21-08-2017, 18:54
Sen z 20.08.2017
Wyjazd nad jezioro z grupą ludzi, nieznaną mi rodziną partnera. Jakiś wujek z większym brzuchem, parę małych dzieci, grupa dorosłych mających na wszystkich oko, typowa standardowa rodzinka. Mój partner poszedł po lody, bardzo długo był w kolejce więc poszłam się zamoczyć w wodzie. Pływałam chwilę w całym ubraniu, woda była bardzo przyjemna. Potem zauważyłam go przez szklane drzwi sklepu i wyszłam z wody by go zaskoczyć w połowie drogi. Gdy mnie zobaczył zrobił zaczął narzekać, że nie czekałam na niego, że miałam czekać, choć nic takiego nie było wcześniej ustalone. Zdenerwowana ruszyłam do wody, skoczyłam z niskiego podestu w tym samym czasie z jakimś facetem obok, wyminęłam go w wodzie i odbiłam się od kratki wytyczającej koniec toru. Ruszyłam nienaturalnie szybko przecinając wodę, omijałam ludzi niemal odpychając się od wody jak od ziemi nogami i wypływając prawie całkowicie ciałem na powierzchnię. Ominęłam pływaka na desce surfingowej który unosił się, odbijał na wodzie jak ja, dotarłam do końca jako pierwsza. Było pudełko z kluczem w środku, zdobyłam je i przekazałam jakiemuś ubranemu na niebiesko goblinowi, który miał otworzyć skrytkę z nagrodą. Wtedy czekając na powrót goblina pojawił się mój ex z dziewczyną. Usiedli po dwóch stronach mnie, osaczając, jedno prowokowało, drugie próbowało mnie obrzucić różnymi dziwnymi rzeczami. Gdy się zdenerwowałam w mojej dłoni pojawił się nóż, nie zauważając go jeszcze, zacisnęłam dłoń na nim i krwawiłam. Unikając ataku mojej byłej koleżanki, pocisku z dziwnej masy przypominającej bitą śmietanę przycisnęłam sobą ex do ławki z nożem przy szyi. Wstałam z niego prędko i obeszłam, by on był między mną a pociskami, jego nowa dziewczyna miała kiepskiego cela. Podczas gdy ex wciąż prowokował, dostał pociskami z dziwnej masy i podpalone kawałki, które mu padły na następnie ładnie płonącą brodę. Zgasiłam to od razu, patrząc na niego jak na idiotę, że pozwala coś takiego robić. Patrzył na mnie z niezmąconym 'uśmiechem wyższości', którego nie cierpię. Dziewczyna przyleciała by zobaczyć czy mu nic nie jest, ja chcąc skorzystać z okazji i sobie iść ominęłam parę gołąbków. Dziewczyna wyszła mi naprzeciw z małym nożykiem, ostrzegłam ją, że to ja potrafię robić krzywdy. Uderzając mocno nożem o nóż wytrąciłam go z jej ręki. Stała jak zamurowana gdy się odwróciłam i wyszłam, mijałam jakiegoś mężczyznę z wielkimi oczami, który był świadkiem całego zdarzenia. Powiedziałam mu, że nie mają nawet małej ranki ode mnie, a krew która ładnie ozdobiła całą scenerię jest moja ze zranionej dłoni. Po chwili, pod wpływem jakiegoś impulsu wróciłam na miejsce i zerwałam piórko z łapacza snów który był obok pojemnika na klucz.
Wyjazd nad jezioro z grupą ludzi, nieznaną mi rodziną partnera. Jakiś wujek z większym brzuchem, parę małych dzieci, grupa dorosłych mających na wszystkich oko, typowa standardowa rodzinka. Mój partner poszedł po lody, bardzo długo był w kolejce więc poszłam się zamoczyć w wodzie. Pływałam chwilę w całym ubraniu, woda była bardzo przyjemna. Potem zauważyłam go przez szklane drzwi sklepu i wyszłam z wody by go zaskoczyć w połowie drogi. Gdy mnie zobaczył zrobił zaczął narzekać, że nie czekałam na niego, że miałam czekać, choć nic takiego nie było wcześniej ustalone. Zdenerwowana ruszyłam do wody, skoczyłam z niskiego podestu w tym samym czasie z jakimś facetem obok, wyminęłam go w wodzie i odbiłam się od kratki wytyczającej koniec toru. Ruszyłam nienaturalnie szybko przecinając wodę, omijałam ludzi niemal odpychając się od wody jak od ziemi nogami i wypływając prawie całkowicie ciałem na powierzchnię. Ominęłam pływaka na desce surfingowej który unosił się, odbijał na wodzie jak ja, dotarłam do końca jako pierwsza. Było pudełko z kluczem w środku, zdobyłam je i przekazałam jakiemuś ubranemu na niebiesko goblinowi, który miał otworzyć skrytkę z nagrodą. Wtedy czekając na powrót goblina pojawił się mój ex z dziewczyną. Usiedli po dwóch stronach mnie, osaczając, jedno prowokowało, drugie próbowało mnie obrzucić różnymi dziwnymi rzeczami. Gdy się zdenerwowałam w mojej dłoni pojawił się nóż, nie zauważając go jeszcze, zacisnęłam dłoń na nim i krwawiłam. Unikając ataku mojej byłej koleżanki, pocisku z dziwnej masy przypominającej bitą śmietanę przycisnęłam sobą ex do ławki z nożem przy szyi. Wstałam z niego prędko i obeszłam, by on był między mną a pociskami, jego nowa dziewczyna miała kiepskiego cela. Podczas gdy ex wciąż prowokował, dostał pociskami z dziwnej masy i podpalone kawałki, które mu padły na następnie ładnie płonącą brodę. Zgasiłam to od razu, patrząc na niego jak na idiotę, że pozwala coś takiego robić. Patrzył na mnie z niezmąconym 'uśmiechem wyższości', którego nie cierpię. Dziewczyna przyleciała by zobaczyć czy mu nic nie jest, ja chcąc skorzystać z okazji i sobie iść ominęłam parę gołąbków. Dziewczyna wyszła mi naprzeciw z małym nożykiem, ostrzegłam ją, że to ja potrafię robić krzywdy. Uderzając mocno nożem o nóż wytrąciłam go z jej ręki. Stała jak zamurowana gdy się odwróciłam i wyszłam, mijałam jakiegoś mężczyznę z wielkimi oczami, który był świadkiem całego zdarzenia. Powiedziałam mu, że nie mają nawet małej ranki ode mnie, a krew która ładnie ozdobiła całą scenerię jest moja ze zranionej dłoni. Po chwili, pod wpływem jakiegoś impulsu wróciłam na miejsce i zerwałam piórko z łapacza snów który był obok pojemnika na klucz.
Jest nas dwóch takich samych
Brutalnych, niespełna rozumu..
Brutalnych, niespełna rozumu..





