04-09-2017, 06:49
Miałam tak poje.... i zakręcony sen że nie pamiętam początku a i dalsza część może być nie w tej kolejności co faktycznie. Piszę to co pamiętam, liczę że później mi się przypomni. Zaczynam od momentu który najczęściej się powtarza.
Byłam na wczasach, było już dość ciemno. Praktycznie ciągle miałam na uwadze fakt że muszę wrócić do domu ponieważ mam do pracy. Czekało mnie kilka godzin jazdy. Wiedziałam że niezależnie o której wrócę to się spóźnię do pracy. W niektórych momentach było tak że miałam ponad dobę na powrót ale wrażenie się powtarzało. Ciągle się spóźniałam.
Raz po raz albo stałam na stacji czekając na pociąg albo jechałam już pociągiem. Ciągle się obawiałam że nie wstawię się do pracy. Wrażenie było tak silne że w pewnym momencie faktycznie tam się znalazłam ale sytuację obserwowałam jakby z ubocza, jakby mnie tam wcale nie było tak naprawdę.
Jestem w obcym mieście. Nie wiem jak się tam znalazłam. Szukam knajpki gdzie mogłabym coś zjeść. Jestem trochę poza stacją. Widzę jakiegoś mężczyznę. Nie pamiętam czy był w kapeluszu czy nie. Pojawia się jakaś dziewczyna. Mimo iż wygląda inaczej wiem że to żona mojego kuzyna. W ręku trzyma jakiś długi patyk. Wygląda na dość solidny. Jest nasączony preparatem łatwopalnym. Nie wiem skąd to wiem, po prostu wiem.
Dziewczyna wyciąga spray, spryskuje nim patyk, pojawia się ogień. Zaczyna nim wymachiwać po czym w pewnym momencie rzyca nim we mnie. Nic się nie dzieje więc zaczyna mnie spryskiwać tym sprayem. Polewa mnie czymś, jakby wodą ale to nie jest woda, tak wygląda ale to jest coś łatwopalnego a woda się nie pali.
Ja również wyciągam spray i ją zaczynam spryskiwać. Mimo iż dziewczyna tyle na mnie wylała nie czuję się mokra. Nie wiadomo skąd pod ręką mam wiadro z wodą. Mimo iż wygląda inaczej wiem że to woda. Polewam tą dziewczynę. Jest cała mokra, wygląda żle i na taką się czuje. Próbuje jeszcze pryskać na mnie sprayem ale ja również na nią pryskam. Jej energia się osłabia. Odchodzę i idę dalej. Nic mi nie zagraża z jej strony.
Wiem że jest wczesna pora więc już nie szukam knajpki tylko jakiegoś straganu z owocami. Nic nie znajduję. Docieram z powrotem na stację. Wsiadam do pociągu, okazuje się że to ,,zwykły" kurs. Na sąsiednim torze znajduje się pociąg pospieszny tej samej relacji. Żałuję że tam nie wsiadłam ale jest już za późno. Pociągi razem ruszają ale mój jedzie jakby szybciej. Zastanawiam się gdzie wysiąść tak aby zdążyć do pracy.
Byłam na wczasach, było już dość ciemno. Praktycznie ciągle miałam na uwadze fakt że muszę wrócić do domu ponieważ mam do pracy. Czekało mnie kilka godzin jazdy. Wiedziałam że niezależnie o której wrócę to się spóźnię do pracy. W niektórych momentach było tak że miałam ponad dobę na powrót ale wrażenie się powtarzało. Ciągle się spóźniałam.
Raz po raz albo stałam na stacji czekając na pociąg albo jechałam już pociągiem. Ciągle się obawiałam że nie wstawię się do pracy. Wrażenie było tak silne że w pewnym momencie faktycznie tam się znalazłam ale sytuację obserwowałam jakby z ubocza, jakby mnie tam wcale nie było tak naprawdę.
Jestem w obcym mieście. Nie wiem jak się tam znalazłam. Szukam knajpki gdzie mogłabym coś zjeść. Jestem trochę poza stacją. Widzę jakiegoś mężczyznę. Nie pamiętam czy był w kapeluszu czy nie. Pojawia się jakaś dziewczyna. Mimo iż wygląda inaczej wiem że to żona mojego kuzyna. W ręku trzyma jakiś długi patyk. Wygląda na dość solidny. Jest nasączony preparatem łatwopalnym. Nie wiem skąd to wiem, po prostu wiem.
Dziewczyna wyciąga spray, spryskuje nim patyk, pojawia się ogień. Zaczyna nim wymachiwać po czym w pewnym momencie rzyca nim we mnie. Nic się nie dzieje więc zaczyna mnie spryskiwać tym sprayem. Polewa mnie czymś, jakby wodą ale to nie jest woda, tak wygląda ale to jest coś łatwopalnego a woda się nie pali.
Ja również wyciągam spray i ją zaczynam spryskiwać. Mimo iż dziewczyna tyle na mnie wylała nie czuję się mokra. Nie wiadomo skąd pod ręką mam wiadro z wodą. Mimo iż wygląda inaczej wiem że to woda. Polewam tą dziewczynę. Jest cała mokra, wygląda żle i na taką się czuje. Próbuje jeszcze pryskać na mnie sprayem ale ja również na nią pryskam. Jej energia się osłabia. Odchodzę i idę dalej. Nic mi nie zagraża z jej strony.
Wiem że jest wczesna pora więc już nie szukam knajpki tylko jakiegoś straganu z owocami. Nic nie znajduję. Docieram z powrotem na stację. Wsiadam do pociągu, okazuje się że to ,,zwykły" kurs. Na sąsiednim torze znajduje się pociąg pospieszny tej samej relacji. Żałuję że tam nie wsiadłam ale jest już za późno. Pociągi razem ruszają ale mój jedzie jakby szybciej. Zastanawiam się gdzie wysiąść tak aby zdążyć do pracy.





