajemy. Mnóstwo wszelakich samochodów, ciężarówek i busów zjechało się w ciemną uliczkę. Spora ilość ludzi, wszelkich kształtów i rozmiarów od drobnych chudzielców do masywnych, chodzących byków zbierała się w głównym pomieszczeniu. Zamiast iść z nimi obserwowałam wszystkich tych ludzi, którzy ciągle przybywali. Niesamowity widok, gdy każdy się od siebie różnił a jednocześnie był nad wyraz podobny do sąsiada. Ich arsenał broni od białej do palnej i nie tylko - niektórzy mieli coś a'la strzelający bicz. Za długo się patrzyłam na ludzi, ominęło mnie całe zebranie. Gdy wszyscy się rozjeżdżali próbowałam dołączyć do kogoś by się dowiedzieć tym samym co mamy robić.
Od tego dnia miałam ledwie kilka snów, drobnych i zapominanych od razu po przebudzeniu.
Jest nas dwóch takich samych
Brutalnych, niespełna rozumu..
Brutalnych, niespełna rozumu..





